Wokół tematów związanych z fotografowaniem na konwentach, publikacją zdjęć bez wyraźnej zgody oraz prawami autorskimi narosło wiele mitów. Kontrowersje budzą sytuacje, w których uczestnicy żądają usunięcia materiałów z sieci. Z drugiej strony fotografowie i cosplayerzy regularnie borykają się z naruszaniem ich praw majątkowych i osobistych – choćby przez usuwanie znaków wodnych, brak podpisu czy bezprawne wykorzystywanie kadrów do celów komercyjnych.

Właściwie każda grupa ma w tych dyskusjach swoje racje i broni swoich dzieł, co jest w pełni zrozumiałe. Niestety, wiedza o tym, co w tej kwestii realnie mówi polskie prawo, wciąż bywa wybiórcza. Warto uporządkować te kwestie i spojrzeć na przepisy przez pryzmat realiów imprez popkulturalnych.

Spis treści:

Rola fotografa na konwencie

obiektywy aparatowFotografowie na konwentach realizują różne zadania. Podstawowym obowiązkiem fotoreportera zrzeszonego w redakcji jest rzetelne zrelacjonowanie przebiegu całej imprezy. Dobra fotorelacja to złoty środek między pokazywaniem cosplayerów i uczestników w różnych sytuacjach a uwiecznianiem sal prelekcyjnych, stoisk i architektury wydarzenia. Pokazujemy w ten sposób historię i klimat miejsca.

Obok mediów na konwentach spotkamy też fotografów niezrzeszonych, pasjonatów budujących portfolio oraz ekipy obsługujące dedykowane studia fotograficzne. Niezależnie od statusu niemal każdy z nich publikuje ostatecznie swoje prace w sieci. I to właśnie w tym momencie najczęściej dochodzi do zderzenia z przepisami prawa.

Publikacja zdjęć a zgoda na wykorzystanie wizerunku 

„Proszę usunąć to zdjęcie, bo źle na nim wyszedłem” – to klasyczna wiadomość, z którą mierzy się wielu fotografów. Ktoś może nie lubić swojego profilu, ktoś uzna kadrowanie za niekorzystne, a ktoś inny po prostu zmienił zdanie. Jak tę kwestię regulują przepisy?

Kluczowy jest tutaj Art. 81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Wokół tego artykułu narosło najwięcej nieporozumień, które warto jednoznacznie wyjaśnić.

Mit 1: Każdy cosplayer to „osoba powszechnie znana”

prince de guzmanPrzeciętny uczestnik, który przygotował strój dla zabawy i bawi się ze znajomymi na korytarzu, w świetle prawa pozostaje osobą prywatną. Sam fakt przebrania się nie odbiera mu ochrony wizerunku. Na konwentach opieramy się tu na zgodzie dorozumianej – jeśli fotograf podchodzi, a cosplayer zatrzymuje się, patrzy w obiektyw i pozuje, oznacza to, że wyraża jasną zgodę na publikację. Jeśli jednak zdjęcie jest robione z ukrycia, gdy odpoczywa lub je – zgody nie ma.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku czołowych polskich twórców – osób, które wygrywają międzynarodowe konkursy, reprezentują kraj za granicą, zasiadają w jury lub są oficjalnymi gośćmi konwentu. W realiach imprezy popkulturalnej takie osoby jak najbardziej posiadają status osoby powszechnie znanej.

Możemy publikować ich zdjęcia bez pytania o zgodę, ale tylko wtedy, gdy wizerunek zarejestrowano w związku z pełnieniem przez nich tej roli – czyli na scenie, podczas prowadzenia paneli, w trakcie pokazów czy przy oficjalnych stoiskach dla gości. Jeśli złapiemy ich w sytuacji czysto prywatnej (w strefie gastro czy podczas odpoczynku), przepis ten przestaje działać i nadal potrzebujemy zgody.

Mit 2: Zdjęcie grupowe zwalnia z odpowiedzialności

Drugi punkt ustawy mówi o „osobie stanowiącej jedynie szczegół całości”. W praktyce oznacza to, że fotografując tłum pod sceną, strefę wystawców, kolejkę do wejścia czy ogólny plan Games Roomu, nie trzeba pytać o zgodę każdej osoby widocznej w kadrze.

Granica między „szczegółem” a głównym tematem zdjęcia bywa jednak płynna. Jeśli robimy zdjęcie korytarza, na którym siedzi grupa osób, ale jedna z nich znajduje się na pierwszym planie, jest ostra, wyraźna i skupia na sobie całą uwagę widza, to przestaje być ona jedynie „szczegółem całości”. Wtedy jej zgoda na publikację staje się wymagana. Dobrą praktyką interpretacyjną jest zasada: gdybyśmy usunęli tę osobę z kadru, to czy zdjęcie straciłoby swój pierwotny sens? Jeśli tak, potrzebujemy zgody.

Konwenty a RODO – dlaczego status redakcji ma znaczenie?

Wprowadzenie przepisów RODO wywołało sporo chaosu w dyskusjach o fotografii. Wizerunek pozwalający na identyfikację człowieka jest traktowany jako dane osobowe, co rodzi pytania: czy fotograf musi zbierać pisemne zgody i podpisywać umowy o przetwarzanie danych z każdym uczestnikiem imprezy?

Tutaj ujawnia się ogromna przewaga legalnie działających mediów nad niezrzeszonymi fotografami czy twórcami prywatnych profili społecznościowych. Polskie prawo wprowadziło bowiem tzw. zwolnienie dziennikarskie. Zgodnie z art. 2 ust. 1 Ustawy o ochronie danych osobowych:

Do działalności polegającej na redagowaniu, przygotowywaniu lub publikowaniu materiałów prasowych w rozumieniu ustawy [...] Prawo prasowe [...], nie stosuje się przepisów art. 5–11, art. 12–22, art. 30, art. 34 oraz art. 44–50 rozporządzenia 2016/679 [RODO].

Co to oznacza w praktyce dla Konwentów Południowych?

zakaz przejscia kpWymienione w ustawie, wyłączone artykuły RODO to nic innego jak obowiązki informacyjne, prawo uczestnika do "bycia zapomnianym" w kontekście materiałów prasowych, czy konieczność prowadzenia skomplikowanych rejestrów. Ponieważ nasza redakcja tworzy oficjalne materiały publicystyczne i kronikarskie, RODO nie może zostać użyte jako narzędzie do blokowania naszej pracy dziennikarskiej.

Warto jednak pamiętać, że to zwolnienie chroni nas na gruncie ochrony danych osobowych, ale nie znosi obowiązków wynikających z omawianego wcześniej Prawa autorskiego (czyli kwestii ochrony wizerunku konkretnych osób). Niemniej, status oficjalnej redakcji daje nam pełną swobodę reporterską i ochronę prawną, której nie posiada osoba publikująca zdjęcia wyłącznie na prywatnym blogu czy Instagramie.

Zdjęcie w tym akapicie należy do użytkownika Sandacz. Pełna galeria na https://szumneziarno.online/gallery/events/warszawskie-targi-fantastyki-26-wiosna/

Gdzie w tym wszystkim są regulaminy konwentów?

Warto w tym miejscu doprecyzować rolę samych regulaminów imprez. Zapisy, z którymi często można się spotkać na imprezach popkulturalnych brzmią:

„Kupując bilet, uczestnik wyraża zgodę na bezpłatną publikację swojego wizerunku przez media i organizatora”

Jednak mają one w rzeczywistości ograniczoną skuteczność prawną. Nie dają one fotografom pełnego immunitetu ani prawa do publikacji każdego ujęcia. Organizator nie może w sposób bezwarunkowy „zbyć” praw do wizerunku uczestnika na rzecz podmiotów trzecich, jeśli ten nie ma realnej możliwości odmowy przy zakupie biletu.

Po co więc są te zapisy? Spełniają one dwie kluczowe funkcje:

  1. Spełniają obowiązek informacyjny i oficjalnie uprzedzają uczestnika, że wchodzi na teren, gdzie pracują profesjonalne media i będą realizowane fotorelacje.
  2. Potwierdzają charakter imprezy oraz są twardym dowodem na to, że wydarzenie ma charakter publiczny (zgromadzenie), co pozwala nam bezpieczniej korzystać z art. 81 ust. 2 pkt 2 Prawa autorskiego (czyli fotografowania tłumu).

Podsumowując ten prawny wątek, kwestia publikacji konkretnego, indywidualnego kadru – zwłaszcza portretowego – wciąż opiera się na ogólnych przepisach prawa cywilnego oraz autorskiego. Regulamin konwentu pomaga i porządkuje przestrzeń, ale nic nie zdejmuje z fotografa odpowiedzialności za to, jak kadruje i kogo wybiera na głównego bohatera swojego zdjęcia.

Etyka fotograficzna i kultura pracy

sneaky fotografNawet jeśli prawo stoi po stronie fotografa (ponieważ zdjęcie przedstawia tłum i dana osoba jest tylko elementem tła), istnieje jeszcze kultura osobista. Jeśli uczestnik lub cosplayer zwraca się do redakcji z kulturalną prośbą o usunięcie zdjęcia, ponieważ uważa, że wyszedł niekorzystnie – usuwamy takie zdjęcie, choć przeważnie prosimy o powód. Działamy wewnątrz jednej społeczności, tworzymy ją wspólnie i nie ma powodu, by eskalować konflikty dla jednego kadru.

Warto pamiętać, że prośba o usunięcie zdjęcia z portalu lub mediów społecznościowych nie oznacza konieczności kasowania go z prywatnego archiwum na dysku twardym. Przepisy regulują bowiem rozpowszechnianie wizerunku, a nie samo jego rejestrowanie i przechowywanie na własny użytek (o ile nie narusza to rażąco prywatności).

Prawa autorskie: Stan domyślny, znaki wodne i licencje

Podczas gdy uczestnicy dbają o swój wizerunek, fotografowie muszą pamiętać o swoich prawach autorskich. Zgodnie z polskim prawem każde zdjęcie stanowiące przejaw działalności twórczej jest chronione automatycznie od momentu ustalenia (czyli naciśnięcia migawki). Nie wymaga ono żadnej rejestracji ani pieczątek.

Wokół publikacji dzieł w internetcie narosło przekonanie, że brak wyraźnego zakazu oznacza wolność kopiowania. To błąd. W naszym systemie prawnym stanem domyślnym jest pełna ochrona prawnoautorska (Wszelkie prawa zastrzeżone). Jeśli przy galerii nie ma jasnej informacji o innej licencji, nikt nie ma prawa pobierać i wykorzystywać tych zdjęć na własną rękę.

Mimo to w sieci nagminnie dochodzi do naruszeń:

  1. Usuwanie lub kadrowanie znaków wodnych - logotyp redakcji lub podpis autora umieszczony na zdjęciu jest integralną częścią utworu. Świadome obcinanie zdjęcia w taki sposób, by pozbyć się podpisu twórcy, stanowi bezpośrednie złamanie osobistych praw autorskich.
  2. Brak oznaczenia autora – Publikując cudze zdjęcie na swoim profilu, fanpage'u czy Instagramie, użytkownik ma prawny i moralny obowiązek wyraźnie wskazać autora kadru oraz – jeśli to możliwe – podlinkować jego portfolio lub stronę redakcji. Oznaczanie autorów to absolutna podstawa konwentowego savoir-vivre’u.

Jak możemy legalnie dzielić się twórczością? Licencje Creative Commons

Jeśli twórca chce świadomie pozwolić innym na korzystanie ze swoich prac na określonych zasadach, wykorzystuje do tego gotowe licencje wolnego oprogramowania i kultury, np. Creative Commons. Warto znać dwie podstawowe, z którymi najczęściej można się spotkać:

CC0 – Oznacza, że autor zrzekł się wszelkich praw autorskich (majątkowych! Osobiste, które odnoszą się do uznania twórcy dzieła, są niezbywalne) i umożliwia nam tym samym wykorzystywanie, kopiowanie, rozpowszechnianie, modyfikowanie bez zgody autora.

CC-BY – Również pozwala na kopiowanie, zmienianie, rozprowadzanie, przedstawianie oraz wykonywanie utworu, ale tylko pod warunkiem, że za każdym razem oznaczymy jego autora.

Jak udostępniamy nasze materiały? Licencja Konwentów Południowych

Aby ułatwić życie uczestnikom i pozwolić im na legalne dzielenie się pamiątkami z imprez, a jednocześnie chronić pracę naszych fotografów, Konwenty Południowe publikują swoje materiały na konkretnych zasadach. Korzystamy z modelu licencji wolnej kultury, który precyzyjnie określa, co wolno, a czego absolutnie nie wolno robić z naszymi zdjęciami.

Nasze relacje i galerie są udostępniane na licencji Creative Commons (dokładnie: CC BY-NC-ND). Dla osób pobierających nasze zdjęcia oznacza to trzy twarde warunki:

  1. BY (Uznanie autorstwa): Możesz wrzucić zdjęcie na swój profil, ale masz prawny obowiązek wyraźnie podpisać autora kadru oraz podlinkować portal Konwenty Południowe.
  2. NC (Użycie niekomercyjne): Zdjęcia mogą być wykorzystywane wyłącznie prywatnie i społecznościowo. Żadna firma, wystawca czy organizator nie może użyć naszego zdjęcia do płatnej reklamy lub działań zarobkowych bez osobnej, komercyjnej zgody redakcji.
  3. ND (Bez utworów zależnych) – NAJWAŻNIEJSZE: Kategorycznie nie pozwalamy na jakąkolwiek edycję naszych zdjęć. Zdjęcie, które trafia do galerii, jest gotowym, zamkniętym dziełem fotografa. Pobierając je, musisz opublikować je w dokładnie takiej formie, w jakiej je zastałeś.

Co w praktyce oznacza zakaz edycji (ND)?

Absolutny zakaz nakładania filtrów: Dokładanie własnych filtrów na Instagramie czy TikToku na obrobione już przez fotografa zdjęcie jest złamaniem licencji.

  1. Zakaz kadrowania i przycinania: Zdjęcie musi zachować swoją oryginalną kompozycję.
  2. Zakaz usuwania znaków wodnych: Logotyp redakcji umieszczony w rogu kadru jest integralną częścią utworu. Każda próba jego wycięcia, zamalowania czy wykadrowania to rażące złamanie prawa autorskiego oraz warunków naszej licencji.

Szanujmy cudzą pracę. Nasi fotografowie spędzają długie godziny na selekcji i obróbce graficznej materiału nie po to, by ich wizja artystyczna była później modyfikowana. Udostępniaj – jak najbardziej, po to te zdjęcia robimy! Ale zawsze w oryginale i z podaniem autora.

Printy cosplayowe a prawa majątkowe

Coraz popularniejszą praktyką wśród cosplayerów jest sprzedaż tzw. printów, czyli fizycznie wywołanych zdjęć w strojach z własnym autografem. Warto pamiętać o kwestii formalnej: cosplayer nie powinien sprzedawać takich materiałów bez wyraźnej zgody fotografa, który dane zdjęcie wykonał.

fotograf robiacy sesje na konwencie

Fotografia jest osobistym utworem fotografa i to on posiada do niego autorskie prawa majątkowe. Sprzedaż printów stanowi komercyjne wykorzystanie cudzego dzieła w celu osiągnięcia zysku. Tego typu projekty powinny być każdorazowo konsultowane z autorem zdjęcia, co pozwala uniknąć nieporozumień finansowych i prawnych.

Kilka ciekawostek i rad na koniec plus podsumowanie

Większość konwentowych sporów na linii fotograf-uczestnik wynika nie ze złej woli, ale z niedostatecznej znajomości przepisów. Prawo ma chronić twórców przed bezprawnym wykorzystywaniem ich pracy, a uczestników przed naruszaniem ich prywatności i komfortu.

Kluczem do bezkonfliktowego działania jest wzajemny szacunek. Cosplayer wkłada ogrom pracy i środków w stworzenie stroju, charakteryzator w oprawę wizualną, a fotograf w zakup sprzętu i godziny spędzone na obróbce graficznej. Zamiast powoływać się na paragrafy przy każdym potknięciu, warto po prostu rozmawiać i dbać o podstawowe zasady kultury pracy. Wtedy konwenty będą przyjaznym miejscem dla nas wszystkich.

Tagged Under