Konwenty Południowe - Wywiad: Hall of Fame Cosplay - Lady Death

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Imię i nazwisko: Barbara Ignasiak
Nick: Lady Death
Wiek: 20 
Fanpage: Lady Death
Miasto: Poznań
Wywiad

D: Tu Daneł z nową porcją informacji o polskich cosplayerach. Dzisiaj zaserwuję Basię, znaną jako Lady Death. Witaj.

LD: Jo wszystkim!

D: Basiu… Lady… Basiu… argh! Czemu akurat taki mroczny nick? Nie wyglądasz na cosplayera, który siedzi w mrocznych postaciach.

LD: Heh, słuszna uwaga. Raczej jestem dość sporym przeciwieństwem mojego nicku, ale nie zapominajmy, że każdy ma w sobie trochę ciemności. Małe kotki w piwnicy i te sprawy, hehe.
Historia mojego nicku jest dość zawiła, ale postaram się ją dla was skrócić. Mianowicie wywodzi się on od komiksowej postaci Lady Death. Poznałam ją dzięki mojemu starszemu bratu, który pokazał mi film animowany z nią w roli głównej. Bardzo urzekła mnie jej siła, piękno i determinacja i od tamtego czasu nazywam się jej imieniem.

D: Z tego co wiem...tfu. Z tego co widzę, na scenach pokazujesz pełen potencjał… albo i jego malutką cześć. Co takiego motywuje cię do przygotowywania TAKICH strojów?

LD: Wszystko zależy od tego, co masz na myśli, mówiac... TAKICH. Jeśli to, że słynę głównie z męskich cosplayów, to dlatego, że wolę męskie postacie. Świetnie się w nich czuję, potrafię dobrze odegrać daną postać, jak również bardziej gustuję w designach strojów męskich. Jeśli miałaś na myśli sam cosplay to motywują mnie bardzo moje dalsze plany związane z tym zajęciem, mianowicie dążę w kierunku Kostiumologi jako mojego przyszłego zawodu i cosplay to dla mnie pewnego rodzaju praktyka, nałożona na mnie przez samą siebie. Co do potencjału, może masz rację, ja się dopiero rozkręcam. Na scenie czuję się jak ryba w wodzie, choć tez miewam tremę, a na występie mam jedną zasadę.:"Najpierw wystąp, potem możesz mdleć"

D: To… dość powszechne! Ale czy nie uważasz, że zdrowie przede wszystkim?

LD: Jak mówił mój pradziadek : "Na coś trzeba umrzeć". Jeśli ja umrę na zaangażowanie lub, jak dla innych, na głupotę, to umrę szczęśliwa. Choć muszę przyznać, że nie jest mi jeszcze w myślach umierać - jak na razie w moich żyłach płynie ciepła krew i postaram się, by tak zostało jak najdłużej. Przecież te wszystkie cosplaye się same nie zrobią.

D: A co myślisz o bhp w czasie cosplayu? Powinno się go przestrzegać, czy bliznę po gorącym kleju traktować jako bojowy order?

LD: Może dla niektórych blizny są cool, ale ja wolę mieć ich jak najmniej.Dość już mam na sobie "śladów po ugryzieniu przez rekina". Zabawa zabawą, praca pracą, ale trzeba pamiętać o bezpieczeństwie swoim i innych, cosplay to niezbyt dobra wymówka dla strażaków.

D: Czy zalecasz jakieś środki bezpieczeństwa?

LD: Tak. Pomyśl trzy razy, zanim coś zrobisz! Zwłaszcza, kiedy myślisz o doklejaniu ciepłym klejem pianki eva do twojej skóry!

D: Ktoś taki istnieje?!

LD: Oj, zdziwiłabyś się. Z tego miejsca mówię głośno - człowieku, robisz to źle! Nie dawaj powodów rodzicom, by zabraniali swoim dzieciom cosplayu i wyjazdów na konwenty!

D: To może wróćmy do bezpiecznych tematów, hm? Na pewno masz strój, z którego jesteś dumna, lub taki, z którym masz najlepsze wspomnienia.

LD: Jestem za. Hymm, trudno mi wybrać. W każdym stroju jest część, z której jestem dumna oraz jakaś część, którą mogłabym zrobić lepiej. Aktualnie jestem najbardziej dumna ze stroju Maki z “Lovie Live”, bo spędziłam nad nim sporo czasu i sięgałam swoich wyżyn umiejętności, by odwzorować go jak najbardziej podobnie do oryginału, i, tak jak sama wiesz, najwspanialszym uczuciem jest, gdy twoja ciężka praca zostaje dostrzeżona i nagrodzona.

D: Widziałam i potwierdzam jego świetność, nawet macany był. Czy jest to też strój na który chorowałaś czy też coś innego trzyma miejce w twym serduszku?

LD: Bez macania nie ma wiarygodności. Z tym strojem było różnie, częściowo zostałam w niego wkopana, częściowo polubiłam postać, a jeszcze z innej strony design podbił moje serce - szkoda, że odczucia się zmieniają, kiedy siedzisz nad nim i zaczynasz płakać, hehe. Ale dzięki temu strojowi nabrałam trochę więcej pewności siebie i jestem pewna, że z czasem w moim repertuarze pojawią się kolejne postacie kobiece ze ślicznymi strojami. Przed tym bałam się, że nie jestem stworzona do damskich cosplayow i na pewno okaże się to klapą. Życie po raz kolejny mnie zaskakuje i to jak na razie pozytywnie.

D: Wyglądałaś urodziwie, prawie cię nie poznałam po Ryuconie i 'Makoto z pluszową klatą'. 
A propos konwentów… na jakiego typu imprezy przeważnie jeździsz?

LD: Dziękuję i ej, ej, klata była w 99% z tworzywa skóropodobnego. Głównie zależy to od moich możliwości finansowych i czasowych, lub wcześniej umówionych sesji i grupek cosplayowch. Preferuję aktualnie imprezy anime i mangi, ale powoli zaczynam też uczestniczyć w imprezach fantasy i gamesarena.

D: Każdy pamięta swój pierwszy konwent ale… Nie teraz o tym mowa będzie. Mianowicie… każdy cosplayer ma swojego mur… pomocnika. Któż jest twoją nieocenioną pomocą?

LD: Heh, w tym wypadku to ja jestem jednym z największych murz… znaczy się, kochanym pomocnikiem, który zawsze chętnie poradzi i pomoże, czy to wytłumaczy, czy to pomaluje na konwencie. Taka już moja natura i tego nie zmienię, ale oczywiście ja tez mam osoby, na które mogę liczyć, i ciesze się, że je mam, bo czasami ich pomoc, nawet najdrobniejsza, jest niezastąpiona .

D: Czy twoje początki były trudne?

LD: Tak, nie było łatwo. Spotkałam się na samym początku z dużym hejtem, dotyczącym np. mojego wyglądu, miałam tez problemy finansowe, jak również byłam w trakcie przeprowadzki za granicę ,ale ciesze się, że pomimo tego wszystkiego udało mi się wytrwać przy cosplayu, bo jest to naprawdę coś, co kocham robić.

D: Jesteś więc doskonałym przykładem na to, by si nie poddawać! We wszystkim jesteś taka wytrwała? Jak na to wszystko twoi najbliżsi reagują?

LD: Heh, myślę, że można tak powiedzieć. Życie nauczyło mnie, by być wytrwałym, nie wszystko przychodzi łatwo lub szybko. Czasami niektóre rzeczy wymagają od nas poświęceń.
Niestety, moja rodzina została mocno podzielona gdy byłam mała, więc nie mam zbyt wielu członków rodzinny, ale każdy z nich wspiera mnie w tym co robię i daje mi to dużo siły, choć nie zawsze tak było.

D: Ale za to masz masę znajomych i przyjacół, chociażby tych po fachu, prawda?

LD: Tak, na brak przyjaciół i wspaniałych znajomych naprawdę nie mogę narzekać. I zawdzieczam to wszystko cosplayowi oraz konwentom.

D: A takich jest pod dostatkiem. Jeśli chodzi o konwenty, to czy czujesz się na tyle silna, by poprowadzić jakiś panel o cosplayu?

LD: Jeśli mam być szczera, to myślę o tym już od dłuższego czasu i mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę miała wystarczająco dużo czasu i możliwości, by przygotować takowy.

D: Liczymy, że niedługo pojawi się taki panel w którejś rozpisce konwentowej.
Może opowiesz teraz czytelnikom jak dobrać postać? Czym się kierować według ciebie?

LD: Kryteriów w wyborze postaci jest mnóstwo, ja posiadam trzy. Pierwszy, to wybieram postać, którą bardzo lubię, łatwo się w nią wcielam i na przykład, pomimo, że jej strój jest dość łatwy lub nie zachwyca, to bardzo chcę zrobić jej charakteryzację. Druga, to wybieram postać po designie stroju, mogę nie znać kompletnie serii i postaci, ale kiedy strój do mnie szepcze: “zrób mnie, zrób mnie”, nie ma możliwości bym odmówiła. Trzecie, to zgadzam się zrobić jakąś postać dla przyjaciół, ale tylko w szczególnych wypadkach. bo niestety już parę razy się na tym nacięłam. Ale to tylko moje własne kryteria, jestem pewna, że wielu z was ma jeszcze inne.
Na pewno musisz się kierować tym, czy chcesz zrobić dany cosplay. Bez tej chęci praca nad nim nie sprawi ci przyjemności, tak jak chodzenie w nim na konwencie.

D: Czy planujesz wyjazd na jakiś zagraniczny konwent?

LD: Miałam okazję być już na  Comiconie MCM w Londynie i z chęcią to powtórzę w przyszłości, jak również wybiorę się na inne zagraniczne konwenty.

D: Jeśli już o wyjazdach mowa, to przypomnij nam, gdzie cię można w najbliższym czasie znaleźć? 

LD: Najbliższy konwent, na jakim będziecie mogli mnie złapać, to Japanicon 2016 - przygotujcie ultraball-e.

D: Parę słów na pożegnanie? Jakieś tipy dla świeżaków?

LD: Bardzo cieszę się, że mogłam udzielić Tobie wywiadu, Daneł, była to super przyjemność i czekam na więcej naszych szalonych spotkań. Dziękuję też wszystkim, którym chciało się to czytać, jak również chciałabym bardzo podziękować wszystkim osobom, którym podoba się to, co robię i wspierają mnie w tym, bo to strasznie mnie napędza do dalszych działań. Pamiętajcie! Jesteście super. Ludziom świeżym poradziłabym, by nie bali się wychodzić ze swoimi pomysłami i pracami do innych. Nie bójcie się eksperymentować i próbować nowych rzeczy (z odpowiednią ilością rozsądku). Każdy kiedyś zaczynał i teraz właśnie jest wasza kolej. Trzymajcie się i do zobaczenia!

D: To była Lady Death o nie tak mrocznych zamiarach jak jej nick! Do następnego wywiadu!