Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Imię i nazwisko: Natalia Gaik
Nick: Toru
Wiek: 19
Skąd: Gorzów Wielkopolski
Strona: Toru Cosplay
Wywiad

Mitsu: Kto pierwszy raz zabrał Cię na konwent i jakie były Twoje odczucia?

Toru: Na pierwszy konwent pojechałam wraz z kilkoma koleżankami. To było coś zupełnie nowego, te wszystkie panele, konkursy, stoiska. Choć byłyśmy tylko na jeden dzień to naprawdę świetnie się bawiłyśmy. Zupełnie inny świat, okazało się, że ludzi podzielających moje pasje jest naprawdę bardzo wielu, a to i tak był niewielki lokalny konwent.

M: Nie byłaś wtedy zdziwiona otwarciem ludzi, nie przerażało Cię to? W końcu musimy sobie przyznać, na konwentach atmosfera jest zupełnie inna, wyjątkowa, można powiedzieć.

T: Niekoniecznie przerażało, ale faktycznie zdziwiło. Jestem raczej zamkniętą osobą i ciężko nawiązuję kontakty z ludźmi, ale spodobało mi się to, że do każdego można podejść i porozmawiać, a osoby siedzące samotnie to raczej rzadki widok. Nie za duża lokalna społeczność dawała wrażenie prawdziwie rodzinnej atmosfery.

M: W takim razie jak zaczęłaś przygodę z cosplayem? Wykonałaś jakiś strój już na swój pierwszy konwent?

T: Mój pierwszy strój wykonałam dopiero na trzeci konwent, ale już na pierwszym zorientowałam się, że chcę to robić. Siedziałam na widowni kompletnie zauroczona pięknymi strojami, prezentacjami, tym jak współpraca kilku osób może stworzyć coś naprawdę niesamowitego. Wtedy wraz z przyjaciółką postanowiłyśmy, że zrobimy coś wspólnie. Na początek wybrałyśmy bardzo proste stroje ze strasznie popularnej wówczas mangi Death Note. Mimo tego, że gdy teraz na to patrzę wiem jak ten cosplay był banalny, potrzebowałam wiele pomocy z którą na szczęście przyszła mi babcia. Szycie zajęło nam około tygodnia intensywnej pracy, kiedy dziś tego typu strój jestem w stanie wykonać w 1-2 dni. Zaprezentowałam go na Pyrkonie 2010, czyli na konwencie nie typowo mangowym, a fantastycznym. Jednakże nawet tam, wiele osób mnie rozpoznawało i komentowało w miły sposób, co naprawdę było strasznie pozytywnym doświadczeniem.

M: Czyli wykonywaniem strojów zajmujesz się już trzy lata?

T: W zasadzie już prawie cztery, ale niektóre z nich były bardziej, a inne mnie intensywne. W zeszłym roku wykonałam najwięcej strojów jak do tej pory, bo aż dziewięć.

M: To bardzo długo. Czy potrafisz powiedzieć który ze wszystkich wykonanych przez Ciebie strójów był najtrudniejszy? Dlaczego akurat ten?

T: Właściwie większość strojów miała zarówno łatwe i trudne elementy i jak to zwykle bywa z niektórych jestem zadowolona z innych nie. Ale myślę, że najwięcej kombinowania było przy Kuroyukihime, bardzo dużo się przy nim nauczyłam, zwłaszcza gorsetowej części sukienki, wciąganie fiżbinów i dopasowywanie ich idealnie do sylwetki było nie lada wyzwaniem. Bardzo dużo precyzji, która jest raczej moją słabą stroną wymagał też ode mnie strój Rangerki z Aiona. Te wszystkie wzorki na sukience, tak drobne, że nawet nie byłam w stanie przygotować do tego szablonów i wszystko zależało od pewności mojej ręki, która nie mogła zachwiać się nawet na chwilę.

M: Z pewnością to było bardzo ciężkie zadanie. Więc wykonywanie których elementów daje Ci najwięcej satysfakcji ?

T: Najwięcej satysfakcji dają mi elementy, których podejmuję się po raz pierwszy i mi wychodzą, albo coś co kiedyś się nie udało, a tym razem dałam radę. Ale zdecydowanie najfajniejszym uczuciem było pokazać babci gotowy strój Kuroyuki, ponieważ kilka miesięcy wcześniej usłyszałam od niej, że ona nie jest w stanie mi z nim pomóc, bo tego się zwyczajnie nie da zrobić tak jak na refce. A jednak mi się udało i to było bardzo podbudowujące.

M: Aww! :D Wiemy, że w tym roku brałaś udział w eliminacjach razem z Liną, długo już planowałyście wspólne podejście?

T: Szczerze mówiąc to był impuls. Ja planowałam brać udział w eliminacjach z zupełnie innym strojem w kategorii solowej, a Lina miała trzyosobową grupę, która niestety rozpadła się niecałe dwa miesiące przed konwentem. Ponieważ wiedziałam, że zależało jej na tym by spróbować w kategorii grupowej nie solowej kilka dni później po prostu zaoferowałam się jako zastępstwo. Także nie było tu zupełnie czasu na myślenie i plany, trzeba było po prostu jak najszybciej brać się do roboty.

M: Wow! Faktycznie, nie zostało Wam zbyt wiele czasu. Były to Twoje pierwsze eliminacje?

T: Nie, drugie. Pierwszy raz brałam udział w eliminacjach na Love 4 ze strojem Kuroyukihime. Były to zresztą pierwsze eliminacje w których mogłam wziąć udział ze względu na mój wiek.

M: Czyli wiedziałaś już mniej więcej co i jak. Czy to, że już raz startowałaś do eliminacji zmieniło Twoje podejście do nich w jakiś sposób? Może stres był mniejszy, czułaś się pewniej, bo wiedziałaś już co i jak?

T: Na pewno za drugim razem zdecydowanie bardziej mi zależało, bo konkursy grupowe niosą ze sobą znacznie większą odpowiedzialność. To jak będzie wyglądał mój strój i czy na prezentacji wszystko pójdzie zgodnie z planem nie waży tylko na mojej ocenie, ale całej grupy. Dlatego to znacznie większa odpowiedzialność, dlatego przed i na konwencie było bardzo ciężko. Samo podejście do nich też się przez to zmieniło. Pierwszy raz startowałam by się pokazać, zrobić ciekawy strój, który być może zapadnie w pamięci kilku osobom, zupełnie nie liczyłam wtedy na wygraną, miało to być po prostu kolejne doświadczenie. Na Mokonie presja była już zdecydowanie większa. Ale z drugiej strony sam stres już przed wyjściem na scenę był zdecydowanie mniejszy. Miałyśmy dobrze dopracowaną i wyćwiczoną prezentację, dlatego wychodząc na scenę, wiedziałam, że wszystko wyjdzie tak jak powinno.

M: No tak, przygotowanie zawsze jest najważniejsze :) Czyli to nie był ostatni raz, gdy widzimy Cię w eliminacjach? :D

T: Tego możecie być pewni, że to dopiero początek i wiele jeszcze mam do pokazania. Ale wychodzę z założenia, że nie za wszelką cenę, jest wiele osób, które dużo bardziej zasługują na wyjazd na EuroCosplay, a wciąż tej szansy nie dostali. Dlatego ja mam zamiar robić to co uwielbiam i się nie poddawać, aż pewnego dnia osiągnę odpowiedni poziom. Dla mnie ważne jest też zachowanie tego co lubię w cosplayu, a nie walka o nagrody za wszelką cenę, dlatego nie mam zamiaru robić strojów, które mi się nie podobają czy nie będą sprawiać mi przyjemności przy ich robieniu, tylko dlatego, że dają większe szanse. Dla mnie priorytetem jest spełnianie mojej pasji, a ewentualne nagrody są jedynie miłym dodatkiem do tego.

M: Masz do tego naprawdę świetne podejście. A jako cosplayer-koleżanka po fachu - jaką radę mogłabyś dać młodszym, dopiero początkującym cosplayerom? :)

T: Nie zrażajcie się kiedy coś wam nie wychodzi, wszystko jest kwestią wprawy. Stawiajcie sobie wyzwania, ale stopniowo, tak żeby się rozwijać, a nie poddać się, bo jest zwyczajnie zbyt ciężko. Kiedy czegoś nie potraficie zrobić szukajcie i dopytujcie, Internet to skarbnica wiedzy, a polscy cosplayerzy nie są tacy źli jak ich malują. I pamiętajcie, że każdemu czasem coś nie wychodzi i nie da się zrobić wszystkiego idealnie. Cała sztuka polega na tym, żeby umieć maskować błędy, które każdy z nas popełnia. A co najważniejsze, wiadomo są konkursy, każdemu zależy by wygrywać, ale nie zapominajcie w tym wszystkim o dobrej zabawie i o tym, że kiedy robimy coś z przyjaciółmi jest znacznie weselej i przyjemniej.

M: Wiele osób na pewno skorzysta ! :D Dziękujemy za wywiad!

T: To ja dziękuję ! :)

Osiągnięcia:
  • Lambdadelta (Umineko no naku koro ni) - Półtoragrosikon: Najlepsze wykonanie techniczne
  • Victoria (Hellsing) - Japanicon 3: III miejsce
  • Princess Zelda (The Legend of Zelda: The Minish Cap) - Konecon 2013: Najlepsza prezentacja (duet z Sernikiem)
  • Ranger (Aion) - Mokon 4: II miejsce/rezerwowe w eliminacjach do ECG w kategorii grupa z LinaSakura Cosplay