Śleboda

Sleboda

Nazwa Wydawnictwa

Wydawca: Muduko
Autor: Michał Friedrich, Przemysław Berestka
Rodzaj: Kooperacyjna
Poziom skomplikowania rozgrywki: Łatwy i średni
Losowość: Średnia
Gra składa się z: planszy, 55 kart, 33 żetonów, 12 kostek, kości sześciennej, instrukcji

 

Państwo Kuźmińscy nie mają ostatnio powodów do narzekań. Rok temu ukazał się serial „Śleboda” na podstawie ich powieści pod tym samym tytułem, a niedawno swoją premierę miała kontynuacja adaptująca drugą książkę z tego samego uniwersum. Mało? Teraz przyszła pora na grę planszową „Śleboda”, którą wydało Muduko („Wirus”, „Oskubani” oraz recenzowane przeze mnie „Wredne Świnie”). Czy jest to produkt udany? A może dokonano zbrodni?

sleboda1W pudełku, które rozmiarem przypomina książkę, znajdziemy instrukcję, planszę, żetony, kostkę sześcienną, kostki dowodów oraz 55 kart (podzielonych na różne typy). Za oprawę graficzną planszówki odpowiada Przemysław Berestko, a mechanika i pomysł na grę to dzieło Michała Friedricha. Wszystko zostało wykonane bardzo ładnie, a plansza idealnie wprowadza w klimat Podhala, przedstawiając las, chatki, pola oraz góry. Mam jednak obawy dotyczące małych elementów zestawu, a konkretnie pomarańczowych kostek dowodów oraz żetonów, które są ważną częścią gry. Są niewielkie, a im coś jest mniejsze, tym łatwiej to zgubić. Jeśli skończycie grać w „Ślebodę”, upewnijcie się, że zestaw jest kompletny. Niektórych zapewne rozczaruje fakt, że postacie ukazane w grze nie przypominają aktorów z serialu. Myślę jednak, że to dobra decyzja. Twórcy planszówki musieliby zapłacić aktorom za możliwość wykorzystania ich wizerunków, a to z kolei przełożyłoby się na wyższą cenę samej gry.

sleboda2Teraz to, co tygryski lubią najbardziej (a w przypadku tej gry - niedźwiadki), czyli mechanika. „Śleboda” to kooperacyjna planszówka dla od 1 do 4 graczy, a jedna rozgrywka zajmuje, według twórców, około 40 minut (na stronie wydawcy - 30 minut). Na pudełku gry widnieje też informacja, że jest to gra detektywistyczna, ale moim zdaniem nie do końca można ją tak określić.

W moim rozumieniu gra detektywistyczna polega na rozwiązaniu zagadki. „Śleboda” stawia na coś innego. Naszym zadaniem jest przemierzać planszę i realizować cele opisane na trzech wylosowanych kartach śledztwa. Aby to zrobić, musimy zbierać żetony informacji (dzielące się na świadków, przedmioty, ślady i plotki), dowody (wspomniane wcześniej pomarańczowe kostki) oraz żetony niedźwiedzi. Jedna z kart pozostaje domyślnie zakryta, dopóki nie zrealizujemy celów opisanych na jednej z dwóch pozostałych. Na początku wybieramy lub losujemy jedną z czterech dostępnych postaci. W przypadku gry solo musimy grać dwiema postaciami. Każda z nich ma inną zdolność specjalną. Ponadto każdy gracz otrzymuje jedną kartę zasięgu, która decyduje o tym, z jakich pól postać może zbierać żetony informacji. Wszyscy zaczynają w innym miejscu startowym. Każda postać otrzymuje też taką samą liczbę kart fabuły, które układa w stos rewersem do góry.

Podczas swojej tury gracz ma do dyspozycji dwie godziny (oczywiście umowne). W tym czasie może wykonać kilka czynności, ale niektóre są bardziej czasochłonne od innych. Na przykład ruch na sąsiednie pole kosztuje jedną godzinę, a zebranie kostki dowodu z pola, na którym stoimy - dwie godziny. Możemy też zebrać żetony informacji (jedna godzina), a o tym, z jakich pól możemy je pozyskać, decydują nasza pozycja względem nich oraz karta zasięgu. Każdy gracz otrzymuje również kartę przypominającą o dostępnych akcjach i czasie potrzebnym na ich wykonanie.

Po wykorzystaniu dostępnych godzin gracz odkrywa kartę fabuły ze swojego stosu. Znajdują się na niej cyfra i kolor, które odpowiadają oznaczeniom jednego z pól na planszy. Na tym polu musimy umieścić losowy żeton informacji. Często zdarza się, że karta zawiera także wydarzenie, na przykład przeniesienie postaci w konkretne miejsce lub pojawienie się niedźwiedzia. Jeśli trafi nam się niedźwiedź, musimy rzucić czerwoną kostką, a następnie umieścić żeton niedźwiedzia na czerwonym polu oznaczonym cyfrą, którą wskazał rzut. Pole zajęte przez niedźwiedzia oznacza, że nie możemy na nie wejść ani zebrać znajdujących się na nim żetonu informacji i dowodu, dopóki nie pokonamy zwierzęcia, co zajmuje trzy godziny. Po zrealizowaniu wszystkich poleceń z karty fabuły przychodzi czas na turę kolejnego gracza.

sleboda3Grę możemy przegrać na dwa sposoby. Pierwszy z nich to sytuacja, w której wszystkim graczom skończą się karty fabuły. Drugim jest utrata pięciu żetonów informacji. Żeton informacji tracimy, gdy karta fabuły wskazuje pole, na którym należy umieścić kolejny żeton, ale znajduje się już tam inny. W takiej sytuacji nie dokładamy nowego żetonu, a ten, który już leży na polu, przenosimy na specjalne pola na górze planszy. Każda taka utrata informacji przybliża nas do porażki. Żeton można też stracić, jeśli trzeba umieścić na planszy kolejny żeton z puli, ale pula jest pusta. Podoba mi się sposób uzasadnienia tej mechaniki, ponieważ, jak powszechnie wiadomo, informacje mają różne terminy ważności. Jeśli będziemy się ociągać z ich zbieraniem, mogą stracić aktualność.

Współpraca między graczami to klucz do zwycięstwa, a nic nie podkreśla tego tak dobrze jak mechanika mobilizacji. Podczas swojej tury każdy gracz może poświęcić jedną godzinę, aby przekazać innemu graczowi żeton mobilizacji. Dzięki niemu wybrany gracz, jeśli zdecyduje się go wykorzystać, będzie miał do dyspozycji trzy godziny zamiast standardowych dwóch. Umożliwia mu to między innymi pokonanie niedźwiedzia. Każdy gracz może mieć przy sobie tylko jeden żeton mobilizacji. W grze dostępna jest także inna przydatna mechanika, czyli przekazywanie. Dzięki niej możemy swobodnie wymieniać się żetonami informacji, mobilizacji i zabitych niedźwiedzi z graczami znajdującymi się na sąsiednich polach. Warto więc dzielić się zadaniami.

Gra jest pełna także mniejszych smaczków. Na przykład, aby zebrać żetony z najwyżej położonych pól, trzeba stać bezpośrednio na tych polach, ponieważ znajdują się one w górach. Innym ciekawym rozwiązaniem jest możliwość skorzystania z telefonu (tylko dwa razy w trakcie jednej rozgrywki) oraz udania się na policję, gdzie możemy wymienić żetony informacji na dowody lub żetony mobilizacji. To nie jedyny sposób na pozbycie się żetonów informacji. Możemy je również wykorzystać do aktywowania umiejętności specjalnej, innej dla każdej postaci. To, czy są one dostępne zależy jednak od wybranego poziomu trudności.

sleboda4I tutaj punkt dla planszowej „Ślebody”. Gra oferuje cztery poziomy trudności, dzięki którym możemy dostosować rozgrywkę do preferencji graczy. Oprócz standardowego poziomu trudności mamy jeszcze tryby „Wyzwanie” i „Koszmar”, a także coś spokojniejszego, czyli tryb wprowadzający. Jest on ciekawy, ale nie zapewnia pełnego doświadczenia, ponieważ rezygnujemy w nim z kilku mechanik dostępnych w wariancie domyślnym. Gra jest przez to mniej złożona, ale to dobry sposób na przygotowanie się do standardowej rozgrywki. Dla każdego coś miłego.

W planszowej wersji „Ślebody” klimat wylewa się z planszy. Mimo że nie nazwałbym jej grą detektywistyczną, zdecydowanie zasługuje na miano udanej gry kooperacyjnej. Karty fabuły i zmieniająca się sytuacja na planszy wpływają na regrywalność, a nawet jeśli graczom znudzi się rozgrywka na standardowym poziomie trudności, nic nie stoi na przeszkodzie, aby podnieść go o jeden lub dwa poziomy. Oczywiście można zagrać samemu, ale moim zdaniem wiele stracicie, jeśli zdecydujecie się na taki wariant.

Tagged Under