Konwenty Południowe - Recenzja komiksu „Giacomo Supernova #03: Całuj wuja w dubeltówkę”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

giacomo 3

„Giacomo Supernova #03: Całuj wuja w dubeltówkę”

Gindie

Autorzy: Jerzy Łanuszewski (scenariusz), Robert Jach (ilustracje)
Wydawnictwo: Gindie
Liczba stron: 32
Cena okładkowa: 5 zł

„Giacomo Supernova”, komiks tworzony przez panów Jerzego Łanuszewskiego i Roberta Jacha, przyzwyczaił czytelnika do formy krótkich scen z życia bohatera - co prawda obfitujących w akcję i wątki poboczne, ale zawsze kończących się w tym samym zeszycie. Seria zdawała się być zestawem przygód międzygwiezdnego libertyna, przedstawionych w sposób lekki, podlanych charakterystycznym, niewybrednym poczuciem humoru. Zeszyt trzeci odchodzi od tej zasady, zawierając jedynie początek dłuższej historii.

Rytuały odprawiane przez Lożę Odwróconego Modrzewia przerywa kilka incydentów. Pierwszy to brak jednego z braci, którego uwaga została odwrócona w zaskakująco skuteczny sposób, kolejny zaś - dźwięk telefonu. Przygoda wzywa Giacomo, a robi to za pośrednictwem jego wuja, Umberto Techno, kosmicznej legendy. Stary spiskowiec nie znosi konkurencji, więc gdy trafia na organizację zajmującą się właśnie tym – knuciem spisków – posiadającą na liście członków nazwiska najbardziej znanych osobistości, postanawia się z nią rozprawić. Na stróżów prawa nie można liczyć... I tu przydaje się nasz bohater o dość rewolucyjnych przekonaniach. Przed nimi droga pełna wyzwań i przeszkód.

W zeszycie trzecim mamy okazję przyjrzeć się bliżej sylwetce Umberto Techno, głownie w konspiracji – przebranie „totalnie nie on”, zawierające się w doczepionych sumiastych wąsach, jako klasyka, oczywiście musi zadziałać. Pozostaje postacią przedstawioną w sposób równie karykaturalny co wszystkie inne i trudno go lubić, nawet jeśli dokłada swoje parę groszy do ogólnego klimatu komiksu. Większą część tego zeszytu stanowi sama konspiracja i opracowywanie planu B (bez planu A, dlaczego – to pytanie do Umberto), kolejną jest wyprawa - i tu dostaniemy jedynie skrót wydarzeń, przedstawiony na jednej stronie w postaci mapki. Jest to zabieg tyleż prosty, co skuteczny – zawiera przegląd zabawnych i dramatycznych sytuacji, jakie spotkały bohaterów, bez konieczności powtarzania się.

Pod względem wizualnym trzecia część wydaje się być nieco bardziej „grzeczna”, w sensie – o wiele mniej w niej erotyki i nagich narządów płciowych. Sceny są raczej statyczne, jakakolwiek akcja zaczyna się dopiero pod koniec, ale i tam niewiele jej się uświadczy – na rozwinięcie wydarzeń będzie trzeba poczekać. Warto przy tej okazji przyjrzeć się otoczeniu postaci w poszczególnych kadrach, by wyłapać pojawiające się tu i ówdzie easter eggi. Kreska jest zresztą już całkiem znośna – nie do porównania z zeszytem pierwszym, chociaż nadal jej główną cechą pozostaje prostota. Na końcu dodano dodatkową scenę rozmowy Giacomo z bezdomnym na przystanku – gdzie pada Głęboka Myśl – oraz kilka grafik autorstwa zaprzyjaźnionych twórców. Te ostatnie wynagrodzą czytelnikowi niewielką ilość elementów „18+” – są wręcz do bólu kutaśne.

Seria „Giacomo Supernova” z całą pewnością się rozwija, ewoluując raczej w coś przygodowo-awanturniczego z tylko okazyjnie zaznaczanym motywem erotycznym, niż w lekkie porno-powiastki. Czy wyjdzie jej to na dobre, zobaczymy – początek jest obiecujący, humor nie stracił na jakości, a przyszłość rysuje się w dość ciekawych kształtach.