Fantasy & Magic Con, debiutujący na konwentowej mapie Polski, odbył się w dniach 11–12 lipca 2026 roku na warszawskim Torze Służewiec. Impreza przyciągnęła olbrzymie tłumy uczestników, co było wynikiem zintensyfikowanej kampanii marketingowej oraz zapowiedzi obecności znanych zagranicznych gości. Skala wydarzenia rosła z tygodnia na tydzień, prowadząc ostatecznie do całkowitego wyprzedania biletów na sobotę. Mimo obiecujących zapowiedzi, zderzenie ambitnych planów z rzeczywistością organizacyjną przyniosło mieszane rezultaty.
Spis treści
- Abstrakt relacji i najważniejsze punkty
- Wydarzenie znikąd i podejrzenie drugiego festiwalu Elysium
- Tor wyścigów konnych i konwent? Czy to może działać?
- Główny budynek pod znakiem ścisku i braku powietrza
- Fankor hall i tajemnicza mikroscena
- Strefy plenerowe - „to moje bagno”
- Scena główna i deszczowy cosplay
- Bieg koniodziewczynek na prawdziwym torze wyścigów konnych
- Chaos informacyjny na każdym kroku
- Wnioski końcowe i przyszłość wydarzenia
Abstrakt relacji i najważniejsze punkty
Mimo komercyjnego sukcesu frekwencyjnego, pierwsza edycja Fantasy & Magic Con 2026 zmagała się z potężnymi problemami logistycznymi, brakiem spójnej komunikacji oraz chaosem informacyjnym. Lokalizacja toru wyścigowego okazała się niezwykle klimatyczna, jednak stała się jednocześnie wysoce problematyczna przy niesprzyjających warunkach pogodowych. Wydarzenie zaoferowało szeroki wachlarz atrakcji i bardzo silny line-up gości, ale liczne niedociągnięcia rzuciły cień na komfort uczestnictwa. Konwent wykazuje ogromny potencjał, lecz wymaga gruntownej restrukturyzacji na wielu polach organizacyjnych.
Plusy:
+ Bardzo silny line-up zagranicznych gości ze świata popkultury
+ Profesjonalna obsługa obiektu oraz widoczna na każdym kroku ochrona
+ Mnogość bardzo zróżnicowanych atrakcji
+ Unikalna lokalizacja toru wyścigowego idealnie pasująca do biegu Umamusume
Minusy:
- Gigantyczne kolejki do wejścia i bardzo niewydolny system akredytacji
- Brak identyfikatorów dla osób bez wejściówek wczesnego dostępu
- Poważne braki informacyjne, niedziałająca strona internetowa i nieczytelna mapa
- Absurdalnie długi czas oczekiwania na jedzenie w strefie gastronomicznej
- Namioty prelekcyjne niespełniające podstawowych standardów technicznych
- Deszcz całkowicie paraliżujący funkcjonowanie stref plenerowych oraz konkurs cosplay
- Zaduch i brak odpowiedniej wentylacji w głównej hali oraz toaletach
- Wyraźny chaos organizacyjny przy punktach programu
- Niespójne i nieprzewidywalne działania ochrony względem rekwizytów uczestników
Wydarzenie znikąd i podejrzenie drugiego festiwalu Elysium
Pierwsza edycja Fantasy & Magic Con początkowo wyglądała mało poważnie. Brak wczesnej promocji znacząco gryzł się z zapowiedziami organizatorów o planowanej liczbie ponad dziesięciu tysięcy odwiedzających. Z czasem jednak uruchomiono potężną machinę marketingową w mediach społecznościowych. Skala imprezy rosła z tygodnia na tydzień, a w ogłoszeniach zaczęły pojawiać się znane zagraniczne nazwiska.
Do Warszawy zaproszono między innymi Matta Ryana (John Constantine z m.in. serialu Legends of Tomorrow) oraz Nicka Zano (znanego z tej samej produkcji jako Nate Heywood). Konwent postawił też na bardzo silną reprezentację aktorów głosowych związanych z kultową serią gier Resident Evil – na imprezie pojawili się Nick Apostolides (odgrywający rolę Leona S. Kennedy'ego w remake'ach RE2 i RE4) oraz Nicole Tompkins (Jill Valentine z Resident Evil 3 i Daniela Dimitrescu w Village). Warto też zwrócić uwagę na Tracy Wiles, której głos fani fantastyki mogą kojarzyć jako Jaheirę z Baldur's Gate 3 czy Paintress z wydanego już jakiś czas temu Clair Obscur: Expedition 33. A to zaledwie część gwiazd, które odwiedziły Warszawę 11–12 lipca.
Niestety, w kwestii gości również nie obyło się bez organizacyjnych zgrzytów i nagłych zmian. Zaledwie tydzień przed wydarzeniem swój przyjazd odwołała Angela Sant'Albano (aktorka znana z seriali takich jak The Buccaneers czy Industry). O wiele więcej kontrowersji wzbudziła jednak sprawa Craiga Burnatowskiego (kanadyjskiego aktora, z którym gracze kojarzą głos Alberta Weskera z RE4 Remake). Zaledwie dwa dni przed startem imprezy organizatorzy zdecydowali się w trybie pilnym anulować jego wizytę. Decyzja ta była podyktowana poważnymi doniesieniami i oskarżeniami natury obyczajowej pod adresem aktora, które nagle wypłynęły do sieci. Zrozumiały i słuszny krok organizatorów, ale nie da się ukryć, że wywołało to spore zamieszanie w harmonogramie.
Tor wyścigów konnych i konwent? Czy to może działać?
Tor Służewiec znajduje się nieco na uboczu, co gwarantuje spokojną okolicę, ale jednocześnie rodzi problemy z dostępnością okolicznych sklepów. Droga na miejsce wiązała się z wyraźnie wyczuwalnym zapachem koni, jednak na samym terenie konwentu nieprzyjemny odór nie był już odczuwalny.
Niestety, już przy wejściu uczestników witała gigantyczna kolejka. Akredytację obsługiwały zaledwie cztery osoby, a dodatkowym utrudnieniem potęgującym opóźnienia było umieszczenie punktu w przejściu z obrotowymi bramkami. Mimo że pozostawały one na stałe otwarte, znacząco utrudniały dostęp do obsługi. Proces ciągnął się niemiłosiernie, zmuszając niektórych do czekania w pełnym słońcu, a następnie w ulewnym deszczu przez ponad dwie godziny. Organizatorzy nie przewidzieli oddzielnych ścieżek dla osób kupujących bilety na miejscu. Dodatkowy niesmak budził fakt, iż pamiątkowe identyfikatory wydawano wyłącznie posiadaczom biletów wczesnego dostępu. Zwykli uczestnicy czy przedstawiciele prasy otrzymywali jedynie opaski.
Na całym konwencie zrezygnowano z tradycyjnych wolontariuszy – obsługę stanowili wyłącznie pracownicy obiektu, a ochroniarzy można było spotkać praktycznie przy każdych drzwiach. Choć obecność dużej liczby pracowników ochrony dawała poczucie bezpieczeństwa, zgłaszano ogromną niespójność w weryfikacji wnoszonych przedmiotów. Pojawiały się głosy uczestników informujące, że część osób bez problemu wnosiła kije czy miecze, podczas gdy innym konfiskowano całkowicie nieszkodliwe rekwizyty cosplayowe. Zgłoszono również przypadek zniszczenia bezpiecznego miecza przez ochronę, co spotkało się z całkowitym brakiem reakcji lub wzięcia odpowiedzialności za sytuację.
Główny budynek pod znakiem ścisku i braku powietrza
W budynku głównym, zaraz naprzeciwko wejścia, umieszczono strefę wystawienniczą na parterze. Hala okazała się niewielka, niezwykle ciasna i duszna, a sytuacja w tamtejszych, pozbawionych wentylacji, toaletach prezentowała się tragicznie. Wystawców nie było wcale tak wielu, lecz ograniczona przestrzeń potęgowała wrażenie tłoku. W głębi tej samej hali zlokalizowano fotostudio, strefę naprawy cosplayu oraz wioskę wiedźmińską. Po prawej stronie wydzielono dodatkową przestrzeń z wystawami tematycznymi Gwiezdnych Wojen, klocków Lego oraz Pokémonów.

Dostępna była również ciasna antresola. Między szerokimi kolumnami upchnięto tam strefę gier komputerowych, konsole oraz sekcję gier w stylu retro. Na wyższym poziomie, w zbliżonych warunkach przestrzennych, znalazła się strefa gier planszowych oraz tytułów e-sportowych. Nieopodal umieszczono też małą strefę do gry w karcianego Gwinta, a widok gracza w pełnym stroju Wiedźmina stanowił wyjątkowo humorystyczny i pasujący do kontekstu akcent całego obszaru.
Fankor hall i tajemnicza mikroscena
Kierując się dalej w prawo, można było trafić do mniejszego budynku, oddanego niemal w całości pod strefę gości. Posiadacze wcześniej zakupionych karnetów robili sobie tam zdjęcia z ulubionymi gwiazdami lub odbierali autografy. Kolejki w tej sekcji utrzymywały się przez cały czas trwania wydarzenia. Bezpieczeństwa pilnowała profesjonalna, postawna ochrona w garniturach, skutecznie weryfikując uprawnienia do wejścia.
Z drugiej strony tego samego budynku, po wejściu rampą na górę, znajdowała się mikroscena. Prawdopodobnie wiedza o jej istnieniu w ogóle nie dotarła do uczestników, ponieważ przez większość czasu świeciła pustkami.
Strefy plenerowe - „to moje bagno”
Po przeciwległej stronie terenu rozlokowano liczne atrakcje na świeżym powietrzu – strefę relaksu i gastronomii, arenę do juggera, obóz postapokaliptyczny, namioty prelekcyjne, wioskę Umamusume oraz kilka kolejnych inicjatyw tematycznych pod dużym zadaszeniem. Znalazło się tam również miejsce na laser tag. W strefie plenerowej przygotowano ponadto nie lada gratkę dla fanów serialu Supernatural. Znalazła się tam replika samochodu Chevrolet Impala wraz z charakterystyczną skrzynią, a dodatkową atrakcją była możliwość przejechania się tym legendarnym pojazdem.
Umiejscowienie wielu elementów pod chmurką okazało się fatalne w skutkach. Konwent nawiedziły dwie ulewy, w tym jedno wyjątkowo silne oberwanie chmury. Przestrzeń z foodtruckami błyskawicznie zamieniła się w błotniste bagno. Ustawione tam stoliki nie miały zadaszeń, co całkowicie uniemożliwiało zjedzenie posiłku w trakcie opadów, a czas oczekiwania na zamówienie regularnie przekraczał godzinę. Z powodu pogody wyłączono kilkakrotnie również rozgrywki laser tag.
Ogromnym rozczarowaniem okazały się okrągłe namioty prelekcyjne. Każdy mieścił maksymalnie kilkanaście osób, brakowało jakiegokolwiek nagłośnienia, a przygotowane telewizory prawdopodobnie uległy awarii. Prelegenci zmuszeni byli pokazywać materiały wizualne na ekranach własnych smartfonów.
Scena główna i deszczowy cosplay
Za głównym budynkiem i trybuną usytuowano scenę główną, gdzie przez większość czasu bardzo dużo się działo. Harmonogram obfitował w różnorodne atrakcje – od ceremonii otwarcia, przez liczne panele dyskusyjne, aż po wieczorne występy grupy Fearless Nation i pokazy Saber Arts. Dużym zainteresowaniem cieszył się również panel pytań i odpowiedzi z obsadą Legends of Tomorrow.

Konkursu cosplay nie można jednak zaliczyć do udanych elementów wydarzenia. Z powodu opadów deszczu start uległ znacznemu opóźnieniu, a fatalna aura utrzymywała się przez cały czas trwania konkursu. Sytuacja wymuszała eskortowanie występujących pod parasolami oraz regularne wycieranie wody bezpośrednio ze sceny. Dodatkową niedogodność stanowiło samo zadaszenie trybun, chroniące przed deszczem zaledwie dwie trzecie dostępnych miejsc, pozostawiając resztę widowni na pastwę ulewy. Same występy stały na bardzo wysokim poziomie, a prowadzący – Zel i Mate – ratowali sytuację profesjonalnym komentarzem i całkiem udanymi żartami, w których z niewyjaśnionych powodów dominowały bagietki, niemniej jednak warunki organizacyjne i pogodowe pozostawiały sporo do życzenia.
Bieg koniodziewczynek na prawdziwym torze wyścigów konnych
Prawdziwym hitem imprezy okazała się zaplanowana na sobotę konkurencja koniodziewczynek inspirowana serią Umamusume. Wyścig odbywał się na autentycznym torze jeździeckim na dystansach stu, stu pięćdziesięciu i dwustu metrów. Atrakcja doczekała się dedykowanego komentarza ze sceny i przyciągnęła pod barierki potężne tłumy.
Niestety i ten punkt programu ucierpiał z powodu ogólnego zamieszania. Przez ulewę start opóźnił się o niemal pół godziny. Sam bieg rozpoczął się w totalnym chaosie, uczestnicy nie otrzymali jasnych instrukcji organizacyjnych, a poszczególne grupy puszczano bez wyraźnego porządku.
Chaos informacyjny na każdym kroku
Brak odpowiedniej komunikacji z mediami przed konwentem stanowił zapowiedź głębszych problemów informacyjnych. Strona internetowa uległa całkowitej awarii w trakcie imprezy, a mapa wydarzenia pojawiła się zaledwie dzień przed rozpoczęciem i to wyłącznie na Facebooku w niezwykle słabej jakości. Oznaczenia stref oraz komunikaty o ewentualnych przenosinach punktów programu z powodu deszczu praktycznie nie istniały.
Wnioski końcowe i przyszłość wydarzenia
Fantasy & Magic Con to impreza z ogromnym potencjałem, co dobitnie potwierdza wyprzedanie wszystkich wejściówek na sobotę. Sama lokalizacja rodzi jednak zbyt wiele problemów logistycznych. Niewystarczająca przestrzeń na konkretne aktywności oraz brak kompleksowego zadaszenia sprawiają, że byle deszcz drastycznie redukuje liczbę dostępnych atrakcji. Dodatkowo z nieoficjalnych źródeł napływają informacje o problemach finansowych organizatorów, co stawia pod znakiem zapytania organizację kolejnej edycji. Z pewnością wydarzenie to wymaga gruntownej restrukturyzacji, aby móc na stałe wpisać się w kalendarz udanych konwentów.
Osobiście nie miałem wielu powodów do narzekania i myślę, że znalazłbym dla siebie miejsce na konwencie – czy to w strefie gamingowej, która mogłaby się w kolejnych latach rozrastać, czy to wśród atrakcji takich jak Jugger lub wioski postapo. Problemem jest tu jednak brak miejsca. Zwyczajnie nie ma przestrzeni, w której można by cokolwiek dodać. Już teraz wiele atrakcji rozlokowano na świeżym powietrzu, a przecież nie da się postawić na gołej ziemi stanowisk do grania w nowe produkcje czy kolejnych wiosek tematycznych. Dlatego mimo potencjału samej formuły nie widzę przyszłości dla Fantasy & Magic Conu w tej samej lokalizacji. Biorąc jednak pod uwagę to, co mówi się w kuluarach, szanse na kolejną edycję są raczej mierne.




















