Konwenty Południowe - Recenzja książki: Tomasz Sobiesiek - „Astralker"

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

astralker

Tomasz Sobiesiek - „Astralker”

fabryka slowWydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 393
Cena okładkowa: 39,90 zł

Tomasz Sobiesiek zadebiutował opowiadaniem „Astralker: drugie dno” w antologii „Na nocnej zmianie”. Niecałe trzy lata później powrócił ze swoją pierwszą powieścią o zbliżonym tytule – „Astralker”, która jest rozszerzeniem losów dobrze nam już znanego bohatera, Dawida Kowalczyńskiego.

W teorii każdą propozycję można odrzucić, w praktyce jednak, gdy odrzucenie równa się unicestwieniu, okropna alternatywa zaczyna wydawać się nieco lepszym wyjściem. Chcąc nie chcąc, nie mamy żadnego wyboru i przyjmujemy ją. W takiej właśnie sytuacji znalazł się główny bohater „Astralkera”, Dawid Kowalczyński. Dzięki umiejętnościom cenionym w tajnych służbach specjalnych chłopak ratuje swoją skórę i zaczyna pracować dla Incorporea (jej nazwa z łaciny oznacza „bezcielesny” co nie jest przypadkowym zabiegiem), firmie zajmującej się zleceniami detektywistycznymi oraz ochroniarskimi.

Akcja powieści rozgrywa się w Polsce, a dokładniej w Warszawie. Mężczyzna wychodzi jednak poza ramy znanego nam świata i przekracza granice, o których istnieniu nawet nigdy nie śnił. Rzeczywistość przeplata się z wymiarem astralnym. Autor za pomocą bogatych opisów wprowadza motyw Out Of Body Experience (OOBE, czyli wyjścia poza ciało do świata astralnego), zachęcając czytelnika do poszerzenia wiedzy na ten temat. Czas akcji nie jest nam znany, jednak poszczególne elementy sugerują nam, że jest to teraźniejszość.

Dawid Kowalczyński, główny bohater, to po prostu chłopak, który znalazł się w niewłaściwym miejscu i czasie. Jest on dziewiętnastoletnim studentem pierwszego roku informatyki. To człowiek o nieco sarkastycznym poczuciu humoru i czułym sumieniu (co nie zawsze jest dla niego korzystne), zupełnie pozbawiony instynktu samozachowawczego, przez co nie zdobywa za dużej sympatii wśród współpracowników. Posiada również wyjątkowe umiejętności w eksterioryzacji, pozwalające mu nawet na uniknięcie śmierci.

„Astralker” napisany jest przystępnym językiem, opowiada ciekawą, zaskakującą historię, w której ciągle coś się dzieje. Z początku pozornie nieistotne wątki łączone są w kolejnych rozdziałach i składają się na elementy złożonej, interesującej układanki. Pierwszoosobowa narracja umożliwia lepsze wczucie się w nurt historii i gwarantuje zaskoczenie każdym zwrotem akcji. Nasz bohater nie jest nieomylny, a my nie mamy wglądu w myśli innych postaci, co daje autorowi pole do popisu. Tomasz Sobiesiek może skutecznie manipulować fabułą, poprowadzić nas innym torem i niespodziewanie zszokować. Sprawia to, że oderwanie się od książki i powrót do codziennych obowiązków może nie być takie proste. Moją uwagę przykuły też ilustracje autorstwa Vladimira Nenova, idealnie oddające zawartość powieści oraz umilające jej czytanie.

Co do samej powieści, naprawdę nie mam autorowi nic wielkiego do zarzucenia. Jedyną wadą, jaka przychodzi mi teraz do głowy, jest to, że przy dobrze skonstruowanym głównym bohaterze, który bardzo mi się spodobał, reszta postaci wydaje się płaska i mało znacząca. Liczę jednak, że w następnych tomach (o ile się pojawią, na co na szczęście się zapowiada) ulegnie to zmianie i autor w pełni wykorzysta swój pisarski potencjał. Dużo bardziej przeszkadzał mi spoiler znajdujący się na skrzydełku okładki, który mógł popsuć zaskoczenie podczas czytania, oraz w mojej opinii nieco zbyt nachalna reklama fragmentu innej powieści na końcu. Rozumiem ten zabieg promocyjny, jednak wydał mi się kompletnie nie na miejscu, zwłaszcza że to debiutancka powieść Tomasza Sobiesieka. Popsuł on kontemplację nad świeżo przeczytaną książką, dając nadzieję na coś więcej od autora, a był niestety fragmentem pracy kogoś innego.

W moim odczuciu „Astralker” jest godny polecenia, zwłaszcza na dłuższe wolne, podczas którego można kompletnie odpłynąć w świat niematerialny. Jeśli lubicie motyw tajnych służb i eksterioryzacji lub jesteście osobami uczącymi się i chcecie dowiedzieć się, czym skutkuje nieprzystąpienie do sesji przez zaspanie, to ta pozycja jest dla was!