Konwenty Południowe - Recenzja książki: Jacek Piekara - „Bestie i ludzie”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

bestie i ludzie Jacek Piekara

Jacek Piekara- „Bestie i ludzie”

fabryka slowWydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 364
Cena okładkowa: 39,93 zł

Jacek Piekara jest znany przede wszystkim ze swojego Cyklu Inkwizytorskiego, w którym wydano już dziesięć powieści (a jedenasta jest w drodze). Niemniej jest to pisarz całkiem płodny i pod jego nazwiskiem ukazało się wiele innych książek czy zbiorów opowiadań. Jednym z tych ostatnich są „Bestie i ludzie”, stanowiące kolekcję pełnych grozy tekstów, obnażających mroczną, ludzką naturę. Tak przynajmniej twierdzą zapowiedzi i opis z okładki… Jak jest w praktyce?

W książce znajdziemy dziesięć różnorodnych tematycznie opowiadań, osadzonych w całkowicie odmiennych realiach. Jednak lwia część dzieje się w naszym, znanym z szarej rzeczywistości, prawdziwym świecie, ewentualnie nieco zmodyfikowanym dla potrzeb historii.
Forma jest raczej powtarzalna. Mamy wprowadzenie do historii, nakreślenie świata i… właśnie. Część tekstów właściwie na tym się kończy, co jest niezwykle frustrujące. Akcja nie zdąży się jeszcze rozkręcić, nic się nie wydarzyło, a to już koniec. Nie wiem jaki cel miał w tym autor, ale niektóre opowiadania wyglądają jak wstęp do jakiejś historii i większego tekstu, nie zaś jak pełnoprawne historie. Na szczęście w zbiorze znajduje się odpowiednia liczba dokończonych lub otwartych zakończeniowo tworów i na nich się skupimy.

Niemal w każdym mamy głównego bohatera i to jego oczami patrzymy na wykreowany przez Jacka Piekarę świat. Możemy poznać jego myśli i podążać tam gdzie on, by dotrzeć do punktu kulminacyjnego, w którym często właśnie on okazuje się być tym złym. Zabieg ten jest bardzo dobry, szczególnie że nie jesteśmy w żaden sposób ostrzeżeni przed zamiarami postaci. A przynajmniej nie przy pierwszym, ewentualnie drugim takim opowiadaniu. Przy kolejnych to staje się przewidywalne i już nie robi wrażenia. Odnosi się też wrażenie, że pisane jest to pod pewien szablon i zmieniają się tylko okoliczności i zarys fabuły, ale szkielet opowiadania zostaje taki sam.

Czas przejść do tego co najważniejsze w tym zbiorze. Czy książka naprawdę straszy? Czy zaśnięcie po jej lekturze może być utrudnione? I czy rzeczywiście obnaża ona ludzkie zło? Tylko na ostatnie pytanie mogę odpowiedzieć twierdząco. Nie nazwałbym tego powieściami grozy, a raczej opowiadaniami psychologicznymi o ludziach z zaburzeniami (są to głównie psychopaci) ze szczyptą fantastyki. Autor skupia się tu głównie na jednym aspekcie, którym jest czerpanie przyjemności/korzyści z władzy nad drugim człowiekiem. Motyw porwania (i to zawsze kobiety przez mężczyznę) i pełnej władzy nad ofiarą pojawia się wielokrotnie. Jest też sporo wątków seksualnych, więc książka skierowana jest raczej do starszego odbiorcy.

Niektóre z tekstów czytało mi się ciężko i żmudnie. Powtarzalność formy także nie pomagała, a mnogość sytuacji, w których mężczyźni dominowali nad unieruchomionymi kobietami zaczynała budzić we mnie niesmak. Z jednej strony wychodziło, że to tylko mężczyźni czynią zło, z drugiej, uprzedmiotowienie płci pięknej w zbiorze było forsowane aż do przesady. Całą książkę musiałem skończyć w czterech podejściach, bo trudno mi się było zabrać za jej dalszą lekturę. Nie jest to pozycja zła, ale ciężka. Podejrzewam też, że znajdzie się spore grono odbiorców, którym styl się spodoba i będą zadowoleni, natomiast ja nie należę do tej grupy.