Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Konspiracja. Uniwersum Abyss (edycja fioletowa)

Nazwa gry

Nazwa Wydawnictwa

Wydawca: Rebel
Autor: Bruno Cathala, Charles Chevalier (zasady), Pascal Quidault (ilustracje)
Rodzaj: Karciana, push your luck, set collection
Poziom skomplikowania rozgrywki: Niski
Losowość: Duża
Gra składa się z: 
- 85 kart;
- 22 żetonów;
- instrukcji.

Głęboko pod powierzchnią oceanu rozciąga się niesamowite, piękne i groźne królestwo. Jednak barwne korale i wspaniała architektura to tylko fasada, skrywająca istny polityczny tygiel, w którym rozmaici autokraci starają się zjednać sobie przychylność wpływowych lordów, ścierając się w wiecznej walce o władzę absolutną. Tak prezentuje się uniwersum „Abyss” – gry planszowej z roku 2014. I chociaż czarowała ona niesamowitym klimatem – głównie dzięki fenomenalnym, działającym na wyobraźnię ilustracjom – temat nie miał zbyt wiele wspólnego z mechaniką gry. Gromadziliśmy karty lordów i kontrolowanych przez nich miejsc, za co w końcowym rozrachunku zdobywaliśmy punkty, jednak próżno byłoby szukać tutaj intryg i podstępów. W istocie, „Abyss” mogła być grą o najmniejszej interakcji pomiędzy graczami, w jaką kiedykolwiek grałem, co dla jednych stanowi wadę, a dla innych ogromną zaletę. Wspominam o niej nieprzypadkowo. Omawiana dziś pozycja, „Konspiracja”, ma wiele cech wspólnych z „Abyss” – piękne ilustracje, mechanikę oraz… Odrobinę mylący temat.

Jak zagrać w „Konspirację”? Bardzo prosto. Gracze będą dobierać karty ze wspólnej talii Lordów oraz układać ich w swojej izbie, starając się stworzyć jak najprężniej działający (to znaczy – przynoszący najwięcej punktów) ośrodek władzy. Dobierając karty można zdecydować się na obejrzenie 1, 2 lub 3 kart, jednak tylko jedną z nich możemy przydzielić do swojego obszaru gry, by skorzystać z jej efektu; pozostałe obejrzane i niewybrane trafiają na stosy kart odrzuconych, gdzie stają się dostępne dla innych graczy. Lordowie dzielą się na pięć gildii: wojowników, magów, kupców, polityków i rolników, z których każda posiada swój własny kolor. Zamiast dobierać karty z góry talii, gracz może zdecydować się na podniesienie wszystkich kart w tym samym kolorze i wcielenie ich do swojego stronnictwa w wybranej przez siebie kolejności. Oznacza to, że dobieranie po trzy karty może wydawać się kuszące – w końcu to większa szansa trafienia naprawdę silnego lorda! – ale okazuje się groźną pułapką, umożliwia bowiem przeciwnikom zdobycie wielu lordów w czasie tylko jednego ruchu…

Oprócz przynoszenia pewnej liczby punktów, każdy lord posiada też jakąś cechę, która może nam pomóc w walce o supremację. Niektórzy z nich pozwalają zamienić miejscami dwóch innych lordów (ich porządek ma bowiem znaczenie!). Jeszcze inni dają nam perły – a gracz, który zgromadzi ich najwięcej, otrzymuje pokaźny bonus punktowy na koniec gry. Niektórzy zapewniają klucze, dające dostęp do innego rodzaju kart – miejsc, nad którymi kontrola pozwala zdobywać jeszcze więcej punktów za spełnianie pewnych warunków albo wprowadza dodatkowe zasady, mogące przynieść nam jakieś korzyści.

Na koniec gry zdobywamy punkty za kontrolowane miejsca, za najpotężniejszego lorda każdego z pięciu stronnictw, a także za największy zbiór sąsiadujących ze sobą lordów tego samego koloru. Wygrywa ten z graczy, który uzyska najlepszy wynik. Jak widać, gra wymaga od uczestników nie tylko kombinowania, na ile zaryzykować poszukiwania najpotężniejszych lordów, ale też decydowania, w której chwili zdobywać jaki kolor dla optymalnego ułożenia, a także jakie miejsca zdobyć dla swojej sprawy. Pod pozorem prostej gry karcianej skrywa się naprawdę sporo punktów, w których możemy podjąć jakąś decyzję i potencjalnie zepsuć sobie szansę na zwycięski wynik.

Weterani „Abyss” mogą dojrzeć tu wiele podobieństw do wspomnianego wcześniej tytułu. I będą mieli rację – „Konspiracja” jest niczym innym jak zminiaturyzowaną, nieco uproszczoną i usprawnioną wersją swojej starszej kuzynki. Rdzeń mechaniki został właściwie taki sam – usunięto jednak sporo elementów, obcięto parę zbędnych mechanik, zostawiając tylko to, co najważniejsze. I wiecie co? Myślę, że gdybym miał wybrać, w którą z tych dwóch zagrać, wybrałbym jednak „Konspirację”. To gra, która stawia sobie nieodległy cel, ale w przeciwieństwie do pierwowzoru skupia się na nim i realizuje w stu procentach, oferuje więc prostą, ale zarazem zaskakująco złożoną grę z pogranicza strategii i zarządzania ryzykiem. Oczywiście również tutaj nie będziemy konspirować przeciwko sobie nawzajem, a nasza walka o władzę będzie miała wymiar czysto matematyczny – brak negatywnej interakcji może być tu jednak zaletą, zwłaszcza że nie potrafię sobie wyobrazić, w jaki sposób miałaby zostać tutaj zaimplementowana tak, żeby nie zburzyć zupełnie dobrze obmyślonej reszty mechaniki.

„Konspiracja” jest również bardzo solidnie wydana. Karty wykonano z grubego, plastikowanego kartonu, co nadaje im sporą trwałość. Ilustracje są bardzo zbliżone do oryginału, oferują ten sam intrygujący klimat, co poprzednia produkcja osadzona w tym uniwersum. Jedyne, na co naprawdę mógłbym tutaj narzekać – to to, że wizerunki na kartach lordów nie są zbyt zróżnicowane. Nie tylko każdy poseł o tych samych parametrach wygląda identycznie do pozostałych – poszczególni członkowie danej frakcji też nie różnią się ze sobą zbyt mocno, co nieco utrudnia ich rozpoznawanie na pierwszy rzut oka. Ale to tylko drobny mankament.

Podsumowując: wydaje mi się, że „Konspiracja” jest „Abyssem”, który przestał udawać, że jest czymś, czym naprawdę nie był. Po odjęciu wszystkich zbędnych dodatków została nam prosta strategiczna karcianka z ładnymi ilustracjami, świetna na przerywnik, rozgrzewkę albo jako tytuł służący do oswajania nowych graczy z tematem przed przejściem do bardziej skomplikowanych i angażujących produkcji. Jeżeli w dodatku nie lubicie gier, gdzie uczestnicy dokuczają sobie nawzajem, może okazać się atrakcyjną propozycją.