Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Hanafuda

Wydawca: Trefl Joker Line
Cena (wydawcy): 39,00 zł
Rodzaj: Karciana
Poziom skomplikowania rozgrywki: Średni
Losowość: Duża
Gra składa się z:
- Talii 48 kart z wizerunkami kwiatów;
- Broszury z instrukcją w językach polskim i angielskim

Na przestrzeni wieków ludzie wszystkich nacji mieli jedną wspólną cechę – nie lubili się nudzić. I chociaż różne kultury charakteryzują się różnymi uwarunkowaniami i różne są utrwalone w nich skojarzenia, żadnej z nich nie jest obcy dreszczyk emocji związany z losowością. Nic więc dziwnego, że po odpowiednio długim czasie w każdym kręgu cywilizacyjnym prędzej czy później pojawiały się gry karciane. Kraje azjatyckie takie jak Japonia nie są tu wyjątkiem.Tradycyjne rozrywki z udziałem kolorowych kartoników znane już w szesnastym wieku w tym kraju przybliża nam wydawnictwo Trefl w jednej z ciekawszych pozycji wydawniczych w ostatnim czasie – oto przed wami, drodzy czytelnicy, talia kart Hanafuda.

Tradycyjna japońska talia Hanafuda (w dosłownym tłumaczeniu – "karty kwiatów", bądź też "karty nosa" – od umownego znaku, którym posługiwali się japońscy szulerzy) składa się z czterdziestu ośmiu kart pogrupowanych w dwanaście zbiorów, po cztery w każdym – jedna czwórka oznacza jeden miesiąc, a jego charakterystycznym znakiem jest rysunek rośliny, której kwitnienie przypada na ten czas. W obrębie każdego z miesięcy występują zaś karty kilku typów: najmniej punktowane są Rośliny (to jest – karty niezawierające nic oprócz rysunku kwiatu – najpowszechniejsze, zwane także Fusami), potem Zwoje, Zwierzęta, a najwyżej - Światła. Każdy miesiąc ma Roślinę lub dwie, rzadziej trzy, zazwyczaj (choć nie zawsze) Zwój lub Zwierzę, najrzadsze zaś są Światła – w całej talii występuje ich zaledwie sześć.

Ilustracje, choć schematyczne i o względnie prostym rysunku, są bardzo ładne i nastrojowe, jednak zapamiętanie, która z kart przynależy do danego miesiąca i ile punktów jest warta to zadanie, które może się rozciągać na wiele, wiele partii. Brak jakichkolwiek oznaczeń liczbowych czy symbolicznych, jakie pojawiają się w europejskiej talii kart, znacznie utrudnia orientację graczom, którzy z Hanafuda obcują od niedawna. Talię wydrukowano zgodnie z mocnym treflowskim standardem – jest solidna i elastyczna, a jednocześnie dzięki plastikowaniu nie deformuje się podczas tasowania. Za wadę można uznać mało wymyślny rewers, zaś wydrukowana na nim nazwa gry nieco psuje klimat całości... Ale to drobnostka.

Jak gra się kartami Hanafuda? Różnica pomiędzy grami rodem z Japonii a tymi wynalezionymi w Europie jest dość spora, ale nie definitywna. Z pomocą w wyjaśnieniu zasad ogólnych (rozdawanie, punktacja, nawet tradycyjne funkcje graczy przy stole!) oraz trzech gier (łączenie kwiatów, Mushi oraz Koi-koi) przychodzi załączona w pudełku broszurka. Ta, chociaż krótka, przygotowana jest znakomicie – przystępna, łatwa w lekturze, w dodatku przepełniona ciekawostkami dla osób, które chciałyby poznać nie tylko reguły, ale też ducha gier z dalekiego wschodu.

Łączenie kwiatów jest najprostszą z trzech gier opisanych w książeczce i jednocześnie tą, którą najłatwiej przyrównać do znanego wszystkim dzieciom Piotrusia – japoński odpowiednik tej gry ma jednak nieznaczny element strategiczny, który sprawia, że nawet tak prosta rozgrywka przynosi znacznie więcej frajdy. Jest to jednocześnie propozycja idealna dla graczy, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z Hanafuda – dzięki niewielkiej komplikacji reguł można skupić się na nauce samych kart. W łączenie kwiatów można grać w dwie lub trzy osoby.

Koi-koi jest grą dla dwóch osób, zawierającą pewne elementy analogiczne do powyższej, a także europejskiego pokera i oczka, jednak podobieństwa te nie są znaczące. To zupełnie inna, całkiem interesująca forma gry, w której równie ważna jak dobre oko i dobra pamięć jest wiedza, kiedy przestać, a kiedy grać dalej. Koi-koi także polega na dopasowywaniu do siebie kart i w ten sposób zbieraniu ich ze stołu, jednak dużo więcej punktów uzyskuje się za tworzenie układów – sekwencji konkretnych kart, zwanych yaku. Gracz, który złoży satysfakcjonujący go układ może przerwać partię i otrzymać punkty za to, co udało mu się zebrać. Może też zdecydować się na dalszą grę, by zyskać jeszcze więcej, ale jednocześnie ryzykuje, że jego przeciwnik także ukończy jakiś układ, a przy okazji partię – punkty otrzymuje bowiem tylko osoba, która postanowi nie grać dalej!

Mushi ("owad"), trzecia z proponowanych gier, jest szybką i prostą zabawą łączącą cechy pozostałych dwóch, przewidzianą także dla dwóch graczy. I tutaj dobiera się karty w pary, jak również zbiera je w układy, rozgrywka jednak nie jest przerywana przez jednego z graczy, a trwa do momentu, w którym obaj uczestnicy pozbędą się wszystkich kart z ręki. Mushi jest jednocześnie grą, w której najbardziej liczy się znajomość talii – nie chodzi tylko o układy, które pojawiły się już w Koi-koi. W Mushi występuje japoński odpowiednik europejskiego jokera, czyli dzikiej karty, która może zastąpić dowolną inną. Jest to jednak format zdecydowanie bardziej oparty na losowości niż wzmiankowana powyżej Koi-koi, gdzie element strategii miał nieco istotniejsze znaczenie.

Na zakończenie pragnę zauważyć, że w przeciwieństwie do wielu innych gier karcianych dostępnych na rynku, Hanafuda nie jest pozycją, której instrukcję można przestudiować w kwadrans, a potem natychmiast zasiąść do stołu i dobrze się bawić. Granie Kartami Kwiatów wymaga wysiłku włożonego w naukę, a w zależności od tego, jak dobrze zapamiętujemy obrazy, wysiłek ten może okazać się pewnym wyzwaniem, zwłaszcza dla ludzi nie będących wzrokowcami. Czy jednak warto ów wysiłek podjąć? Myślę, że tak – zwłaszcza jeśli jest się pasjonatem kultury krajów azjatyckich lub osobą ceniącą sobie odrobinę egzotyki, lub po prostu kimś, komu zbrzydły już klasyczne gry karciane rodem z Europy. Oprócz ciekawej rozrywki, Hanafuda oferuje bowiem jedyną w swoim rodzaju okazję, by poczuć smak obcych obyczajów. A, jak powszechnie wiadomo, niewiele jest rzeczy, które bardziej rozwijają umysł.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękujemy wydawnictwu Trefl.