Konwenty Południowe - Recenzja gry: Blank

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Blank

blank

rebel

Wydawca: Rebel
Autor: Henri Kermarrec
Rodzaj: Karciana, imprezowa
Poziom skomplikowania rozgrywki: Niski
Losowość: Duża
Gra składa się z:
- 38 kart zasad (14 zapisanych, 24 puste);
- 72 kart do gry;
- instrukcji. 

Chyba każdy, kto kiedykolwiek chodził do szkoły, zna grę w makao. Zasady tej karcianej zabawy są diabelnie proste: w swojej turze dograj do stosu kartę, która zgadza się (wartością lub kolorem) z tą, która leży na wierzchu, a jeśli nie możesz, za karę dobierz nową kartę. Wygrywa ten, kto pierwszy pozbędzie się wszystkich kart. Są karty, które mają pewne dodatkowe efekty, można też zagrać kilka kart tego samego symbolu jednocześnie. Banał, a długie godziny płynęły w niebyt... A gdyby tę starą, sprawdzoną formę rozszerzyć o nowe pomysły? W dodatku pomysły, których autorami będą sami gracze? Oto „Blank”, karciana gra imprezowa autorstwa Henri Kermarreca, wydana w Polsce nakładem wydawnictwa Rebel.

blank1W czym rzecz? Już spieszę z wyjaśnieniem. Gracie regularną partyjkę w makao (drobne różnice – karty nie mają z góry przypisanych efektów, za wyjątkiem dosłownie kilku w całej 72-kartowej talii), jednak zasady modyfikowane są przez trzy z czternastu kart z talii zasad, które dobierzecie i rozłożycie na stole przed rozpoczęciem zabawy. Te są przeróżne: jedne sprawiają, że gracz zagrywający kartę o danym nominale zyska dodatkową turę, inne wymagają mini-gry w państwa-miasta (np. zagrywając piątkę musisz podać nazwę zwierzęcia, którego nie podano wcześniej. Jeśli skujesz – kończysz turę i dobierasz kartę), jeszcze inne stanowią próbę zręczności (przykład: po zagraniu czwórki wszyscy kładą dłoń na stosie kart – ostatni ponosi karę)... Nic porażająco odkrywczego, jasne – a to dlatego, że prawdziwa zabawa w „Blanka” zaczyna się dopiero wtedy, kiedy pierwsza partia wyłoni zwycięzcę...

Wówczas zaczynamy rozgrzewkę wyobraźni – laureat poprzedniej rozgrywki otrzymuje przywilej wykonania jednej z dwóch możliwych permanentnych modyfikacji talii „Blanka”: albo bierze pustą kartę zasad i zapełnia ją nową, wymyśloną przez siebie regułą gry, którą będzie można dobrać w przyszłych partiach, albo jedną z niezadrukowanych kart z 72-kartowej talii i wymyśla dodatkowy efekt, który będzie towarzyszył jej zagraniu. W ten sposób już po kilku partiach każdy egzemplarz „Blanka” stanie się czymś niepowtarzalnym. Tak to wygląda w zamyśle. A w praktyce?

W praktyce to może działać – trzeba jednak spełnić kilka warunków. Gra daje pełnąblank2dowolność w wymyślaniu nowych modyfikacji, umieszczając w instrukcji kilka wskazówek, jak to robić, a ostateczną decyzję nad wprowadzeniem zmian pozostawiając w rękach właściciela egzemplarza „Blanka”. Gracze mogą przeprowadzić burzę mózgów nad nowymi pomysłami, jednak aby zabawa rzeczywiście przebiegała sprawnie, wymaga to pewnej zgodności na temat tego, jaki końcowy efekt chcemy osiągnąć – inaczej uzyskamy grę, która nie jest ani strategią, ani imprezówką, ani grą rodzinną, ani w ogóle nie nadaje się do grania. Dobrze to ustalić przed przystąpieniem do zabawy.

Równie ważne w przypadku „Blanka” jest to, z kim siadamy do gry. Niektórzy świetnie się bawią, kiedy mogą zagrać w lekką imprezówkę, choć niekoniecznie cieszy ich wymyślanie nowych reguł gry – a cała radość pryska wraz z pierwszym „nie chce mi się myśleć, możemy zrobić to później?". Pozbawiony tego elementu nanoszenia trwałych zmian na karty „Blank” staje się po prostu makao, może w ładniejszym opakowaniu, ale również odczuwalnie mniej funkcjonalnym niż jego karciany pierwowzór.

Czy po „Blanka” warto sięgnąć? To zależy. Czy lubisz makao? A gry typu legacy? Czy wymyślanie nowych reguł sprawia ci frajdę? Czy chciałeś chociaż raz spróbować, jak to jest stworzyć coś własnego do pogrania? Czy masz grupkę znajomych o podobnych zainteresowaniach? Jeśli na wszystkie te pytania odpowiedziałeś twierdząco – spróbuj. Dla kogoś, kto chciałby się sprawdzić w roli projektanta gier może to być interesujący sposób, by zobaczyć, na czym to polega. Jeśli nie masz wygórowanych oczekiwań pod względem zawiłości mechaniki, a po prostu szukasz ciekawego planu zastępczego na imprezę, również i tutaj „Blank” może okazać się strzałem w dziesiątkę – o ile spodziewasz się na niej kreatywnych znajomych. Jeśli po prostu lubisz gry, które ewoluują tym bardziej, im dłużej się w nie gra, myślę, że „Blanka” może być po prostu za mało, by zaspokoić to upodobanie. Pod warstwą wszystkich tych modyfikacji, które można na niego nanieść, pozostaje on prostą grą, na kanwie której wyrósł – a to za mało na samodzielny tytuł.