Konwenty Południowe - Wywiad: Hall of Fame Cosplay - Akemi Cosplay

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Imię i nazwisko: Patrycja Biesiadecka
Nick: Akemi
Wiek: 19
Fanpage: Akemi Cosplay
Miasto: Jastrzębie Zdrój
Wywiad

Himetsu: Skąd się wziął Twój pseudonim? 

Akemi: W sumie powstał przez przypadek. Wymyśliła mi go znajoma dawno temu i jakoś się przyjęło. 

H: Kiedy pierwszy raz usłyszałaś o cosplayu? 

A: Tak naprawdę nie pamiętam, ale ogólnie zaczęło mnie to interesować pod koniec 2012 r., sama chciałam spróbować w 2013 r., gdy na żywo zobaczyłam wspaniałych cosplayerów na moim pierwszym konwencie, Magnificonie. 

H: Twój pierwszy cosplay – zrobiłaś go sama czy z drobną pomocą? 

A: Mojego pierwszego cosplayu nie zrobiłam sama. W tamtym czasie byłam całkiem zielona w tym temacie. 

H: Jaki był Twój największy projekt? 

A: Kapelusznik z Alicji! I jestem z niego bardzo dumna. ❤ 

H: Jak długo interesujesz się i zajmujesz cosplayem? 

A: Cosplayem zajmuję się od drugiej połowy wakacji 2013 roku i raczej jest to tylko hobby, ale dzięki temu wiem, co chcę robić w życiu. Jestem już na drugim roku szkoły zawodowej, kształcę się w zawodzie krawiec. Dzięki cosplayowi pokochałam szycie i teraz wiem, że jest to coś, co chcę umieć i robić w życiu. 

H: Czy jest ktoś, kto inspiruje Cię do pracy nad strojami? 

A: Tak naprawdę nikt, ale bardzo podziwiam pracę różnych cosplayerów. 

H: Czy wśród wykonanych strojów posiadasz ten jedyny, który jest ulubiony? 

A: Wszystkie stroje, które robię, bardzo lubię, nie potrafiłabym wybrać tego jednego. 

H: Z którym cosplayem wiążesz najważniejsze wspomnienia? Dlaczego? 

A: Z większością moich strojów wiążę jakieś wspaniałe wspomnienia. Gdy byłam Draco, poznałam wielu cosplayerów z serii Harry’ego Pottera, w tym moich przyjaciół. Tak samo było z Alice z serii „Pandora Hearts”. Dzięki temu, że dołączyłam do grupki Adsu i Miku, teraz tworzymy trio Omnomnom Cosplay Team! Gdy byłam Kapelusznikiem, małe dzieci będące na wycieczce i przechodzące niedaleko machały mi i krzyczały: „Kapelusznik!” – to było miłe. 

H: Jak znajdowałaś czas na cosplay w ciągu roku szkolnego? 

A: Wtedy mam go bardzo mało, niestety. Gdy wracam do domu, pasmanterie są już zamknięte albo jestem padnięta, mam się uczyć do szkoły. Czasem na praktykach, gdy są luzy, to szyję tam. No i zostają weekendy. 

H: Bierzesz udział w konkursach? Jeśli tak, to czy udało Ci się coś wygrać? 

A: Na rundzie jury byłam jedynie raz, do tego zestresowana – mój strój był niedopracowany i głównie go hejtowałam, pożaliłam się, co zrobiłam źle. Występuję, by dobrze się bawić, ale od kilku miesięcy kroczek po kroczku robię strój, z którym chcę iść kiedyś do oceny (Lelouch, wersja imperatora). Z grupką raz wygrałyśmy występ grupowy, ale tak naprawdę dołączyłam do nich na ostatnią chwilę. 

H: Co sądzisz o cosplayu w Polsce? 

A: Sądzę, że jest coraz więcej utalentowanych ludzi i cosplayowe hobby bardzo się rozwija. Cieszę się też, że wiele osób robi postacie z bajek, filmów, gier, nie tylko z anime. 

H: Jakie są Twoje ulubione postacie, które odtworzyłaś lub w które chciałabyś się wcielić? 

A: Do niedawna nie wiedziałam, bo bardzo kocham moje wszystkie cosplaye, ale kiedy zrobiłam Sherlocka, to stał się dla mnie taki szczególny. Teraz stwierdzam, że moją „złotą trójcą” są: Sherlock, Draco Malfoy i Kapelusznik. W moich cosplayowych marzeniach teraz jest Newton Scamander z „Fantastycznych Zwierząt”, Jocker z „Legionu Samobójców”, Jack Sparrow z „Piratów z Karaibów”. 

H: Masz jakieś obawy, gdy wychodzisz na scenę? 

A: Mam za każdym razem. Boję się, że zapomnę, co mam robić, rzeczy, którą mam na przykład podnieść, nie będzie tam, gdzie miała być oraz że nie zgram się z podkładem albo że osoba, z którą mam scenkę, zrobi coś, czego nie było w planie i trzeba będzie improwizować. 

H: Co możesz powiedzieć o pozowaniu? Wśród fotografów masz tego jedynego ulubionego? 

A: Czasem szybko kończą mi się pomysły jeśli chodzi o pozowanie, wtedy z pomocą przychodzi mi fotograf, ale w sumie bardzo łatwo mi wymyślać pozy innym, gdy przypatruję się sesjom. Moim ulubionym i najwspanialszym fotografem jest Negai Kirameki Fotografia

H: Czy Twoim zdaniem fotografowie robiący zdjęcia majtek nieświadomym tego dziewczynom powinni być wpuszczani na konwenty, czy należy dać im zakaz i ich nie wpuszczać? 

A: Powinni zostać jakoś upomniani, a zakaz należy się takim, którzy za dużo sobie pozwalają, bo też się o takich słyszy. Miałam taką sytuację na konwencie, poszłam przekonać jedną dziewczynę do zdjęcia z jej koleżanką, ale nie chciała, bo bała się fotografa. 

H: Czy to nie działa tak, że tacy zboczeńcy robią złą reklamę tym normalnym fotografom? 

A: Nie, nie można oceniać całości po czyimś zachowaniu. 

H: Powiem szczerze, że odkąd Cię znam, to chyba prawie zawsze masz jakąś scenkę, ale każdemu dobrze zrobi przerwa. 

A: Lubię scenki, ale czasem jest to za duży stres, szczególnie na Xmassie. Nie chciałam zawieść grupek i dlatego miałam aż trzy scenki. 

H: Czy są jakieś filmy inspirujące Cię do zrobienia cosplayów? 

A: Dużo ich. Głownie te, które wyreżyserował Tim Burton, albo te, w których grał Johnny Depp. 

H: Czy planujesz cosplaye z tych filmów? 

A: Jasne! 

H: Mam nadzieję, że niedługo zobaczymy Cię jako Willy’ego Wonkę. Do zobaczenia!