Konwenty Południowe - Recenzja gry: „Tzaar”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tzaar

Tzaarrebel

Wydawca: Rebel
Autor: GIPF Project
Rodzaj: Klasyczna
Poziom skomplikowania rozgrywki: Niski
Losowość: Zerowa
Gra składa się z: 
- Planszy
- 60 żetonów (6x Tzaar białe, 6x Tzaar czarne, 9x Tzarra białe, 9x Tzarra czarne, 16x Tott białe, 16x Tott czarne)
- Wielojęzycznej instrukcji

Wydawać się może, że wszystko, co proste, zostało już dawno wymyślone. Trudno mieć inne wrażenie, patrząc na to, jakie gry cieszą się dzisiaj największą popularnością – złożone karcianki wyobrażające pojedynek dwóch wszechpotężnych magów czy figurkowe bitewniaki o zbiorach reguł grubszych niż niejeden podręcznik akademicki poświęcony zagadnieniom fizyki jądrowej. Nawet planszówki wyewoluowały do momentu, w którym muszą mieć jakąś warstwę fabularną, by uzasadniała, dlaczego musisz zgromadzić n żetonów, aby zdjąć znacznik m z planszy i zastąpić go tokenem c, który, obecny na danym polu planszy, zapobiega dalszemu pojawianiu się znaczników na tym polu. W tych ponurych czasach na przekór rynkowi zdominowanemu przez ameritrash wychodzi załoga Projektu GIPF z drugą ze swojej serii minimalistycznych gier planszowych. Oto Tzaar – gra o podejmowaniu decyzji.

Zasady są banalne – na heksagonalnej planszy podzielonej na trójkąty, na rogach tych trójkątów, znajduje się 60 pól. Wszystkie z nich na początku partii zajęte są przez dyski obu graczy, białe albo czarne. Tych są trzy rodzaje – każdy gracz ma 6 Tzaarów, 9 Tzarr oraz 15 Tottów, różniących się wyłącznie oznaczeniem na awersie. Przemieszczając się wzdłuż prostych wyznaczonych przez boki trójkątów, w swojej turze wykonać możesz dwa ruchy – w pierwszym obowiązkowo musisz bić wrogi pionek (czyli – zdjąć go z planszy i na jego miejsce przesunąć swój), w drugim możesz wykonać powtórne bicie, spasować lub też wzmocnić własny pion, umieszczając go na innym dysku. Przegrywasz, jeśli stracisz wszystkie „jednostki” chociaż jednego typu – albo w swojej turze nie jesteś w stanie wykonać obowiązkowego bicia.

O sile pionów decyduje nie ich rodzaj, ale ich wysokość – na przykład, stos trzech pionów porusza się jak jeden pion i jest w stanie bić inne stosy o wysokości jednego, dwóch lub trzech pionów, ale nie czwórki i wyższe. Co ciekawe, stos uznawany jest za dysk takiego typu, jakiego znajduje się na samej jego górze – reszta się nie liczy. Jeśli więc przez nieuwagę przykryjesz swojego ostatniego Totta, stawiając na niego Tzaara, którego za wszelką cenę chcesz obronić, przegrasz.

I to wszystkie zasady tej gry. Myliłby się jednak ten, kto uznałby ją za łatwą – w każdej chwili musisz mieć na oku trzydzieści różnych żetonów, być świadomym stojących przed nimi okazji do bicia, a jednocześnie przewidywać zamiary przeciwnika. Oczywistą taktyką jest pozbawienie przeciwnika wszystkich Tzaarów, ale właśnie dlatego, że jest to oczywista taktyka, ten z pewnością jako pierwsze w kolejności wzmocni właśnie Tzaary – może więc łatwiej uderzyć od razu na Tzarry albo na Totty? W którym momencie zmienić cel ataku, kogo wzmocnić i czyim kosztem? Czy warto bić w chwili, w której przeciwnikowi zostały już tylko dwa żetony danego typu, nawet jeśli w ten sposób odsłonisz swoje?

Być może najważniejszym elementem zabawy w Tzaara jest całkowity brak losowości. To jak Szachy – tylko ty, twój przeciwnik i plansza między wami. Tzaar to pojedynek dwóch umysłów, starających się wyprowadzić siebie nawzajem w pole. To szarady i blefy, to wdrażane na szybko plany B, a nawet C, to prowokowanie do ryzykownch zagrań i unikanie takich prowokacji. I to właśnie czyni tę prostą w teorii grę wyzwaniem na poziomie nawet dla tęgich umysłów, które recytują z pamięci wszystkie szachowe debiuty.

Jak wszystkie gry Projektu GIPF, także Tzaar jest wydany bardzo ładnie – schludna, prosta tekturowa plansza i zestaw sześćdziesięciu dysków. Płaskie pionki odlane z nieokreślonego rodzaju masy mają proste, ale efektowne i charakterystyczne wzory oraz bardzo przyjemny kształt, dzięki któremu bardzo dobrze trzymają się stosu, świetnie do siebie pasują i zadowalają poczucie estetyki najbardziej nieuleczalnego pedanta.

Czy warto zagrać w Tzaara? Jeśli lubisz klasyczne gry planszowe, jak Szachy, Go albo Warcaby, zdecydowanie nie możesz przeoczyć tej pozycji. Druga propozycja GIPF przypadkie do gustu każdemu miłośnikowi strategii i stanowi przyjemną przerwę od innych gier „cięższych” pod względem reguł. Gorąco polecam!