Konwenty Południowe - Recenzja książki: Nik Pierumow – „Magia i stal”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

magia i stal

Nik Pierumow - „Magia i stal”

Nazwa WydawnictwaWydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 488
Cena okładkowa: 44,90 zł

Wiele ciekawych rzeczy zaczyna się od katastrofy. Tym razem Kataklizm przewrócił do góry nogami znany ludziom świat, powodując nieodwracalne zmiany – przekształcił kontynenty, przemodelował całe krainy, przesunął granice państw, a nawet zmienił bieg czasu. Nikt nie wie, co było powodem transformacji, ale jedno stało się pewne: trzeba przeżyć, przystosować się i wykorzystać to, co zesłał los.

W ten sposób napędzane parą Królestwo zaczęło sąsiadować z ziemiami ceniących naturę Rooskies. W zaistniałych warunkach o konflikt nietrudno, zwłaszcza że Królestwo, aby się rozwijać, potrzebuje nowych, rozległych terenów oraz mnóstwa surowców. Postęp ma swoją cenę.

Osobista katastrofa dwunastoletniej Mollyniard Evergreen Blackwater też miała niewinny początek: drobne życzenia zaczęły się spełniać, upadające butelki z mlekiem nie rozbijały się, a nielubianej koleżance wyskakiwał pryszcz na nosie. Potem pojawiły się wizje ogarniętego wojną odległego kraju, które – ku przerażeniu dziewczynki – okazały się prawdziwe.

Wtedy jeszcze Molly, mieszkająca w Nord Jorku panienka z dobrego domu, nie zdawała sobie sprawy, że posiada magiczne zdolności. Do tej pory była pilną uczennicą prestiżowej szkoły dla dziewcząt, zafascynowaną maszynami parowymi, a zwłaszcza pancernymi pociągami. Ujawnienie się nadnaturalnych zdolności ściągnęło na nią zainteresowanie Departamentu Specjalnego, który z wielką zawziętością ścigał każdego, kto wykazywał się choć minimalnym magicznym talentem. W Królestwie bowiem nie uznawano magii, a wszelkie jej przejawy starano się niezwłocznie likwidować.

Kiedy Molly zrozumiała, że może sprowadzić na rodzinę nieszczęście, zdecydowała się uciec. Dzięki swoim zainteresowaniom i pomocy ze strony jeńca wojennego Wsiesława, który rozpoznał w niej potężną magiczkę, z łatwością dostała się na pokład zmierzającego do kraju Rooskies pociągu pancernego „Herkules”. Wiedziona desperacją Molly uciekła za przełęcz, do krainy barbarzyńców i wrogów Królestwa, gdzie magia nie tylko nie była zabroniona, a wręcz wysoko ceniona, o czym dziewczynka dowiedziała się niedługo po przybyciu.

Tak rozpoczęła się niezwykła przygoda panny Blackwater. Ale kim właściwie jest Molly? To bohaterka skrojona na miarę docelowego odbiorcy powieści, czyli nastoletniego człowieka, który może zobaczyć w niej kawałek siebie. Wprawdzie dziewczynka ma zaledwie dwanaście lat, ale jest bardzo dojrzała jak na swój wiek (być może nawet za bardzo). To zdolna uczennica, podejmująca racjonalne, przemyślane decyzje i mierząca się z konsekwencjami swoich działań. Czasem zdarza się, że zachowuje się infantylnie, bywa zagubiona lub zdezorientowana bądź tęskni za dawnym życiem i rodzicami, ale to sprawia, że wydaje się bardziej prawdziwa.

Świat, w którym przyszło Molly żyć, tylko z pozoru jest bezpieczny i poukładany. Nik Pierumow na kartach swojej powieści wykreował rzeczywistość pełną opozycji i konfliktów, rodzących się między dwiema siłami reprezentującymi skrajnie różne podejścia do otoczenia. Racjonalnemu do bólu Królestwu przeciwstawił tętniącą od magii, zamieszkaną przez ludzi kochających naturę krainę Rooskies. Szybko można się zorientować, jakie kraje były pierwowzorem powieściowych państw. Wyraźnie sugeruje się, kto jest tutaj dobry, a kto zły, komu powinniśmy kibicować, a kogo potępiać.

Nie sposób nie podziwiać serwowanych przez Pierumowa „widoków”. Nord Jork, w którym mieszka Molly, przypomina wiktoriański Londyn z dodatkiem wielu steampunkowych elementów. Pancerne statki i pociągi, maszyny oraz pojazdy napędzane parą, wszechobecny zapach smaru i niepozwalający normalnie oddychać smog, mnóstwo fabryk, żyjący w biedzie robotnicy, a także pławiące się w dostatku klasy wyższe – wszystko składa się na obraz wielkiego miasta, który spodoba się każdemu fanowi gatunku.

W opozycji do zatruwającego środowisko molocha stawia się krainę Rooskies, w której życie zgodnie z naturą i posługiwanie się magią stanowią podstawę egzystencji. Ogromną rolę odgrywają funkcjonowanie w małej, wioskowej wspólnocie oraz dbanie o towarzyszy. Do tego można podziwiać piękne zimowe krajobrazy tudzież wsłuchiwać się w niezwykłe baśnie i legendy.

Przyjęte przez obie nacje w wielu kwestiach skrajne stanowiska musiały doprowadzić do konfliktu, będącego idealnym tłem dla perypetii Molly. Panna Blackwater na własne oczy przekonała się, czym jest wojna, śmierć, lojalność, zagrożenie życia, a nawet miłość. No właśnie, miłość… Wątek miłosny w powieści także się pojawia, ale na szczęście nie wysuwa się na pierwszy plan i nie dominuje w historii. Nik Pierumow umiejętnie wplótł w fabułę motyw rodzącego się nieśmiało uczucia, lecz nie ono jest tu najważniejsze. Bardziej liczy się dydaktyzm. Ze względu na fakt, że docelowym odbiorcą jest młody człowiek z kształtującą się osobowością, autor „Magii i stali” stara się pokazać, co jest dobre, a co złe oraz jak powinno się postępować w obliczu pewnych sytuacji i w jaki sposób nasze decyzje mogą wpływać na otaczającą nas rzeczywistość. Wprawdzie prezentuje to na dość jaskrawych przykładach, ale uważny czytelnik z pewnością będzie w stanie odnieść je do własnego życia.

Zatem czy warto sięgnąć po pierwszy tom cyklu „Blackwater”? Jeśli lubicie w powieściach motywy steampunkowe i szukacie lekkiej lektury na lato, to z czystym sumieniem mogę polecić „Magię i stal”. Mimo że powstała głównie z myślą o młodszych czytelnikach, ci starsi też znajdą w niej coś dla siebie. Styl Nika Pierumowa sprawia, że od książki trudno się oderwać. Zdarzają się wprawdzie pewne przestoje i fragmenty, przez które musimy po prostu przebrnąć, ale akcja sprawnie zmierza do przodu, zapewniając nam rozrywkę na przyzwoitym poziomie.