Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityka Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Tytuł książki

 „Ten pierwszy raz”

Nazwa WydawnictwaWydawnictwo: Genius Creations
Liczba stron: 322
Cena okładkowa: 39,99 zł

Czy jesteśmy sami w kosmosie? To pytanie dręczy ludzkość od zarania dziejów. Próbujemy szukać dowodów na istnienie cywilizacji pozaziemskich i snujemy różne teorie, chociaż zdarzają się i tacy, którzy kompletnie odrzucają hipotezę o istnieniu obcych ras. Kosmos jednak jest niezbadany, co wielokrotnie podkreśla się we wszystkich opowiadaniach zebranych w antologii „Ten pierwszy raz”.

Zbiór zawiera pięć futurystycznych opowiadań najwyżej ocenionych przez znakomite jury w składzie: Diana Cereniewicz, Marcin Dobkowski, Krystian Karolak, Marek Ścieszek oraz Tymoteusz Wronka w konkursie zorganizowanym pod tym samym tytułem co książka. Każdy z tekstów przedstawia bardzo skrajne wizje pierwszego kontaktu ludzi z obcymi. Czy jednak zawsze to obcy są tymi złymi? Wszystko zależy od perspektywy. Ludzie lubią podział na „my” i „oni”. Bojąc się nieznanego, od razu zakładają, że owe nieznane musi równać się niebezpieczne, a nie zawsze tak jest. Najbardziej zauważalne jest to w opowiadaniu „Uniwersalistyka” autorstwa Małgorzaty Wieczorek. Ludzie tak bardzo boją się niezbadanego, że zamiast przywołać jedynie lingwistkę, sprowadzają również jednostkę kontaktową trenowaną do likwidacji obcych.

Fabuła we wszystkich opowiadaniach jest rozbudowana, możemy liczyć na ciekawe zwroty akcji i barwnych bohaterów wywodzących się z wielu różnych narodowości. Jednak, zapewne przez ograniczoną liczbę znaków, większość historii wydaje się urwana w kulminacyjnym momencie. W „Gwiazdy gasną nad MOA192b” Anny Wołosiak-Tomaszewskiej jest widoczna próba wciśnięcia zbyt dużej ilości akcji do zbyt krótkiego tekstu. Zapewne gdyby opowiadanie to było powieścią, autorka miałaby szansę bardziej je rozwinąć. Takiego problemu nie zauważymy jednak w opowiadaniu „Wow!” Anny Hrycyszyn – jest idealnie „rozłożone” i nie zostajemy z niedosytem. We wszystkich tekstach widzimy również motyw marzeń i pragnienie ludzkości, by rozwiązać odwieczną zagadkę.

Każde z opowiadań ma łatwo rozpoznawalnego głównego bohatera, którego przeszłość jest lepiej rozwinięta od historii pobocznych osób. Wszystkie postacie są pod pewnymi względami do siebie podobne – boją się obcego, ale jednocześnie o nim marzą i ekscytują się nim. Bohaterowie są też różnej narodowości, co bardzo naturalnie łączy się z futurystycznymi fabułami, ale trochę przeszkadza w czytaniu, zwłaszcza gdy poszczególne osoby rozróżnia się tylko pod względem ich nacji. Z początku wręcz się w tym gubiłam, mając czasem wrażenie, że czynność wykonał inny bohater. Myślę jednak, że najbardziej rozwinięte postacie pierwszoplanowe mamy w „Uniwersalistyce” oraz „Sekundzie do północy”.

Channery Chen, główna bohaterka „Uniwersalistyki” ukończyła uniwersalistykę, czyli zreformowaną lingwistykę. Na prośbę rektora, której nie mogła odmówić ze względu na możliwą utratę dochodów, ląduje ona na stacji Ra. Kobieta cierpi na klaustrofobię, o czym dowiaduje się dopiero podczas lotu w kapsule. Możemy zauważyć, że jest ona uparta, wierna swoim ideałom oraz nie ma uprzedzeń. Jako jedyna chce pomóc dzieciom, które przeżyły katastrofę Łowcy Przeznaczenia, jednego z pierwszych statków kolonizacyjnych. Pragnie też rozwiązać zagadkę ich ocalenia z wypadku, w którym zginęła cała załoga.

Główną postacią opowiadania „Sekunda do północy” jest Setella Demitriou, kobieta zdeterminowana, znająca własną wartość, dumna i niepoddająca się pomimo trudności i własnych słabości. Ma swoje marzenia i cele, do których nieustannie dąży. Dzięki tym cechom pracująca w biurze Stella wpada na trop jednego z większych odkryć ludzkości i umożliwia światu kontakt z obcą rasą.

W „Gwiazdy gasną nad MOA192b” pierwszoplanową bohaterką jest nieustraszona (obawiająca się jedynie głównego mechanika) kapitan statku Wang Wei, która budzi wyraźny respekt u członków swojej załogi. Podczas gdy statek kolonizacyjny zbacza z kursu na skutek wypadku, kobieta zachowuje trzeźwość umysłu i stara się znaleźć rozwiązanie trudnej sytuacji.

Największym marzeniem Jakuba Góreckiego z „Wow!” było sprostanie oczekiwaniom ojca i znalezienie się w jednostce wyruszającej na pierwszy świadomy kosmiczny zwiad w poszukiwaniu życia pozaziemskiego. Chłopak jest niezdecydowany i nie widząc dla siebie innych opcji na życie, podąża za nie do końca wiadomo czyim marzeniem – swoim czy ojca.

Porucznik Tomasz Gadzinowski z „Dalekiego zwiadu” jest znany ludziom pod pochodzącym od nazwiska pseudonimem Gadzina. Poznajemy go w momencie wybudzenia z hibernacji opisanym dość barwnie. Opowiadanie to wydaje mi się dużo mroczniejsze od pozostałych choćby ze względu na dość dokładny opis zwłok czy też zauważalnie złe nastawienie do obcych.

Warto też wspomnieć o kwestii językowej, która w antologii prezentuje się dość interesująco. Autorzy posługują się słownictwem popularnonaukowym i codziennym. Każdy z twórców ma swój indywidualny styl pisania. Zarówno w opowiadaniu „Sekunda do północy” autorstwa Agnieszki Sudomir, jak i w „Dalekim zwiadzie” Macieja Różalskiego pisarze używają języka w ciekawy sposób, zachęcający czytelnika do wczucia się w sytuacje postaci. W „Sekunda do północy” mamy bogaty opis przeżyć wewnętrznych głównej bohaterki, natomiast w „Dalekim zwiadzie” autor przedstawia nam wszystko w sposób bardzo obrazowy. W opowiadaniu „Gwiazdy gasną nad MOA192b” statek zostaje ukazany jako mózg – autorka wyodrębnia jego części, dzięki czemu mamy wrażenie, jakbyśmy znajdowali się na pokładzie i uczestniczyli w akcji.

Nie zabrzmi to może profesjonalnie, jednak muszę przyznać, że książka znalazła się na mojej półce w głównej mierze dzięki wyjątkowo pięknej okładce, która naprawdę mnie zachwyciła. Wydawnictwo doskonale zadbało o stronę graficzną książki. Dopatrzyłam się dwóch małych błędów w druku w postaci dziwnych znaków graficznych wewnątrz słów, nie utrudniało to jednak czytania.

W mojej opinii „Ten pierwszy raz” jest ciekawą pozycją dla osób zainteresowanych przestrzenią pozaziemską, obcymi czy też podróżami w kosmos. Barwne opisy, ciekawe fabuły oraz przedstawienie różnych perspektyw na pewno pozwoli czytelnikowi wręcz zanurkować w galaktykę. Zachęcam Was do lektury, a sama czekam, aż autorzy postanowią wydać bardziej rozbudowane wersje swoich dzieł.