Konwenty Południowe - Recenzja mangi „Głosy z Oległej Gwiazdy” Autor: Makoto Shinkai i Mizu Sahara

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

glosy z odleglej gwiazdy

Głosy z Odległej Gwiazdy

waneko

Autor: Makoto Shinkai i Mizu Sahara
Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 21,99 zł

Mechy, wojna, nie wspominając o mechach biorących udział w wojnie to motywy, które nigdy nie ulegają zmianie. A może jednak da się potraktować je w nieco inny sposób i odejść od bezrefleksyjnie przyjmowanych schematów? Moim zdaniem „Głos z odległej gwiazdy” jest w stanie zaskoczyć nawet czytelników dobrze zaznajomionych z tematem.

Manga to adaptacja trwającego dwadzieścia pięć minut OVA z 2002 roku, stworzonego przez Makoto Shinkaia (z udziałem jego narzeczonej, która udzieliła głosu jednej z postaci), znanego z „5 centymetrów na sekundę” oraz „Kimi no na wa”. Animowana wersja „Głosu z odległej gwiazdy” spotkała się z ciepłym przyjęciem zarówno w Japonii, jak i na świecie. Warto ją obejrzeć, gdyż między animacją a mangową adaptacją istnieje wiele różnic, między innymi w tempie prowadzenia historii i w konstrukcji świata.

W XXI wieku na marsjańskiej Wyżynie Tharsis odkryto pozostałości zaawansowanej technologicznie, pozaziemskiej formy życia. Zjednoczona pod flagą Unii Narodów ludzkość, nie zważając na ofiary, wysyłała kolejne misje badawcze, by pozyskać technologię obcych zwanych Tharsjanami, przede wszystkim zaś odkryć sposoby na przemieszczanie się z prędkością większą od prędkości światła. W jednej z takich grup znalazła się niedoszła licealistka Mikako Nagamine, która pozostawiła na Ziemi wieloletniego przyjaciela, Terao Noboru. Jedyną możliwością kontaktu między nimi są e-maile .

Ze względu na fakt, że pomiędzy Tharsjanami a ludzkością trwa niewypowiedziana wojna, ekipy badawcze nader często używają taktyki zwiadu bojem, dlatego nie uświadczymy wielkich bitew czy zakrojonych na szeroką skalę ofensyw. Celem obu stron nie jest zniszczenie przeciwnika, lecz poznanie wszystkich jego tajemnic, nie tylko militarnych, ale także dotyczących na przykład schematów postępowania. Już samo podejście do tematu jest więc niecodzienne. Jednak ważniejszy wątek stanowi ukazanie wpływu, jaki czas i odległość mogą mieć na relacje międzyludzkie. Fabuła „Głosu z odległej gwiazdy”, skupiając się na tym problemie, tak mocno angażuje czytelnika emocjonalnie, jak żaden inny znany mi tytuł.

Dystans między Mikako i Terao powiększa się dosłownie oraz w przenośni. Oddzielają ich lata świetlne. Żyją na różne sposoby. Mają inne zakresy obowiązków, inaczej wygląda ich program nauczania, wreszcie poznają różnych ludzi, do których się przywiązują. Postępuje to tym szybciej, im dłużej trwa dostarczanie wysyłanych na zmianę wiadomości. Najpierw są to godziny, potem dni, miesiące, w końcu lata. Czekając na nie, próbują zabić czas na wszelkie możliwe sposoby. To oczekiwanie jest chyba najciekawszym elementem komiksu, bo walki w kosmosie nie stanowią o sile fabuły, choć mają istotny wpływ na jej kierunek.

Mógłbym długo zachwycać się tą mangą, ale należy wspomnieć, że występują w niej też niedociągnięcia, a nawet powielanie i tak często naciąganych schematów. Nie wiadomo, czym kieruje się sztuczna inteligencja, wybierając pilotów na misje ani dlaczego dysponujący niewątpliwą przewagą Tharsjanie nie przenoszą konfliktu na Ziemię. A już sadzanie za sterami nowoczesnych mechów nastolatków, konkretnie dziewczyny w szkolnym mundurku, budzi moje największe wątpliwości. Naprawdę trzeba pokazywać uda i długie nogi, by całość lepiej się przyjęła? Czyżby mechy były tak drogie, że nie zostało pieniędzy na mundury?

Oprawa graficzna adekwatnie oddaje nastrój mangi. Nie znajdziemy tutaj niczego kawaii ani moe, żadnych pantsu shotów, modnej heterochromii czy innych fetyszy (z wyjątkiem wspomnianych szkolnych mundurków). Przemoc jest ukazana symbolicznie i w mandze właściwie nie pojawiają się brutalne sceny. Tła są standardowe, nie przykuwają na dłużej uwagi czytelnika. Mam natomiast zastrzeżenia co do zbyt uproszczonego przedstawienia mimiki bohaterów w sytuacjach, gdy znajdując się w oddaleniu, uśmiechają się i marszczą jednocześnie brwi. Wyglądają wtedy naprawdę dziwnie. Cóż, rysująca mangę Mizu Sahara przyznała w posłowiu, że nie potrafiła pokazać wszystkiego tak, jak chciała. Na koniec zwrócę uwagę na to, jak przedstawiono wizję świata u progu drugiej dekady XXI wieku, gdyż w komiksie architektura, ubiór, a nawet absolutnie kluczowe dla fabuły telefony komórkowe są wzorowane na tych współczesnych twórcom, a jest mało prawdopodobne, by wszystko wyglądało podobnie pół wieku później. Dawno nie widziałem równie mało futurystycznej wizji niepostapokaliptycznej przyszłości.

Podsumowując, „Głos z odległej gwiazdy” to manga pod niektórymi względami niedopracowana. Jednak podejście do tematu na tyle różni się od rozpowszechnionego, że choćby z tego powodu warto dać jej szansę. Polecam.