Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Statystyka jest jak kostium bikini: pokazuje wiele, ale nie pokazuje najważniejszego.

Aaron Levenstein

Jeżeli PsychoStalker je ryż, a Gerard Czekaj kapustę z mięsem, to, według podstaw statystyki, w redakcji jemy gołąbki. Dziś właśnie o gołąbkach, czyli wynikach badania przeprowadzonego w ramach akcji „Cosplayer też Człowiek”.

Fandom zażądał twardych danych – więc dostanie twarde dane. Podejrzewam, że te paru osobom mogą utknąć w przełyku. Badanie miało za zadanie sprawdzić skalę zjawiska, jakim jest złe traktowanie cosplayerów i cosplayerek przez uczestników eventów. Przy okazji ukazał się dzięki niemu całkiem ciekawy obraz pewnego wycinka fandomu. Postaram się przedstawić to jak najlżej, ale ostrzegam: statystyka jest średnią ze średnich średnich i czasem może nam się wydawać oderwana od rzeczywistości.

W badaniu wzięło udział 919 kobiet, 218 mężczyzn i 1 troll (tak, o tobie mówię, panie „Gitara siema”). Naszą grupą badawczą było więc 1137 osób – troll zamieszkał pod mostem i nie był ujęty w obliczeniach. Spośród nich 597 osób uznaje się za cosplayera lub cosplayerkę – dzięki temu uzyskałem możliwość porównania ich odpowiedzi z grupą, która cosplayem interesuje się biernie lub ma z nim do czynienia na eventach. 1137 osób… Chlip, chlip… Nie myślałem, że kiedyś zobaczę tylu uczestników badania. Mokre sny studenta psychologii zbierającego dane do magisterki właśnie się spełniły. DZIĘ-KU-JĘ!!!

Jeżeli chodzi o strukturę wiekową, to trzeba przyznać, że fandom w Polsce tworzą w większości ludzie młodzi. 456 osób (ok. 40% badanych) nie ukończyła 18 roku życia. 548 osób (48%) mieści się w przedziale 18-24 lat, a 133 to liczba ankietowanych w wieku 25-99 (tak, ktoś kazał swojemu dziadkowi wypełnić ankietę – doceniamy!).

Natomiast spośród osób określających się jako cosplayerzy lub cosplayerki: 197 nie ma ukończonego 18 r.ż., 322 znajduje się w przedziale od lat 18 do 24, a 78 stanowi reprezentację weteranów w wieku 25+. Jak widać, śmiało można stwierdzić, że największy udział mają osoby w wieku dojrzewania i wczesnej dorosłości. Jest to o tyle ważne, że w tym pierwszym okresie kształtuje się ludzka psychika i tożsamość, a także seksualność. Ciekawy jest wpływ, jaki cosplay może wywierać na rozwój tych sfer. Z drugiej strony, człowiek w tym wieku (zwanym często młodzieńczym buntem, a do niedawna – gimnazjum) przejawia podwyższoną wrażliwość na wpływ otoczenia, zwłaszcza rówieśników. Stąd, przykładowo, może się brać zwiększona wrażliwość na niewłaściwe traktowanie, gdy przywdziewają stroje. Niestety, osobom takim przykre zdarzenia wyrządzają też większą szkodę. Ktoś podniesie argument: „przecież to hartuje”. Jeżeli ktoś ma wysoką samoocenę, wsparcie najbliższego otoczenia, autorytetów lub naturalne predyspozycje, to tak, hartuje. Ale równie dobrze może zamienić niewinną, dręczoną cosplayerkę w postać rodem z „Upotte!!” (anime, gdzie nastolatki biegają po szkole z karabinami większymi od nich samych), biegającą po szkole z karabinem i… sami się domyślcie. Więcej na ten temat znajdziecie w artykule A. Wilczyńskiej pt. „Gniewni Wykluczeni”.

Młodzi dorośli to grupa, której domeną jest manifestowanie swoich poglądów, stylu życia, a jednocześnie ich obrona przed „atakami” świata. Cosplay może tu pełnić funkcję podobną do punkowych irokezów, metalowych glanów czy dresów rycerzy ortalionu. Wyróżnia człowieka z tłumu, przekazuje jasny komunikat o treści „lubię tę postać, utożsamiam się po części z nią i nic wam do tego”. Można by również snuć przypuszczenia, czy rodzaj cosplayu zmienia się z wiekiem, np. na bardziej odważny obyczajowo. Czy młodzi mężczyźni chętniej zakładają obcisłe podkoszulki, czy osłaniające ciało pancerze? A może to pełnoletnie cosplayerki śmielej pokazują swoje wdzięki? Są to jedynie moje hipotezy oparte na ogólnej wiedzy z psychologii rozwoju i, by zyskały status wiedzy „obiektywnej”, należałoby je dokładnie zbadać. Zanim zostanę rzucony Zonie na pożarcie podkreślam, że owa śmiałość cosplayu miałaby swoje źródło bardziej w dojrzałej pewności siebie, niż w chęci popisania się wyglądem. Poza tym, w takim wieku poprawia się status finansowy, można dorobić w wakacje, odłożyć coś ze studenckiego życia, a to daje większe możliwości, jeśli chodzi o przygotowanie cosplayu. Tak czy siak – temat do ewentualnej dyskusji.

A co z resztą, czyli 25+? Wieczne dzieci, czy może starzy wyjadacze? Myślę, że jedno
i drugie. Niektóre szkoły psychologii odwołują się do konstruktu „wewnętrznego dziecka” jako źródła energii do działania, jak i pozytywnych emocji doświadczanych na co dzień. Cosplay, podobnie jak gry RPG, ma duży potencjał, jeżeli chodzi o pomoc w dystansowaniu się do stresu i problemów codziennych. Pozwala przez chwilę popatrzeć na świat innymi oczami. To z kolei zmniejsza poziom stresu, umożliwia szersze spojrzenie na sprawę. Czymże jest chamski kolega z pracy wobec groźby inwazji Tyranidów (Armia kosmo-robali w Warhammerze 40000, która pragnię zjeść... wszystko, Terra=Ziemia w tym uniwersum) na Terrę?

Była analiza grupy, teraz wyniki.

Akcji CtC jak cień towarzyszy pogląd, że zjawisko nadużyć wobec cosplayerów i cosplayerek to mit, ewentualnie ogranicza się do pojedynczych incydentów, a sama akcja jest rozdmuchana jak postać Chōjiego (sympatyczny, okrągły ninja z Naruto, który swoje ataki opierał na swojej zwiększającej się tuszy) podczas walki. Otóż ok. 55% osób badanych uważa, że zainteresowani są niewłaściwie traktowani. Wśród czynnych cosplayerów i cosplayerek odsetek ten wyniósł 60,5%, czyli porównywalny. W cyferkach wygląda to bardziej majestatycznie, bo odpowiednio 623 i 361. Ciekawi jednak zestawienie tych wyników z odpowiedziami na pytanie „Czy byłaś/byłeś świadkiem niewłaściwego traktowania cosplayerów?”. „Tak” odpowiedziało 620 osób (54,5%), w tym 395 (66%) z grupy „czynnych”. Złośliwość kazała mi sprawdzić, ile osób mimo wszystko wskazało przykładowe niewłaściwe zachowania, których byli świadkami. Odpowiedzi udzieliło 647 osób, czyli o 27 więcej niż przyznało się do zaobserwowania zjawiska. U aktywnych ta liczba wzrosła jedynie o 13. Oznacza to, że… 27 osób wypełniało test na półświadomie i nie czytało ze zrozumieniem, ponieważ 2% odpowiedzi dziwnych spokojnie można zrzucić na błąd pomiaru, a więc dane przypadkowe uzyskane wskutek niezrozumienia pytania, odpowiedzi „na odwal się” itp. Dane te niczego nie wnoszą i wspominam o nich ot tak, dla zasady.

Można zauważyć również związek pomiędzy częstszym udziałem w eventach, a dostrzeganiem niewłaściwego traktowania. Różny jest jedynie rozkład w grupach ze względu na bycie cosplayerem lub nie. Podczas gdy w grupie aktywnych niezależnie od podgrupy (rzadziej niż 1 raz w roku, 1-2 razy w roku, 3-4 razy w roku, ponad 5 razy w roku) zawsze zdecydowana większość twierdzi, że zjawisko zaobserwowała (odpowiednio 65,5%, 56%, 67%, 77%), to w grupie nieprzebierającej się obserwatorów takich zachowań występuje mniej (24%, 41%, 55%, 49%). Jedynie u nie-cosplayerów uczestniczących w eventach 3 razy w roku lub częściej rozkład ten krąży wokół 50%.

Żeby jednak nie wszystko było takie proste, sensowne i zrozumiałe, czas na łyżkę chaosu i szczyptę zamętu. Otóż informacje z poprzedniego akapitu NIJAK się mają do odpowiedzi na pytanie „Czy uważasz, że cosplayerki i cosplayerzy są niewłaściwie…?”.
Oto tabela dla lepszego nakreślenia sytuacji. Na początek nie-cosplayerzy. Wyniki w osobach:

tabela wyników Czy uważasz, że cosplayerki i cosplayerzy są niewłaściwie…?”.Tabela 1 zestawiająca częstotliwość wizyt na konwentach wydarzeniach oraz zaobserwowane niewłaściwe zachowania wobec cosplayerów. Odpowiedzi osób NIE BĘDĄCYCH cosplayerami. Wyniki podane w ilości osób zaznaczających odpowiednią opcję.

Jak widać osoby, które można uznać za najmniej wtajemniczone, a więc mające najmniej do czynienia z cosplayem, mają umiarkowaną tendencję do asekuracyjnego podejścia wobec zagadnienia. Zakładają bowiem, że skoro nie widziałem, ale się o tym mówi, to pewnie coś jest na rzeczy. Na mniejszą skalę widać to w trzeciej i czwartej kolumnie. Moim zdaniem można tłumaczyć uzyskane wyniki w dwojaki, zbliżony sposób. Po pierwsze: osoby mogą zakładać, że zjawisko występuje, lecz ze względu na ich sporadyczny udział w eventach nie zaobserwowały go, stąd mniejsza zgodność obserwacji i przekonań. Inną opcją jest, że osoby takie, nie słysząc o zjawisku z innych źródeł niż media społecznościowe i akcja CtC, wychodzą z założenia, że zjawisko istnieje, bo przecież gdyby nie istniało, to nie byłoby tej akcji i całego zamieszania. Pozwoliłem sobie nazwać to efektem Gerarda (mam w umowie spisanej krwią jednorożca, że jego imię musi pojawiać się co 1,5 strony, inaczej zostanę zamknięty w lochu ze smokiem na straży), ponieważ wynika ze skuteczności marketingu. Aby efekt ten mógł zaistnieć, musi wystąpić zjawisko dysonansu poznawczego, a więc rozbieżności stanu obserwowanego ze stanem wiedzy posiadanej. Jest to stan niekomfortowy dla psychiki i dlatego staramy się go złagodzić albo modyfikując własną wiedzę i przekonania, albo wpływając na obserwację np. interpretując ją jako zdarzenie będące działaniem innych czynników. W naszym przypadku osoby, widząc, że sprawa jest głośna, że pojawiają się artykuły, posty, dyskusje, a nawet badania, stwierdziły, że może zjawisko rzeczywiście istnieje i na pytania o obserwację, i własne przekonania odpowiedziały inaczej.
Czas na cosplayerów. Wyniki w liczbie osób:

tabela wyników Czy uważasz, że cosplayerki i cosplayerzy są niewłaściwie…?”.Tabela 2 zestawiająca częstotliwość wizyt na konwentach wydarzeniach oraz zaobserwowane niewłaściwe zachowania wobec cosplayerów. Odpowiedzi osób BĘDĄCYCH cosplayerami. Wyniki podane w ilości osób zaznaczających odpowiednią opcję.

Czyżby moje piękne niebieskie oczka mnie zwodziły? A może wizjery mi się w masce zabrudziły? Chyba nie powinno tak być…. Yyy… Jak widać z danych wynika, że stali bywalcy eventów, którzy uważają się za cosplayerów, mają lekkie tendencje do umniejszania zjawiska. Oczywiście bez przesady, nie mówimy tu o fałszowaniu faktów, a jedynie o odrębności klasyfikacyjnej. Różnice są co prawda niewielkie, ale ich występowanie we wszystkich podgrupach zwraca uwagę na pewne przeinterpretowywanie faktów. Widzę, jak ktoś zaczepia innego cosplayera? Norma. Ktoś uszkodzi mi strój? Konwent jak konwent. Taki trend również można interpretować dwojako. Cosplayerzy przywykli do części zachowań i traktują je jako smutną codzienność, a więc działa zasada habituacji. W Zonie mówią, że człowiek i karaluch przyzwyczają się do wszystkiego. Druga opcja to bagatelizowanie zjawiska przez stałych bywalców bardziej z chęci obrony własnej społeczności. Patologia w fandomie? Nie, no co ty. Tu są sami ludzie z pasją i wielkim sercem. Zero wrogości. Peace and love. Jest to inna forma dysonansu poznawczego, zahaczająca bardziej o psychologię społeczną. Polega ona na obronie własnej grupy, ponieważ jest nasza. Tak, wiem, że brzmi to równie rozsądnie jak „tak, bo tak i tyle”, ale jest to zjawisko często występujące. Rodzice tłumaczą w szkole, że w rodzinie nie ma problemów, a dzieci są idealne itp. No cóż, to tylko hipotezy, a wyniki są zbyt niskie, by z całą pewnością powiedzieć o występowaniu którejkolwiek z opcji.

Kto lubi wykresy? O, las rąk widzę. Oto on. Dotyczy konkretnych zachowań zgłoszonych przez osoby badane. Zaznaczam, że odpowiedzi, które wpisano w linijkę na własne propozycje skategoryzowałem do siedmiu wymienionych i dodałem ósmą, dotyczącą fotografowania.

wykres pokazujący odpowiedzi na pytanie o zaobserwowane nieodpowiednie zachowania wobec cosplayerówWykres słupkowy 1 pokazujący odpowiedzi na pytanie o zaobserwowane nieodpowiednie zachowania wobec cosplayerów

Ponieważ grupa cosplayerów (mężczyzn) jest nieliczna i liczy jedynie 91 osób, nie udało się uzyskać istotnych różnic pomiędzy płciami. A po ludzku: nie wiemy, która płeć jest np. częściej wyzywana. Zaskoczeni wynikiem? Myślę, że nie za bardzo. Temat naruszania nietykalności i „macanek” jest szeroko poruszany przez zainteresowanych w dyskusjach na temat akcji. Na podium załapała się jeszcze stara, dobra krytyka.

Teraz statystyki dotyczące eventów, zrobione bardziej przy okazji. Poniżej odpowiedzi na pytanie: „Jak często uczestniczysz w konwentach/zlotach/eventach w cosplayu?” Po średniku podałem wyniki w procentach, żeby łatwiej można było porównać poszczególne grupy.

Wykres kołowy obrazujący odpowiedzi na pytanie z ankiety: „Jak często uczestniczysz w zlotach/konwentach/eventach w cosplayu?”Wykres kołowy 1 obrazujący odpowiedzi na pytanie z ankiety: „Jak często uczestniczysz w zlotach/konwentach/eventach w cosplayu?”

Widzę wykres i ciśnie mi się na usta: rzadko wychodzę z piwnicy, ale jak już wychodzę, to w pełnej zbroi. No co? Lubię memy i stereotypy, a już zupełnie uwielbiam stereotypowe memy.

A teraz coś dla miłościwie nam panujących orgów. Dzięki wam za wspaniałe eventy. Serio, bez ironii. Cieszy nas ogromnie, że coraz bardziej przejmujecie się bezpieczeństwem cosplayerów. Dzięki, że przyjmujecie CtC pod postacią Gerarda na wasze imprezy – to dla nas wiele znaczy (a on to lubi). Każda wasza inicjatywa, taka jak telefon alarmowy dla uczestników, patrole helperów czy punkty informacyjno-pomocowe, jest dużym plusem. Dla tych natomiast, którzy twierdzą, że akcja jest zbędna, bo na ich imprezach jest mega bezpiecznie mam smutną statystykę. Bezpieczeństwo jest rzeczą względną jak kolor włosów rodu Saiyan (Dragon Ball Z udowadnia, żę jeśli krzyczysz wystarczająco głośno, to włosy robią się złote i stają dęba).
wykres przedstawiający odpowiedzi na pytanie z ankiety o to czy uczestnicy czują się bezpiecznie na wydarzeniachWykres kołowy 2 przedstawiający odpowiedzi na pytanie z ankiety o to czy uczestnicy czują się bezpiecznie na wydarzeniach

Nie można zapobiec wszystkim zdarzeniom. Org nie jest Latającym Potworem Spaghetti(Wszechmakaronowość, obiekt „kultu” Pastafarian) – nie może trzymać ręki na ramieniu każdego uczestnika, by należycie go chronić. Mimo to ponad połowa badanych jest zdania, że można zrobić więcej. Może warto się nad tym zastanowić?

I jak było? Nudno? A może porywająco ciekawe? W to drugie nie uwierzę. Na koniec odpowiedź na pojawiające się co raz częściej pytania: kim jest PsychoStalker? No cóż…

Pod tą maską kryje się coś więcej niż ciało… Pod tą maską kryje się idea, panie Creedy,
a idee są kuloodporne.


Pozdrawiam,
PsychoStalker

Tabelki „uładnione” przez Aleksandrę „Reno” Furdynę
Dodatkową korektę wykonała Alicja „Vyar” Podkalicka
Redakcja tekstu (pogrubienia i inne takie) - Gerard „Alchelor” Czekaj