Konwenty Południowe - Recenzja gry karcianej: Mikołaj Białko, Michał Dzięgiel, Michał Ociepka - „Big Fat Burger”.

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Big Fat Burger

bigfatburger

trefl joker line

Wydawca: Trefl Joker Line
Autor: Mikołaj Białko, Michał Dzięgiel, Michał Ociepka
Rodzaj: karciana
Poziom skomplikowania rozgrywki: niski 
Losowość: średnia
Gra składa się z: 
- 85 kart zamówień/składników
- 24 kart specjalnych
- karty pierwszego gracza
- 5 kart postaci
- 5 kart bonusów
- 5 kart torów
- 5 kart pomocy
- 10 żetonów graczy
- obrusu do gry

Zawsze wydawało mi się, że zdecydowanie wole gry planszowe od karcianych. Te drugie najczęściej były dla mnie nudne, za szybkie lub nazbyt skomplikowane. Oczywiście nie uważam, że przez to wszystkie są niegrywalne czy nieciekawie, jednak jakoś zawsze stały w mojej ocenie niżej od planszówek (jest kilka takich, które lubię, ale to bardzo skromna lista). Bardzo mocno na moją opinię dotyczącą gier karcianych wpłynęła pozycja „Big Fat Burger”.

bigfatburger1

Pierwszym zaskoczeniem gdy otrzymałam grę, był rozmiar pudełka. Przywykłam raczej do tego, że karcianki wkładane są w opakowania niewielkich rozmiarów – ot coś, co będzie chroniło talie kart. W tym wypadku jednak rozmiar pudełka mocno sugerował mi, że otrzymałam grę planszową! Nic bardziej mylnego – to właśnie była gra karciana. Z jednej strony pudełko jest naprawdę ładne i dobrze wykonane, więc będzie ładnie prezentowało się na półce wśród planszówek. Z drugiej – zdecydowanym plusem karcianek była dla mnie zawsze ich mobilność, czym w tym wypadku „Big Fat Burger” nie grzeszy. Gdyby jeszcze rozmiar spowodowany był tym, by wszystkie elementy gry ładnie się mieściły, to nie widziałabym żadnego problemu – ale tutaj panuje pusta przestrzeń wypełniona tekturowymi kształtkami. Dla mnie to przerost formy nad treścią, ale to tylko mały szczegół, niewpływający przecież na grywalność.

Sama gra składa się z kilku rodzajów kart, żetonów postaci, obrusu i oczywiście instrukcji. Muszę przyznać, że już sam obrus urzekł mnie swoją pomysłowością. Naprawdę świetny dodatek do karcianki o tematyce gastronomicznej. Tak naprawdę gra spokojnie mogłaby obyć się bez niego, a jednak to bardzo sympatyczny motyw, ułatwiający rozkładanie kart i umilający wizualnie rozgrywkę.bigfatburger2

Kolejnym miłym dla mnie zaskoczeniem była prosta i krótka instrukcja. Dawno nie miałam okazji zagrać w grę, która miałaby tak prostą mechanikę i tego mi zdecydowanie brakowało. Był to dla mnie dobry kontrast dla wszystkich gier z grubymi poradnikami, których zrozumienie trwa czasami dłużej niż sama rozgrywka. Prostota „Big Fat Burgera” działa o tyle na plus, że można po niego sięgnąć w gronie nowych znajomych i dosłownie już w trakcie samej rozgrywki przekazać zasady, nie marnując tym samym czasu na tłumaczenia. I mimo że naprawdę się tego nie spodziewałam – ta prostota gry powoduje to, że gra się w nią bardzo przyjemnie i potrafi wciągnąć.

Przechodząc już do zasad: wcielamy się w kucharzy (czy, jak mówi instrukcja, „speców od grillowania”) pracujących w kultowej burgerowni (gra przygotowana jest dla 2-5 graczy). Zadaniem każdego gracza jest dążenie do tego, by być najlepszym w swoim fachu. I tak naprawdę na tym polega cała gra! Żeby tego dokonać, trzeba zrealizować jak najwięcej zamówień – a co za tym idzie, zarobić najwięcej. W kartach (które w trakcie gry, w odpowiednich momentach wykładamy na obrusik) znajdują się przeróżne burgery o przezabawnych i oryginalnych nazwach, a ich składniki dokładnie widać na bardzo ładnych i czytelnych ilustracjach. W swojej turze gracz rezerwuje dla siebie jedno zamówienie poprzez położenie na nim swojego żetonu (ale owych żetonów posiada tylko dwa i gdy tylko ma jakiś wolny, musi go wykorzystać) a następnie może wykonać dwie akcje na trzy możliwe. Może dobrać dwa składniki z trzech stosów kart, zrealizować jedno z zarezerwowanych zamówień, jeśli zebrał już wszystkie składniki lub pociągnąć kartę specjalną. Gra kończy się w momencie, gdy wyczerpie się dowolny ze stosów składników i zakończy się kolejkę.

bigfatburger3

Grę testowałam w czteroosobowym gronie i muszę przyznać, że byłam usatysfakcjonowana tym, ile emocji wzbudziła w nas ta karcianka. Przede wszystkim dużo zamieszania robiły karty specjalne, dzięki którym można było ułatwić sobie czasami rozgrywkę albo też utrudnić ją komuś. W czasie mojej gry przede wszystkim trwała zażarta walka o ser, którego okazało się za mało w stosunku to rodzajów burgerów, jakie się nam trafiły. Zdecydowanie był to luksusowy towar deficytowy!

„Big Fat Burger” zdecydowanie przypadł mi do gustu i pewnie jeszcze niejednokrotnie w niego zagram w gronie znajomych. Urzeka mnie jego prostota połączona z naprawdę ciekawą rozgrywką. Dzięki temu gra będzie na pewno odpowiednia w rodzinnym gronie, z młodszymi graczami (a polecana jest od 8 lat). Doskonale sprawdzi się też w towarzystwie osób, które dopiero zaczynają przygodę z grami karcianymi i planszowymi, tak na rozkręcenie pasji i poznanie czegoś fajnego. a zarazem prostego na początek.