Magnificon EXPO 2026 odbył się w dniach 15–17 maja, jak zwykle w Międzynarodowym Centrum Targowo-Kongresowym EXPO Kraków przy ulicy Galicyjskiej 9. Już na samym wejściu organizatorzy postanowili przypomnieć uczestnikom, że to nie jest ich ostatnie słowo na ten rok – poznaliśmy bowiem datę tegorocznej zimowej edycji Magnificon Winter EXPO, która odbył się 12–13 grudnia i którą oczywiście znajdziecie już w naszym kalendarzu konwentów.
Spis treści
- Abstrakt relacji i najważniejsze punkty
- Cena niemała, ale przynajmniej ident się błyszczy...
- Gry muzyczne, gastronomia i planszówki, czyli czym witał nas konwent na starcie
- Hala Dunaj – konwenty, wystawy, gry i wszystko pomiędzy
- Cosplayowi goście, miniscena i naparzanie się mieczami świetlnymi
- A co tutaj zjeść, czyli azjatyckie smaki w strefie gastro
- Przypinki, kubki, maskotki, herbaty, krowy i artyści – czyli co działo się w hali wystawców
- Strefa +18 i nieco większa jej różnorodność
- Shinjuku Stage – trzy dni dużych atrakcji na scenie głównej
- Cosplay na Magnificonie EXPO 2026, gdzie debiut wygląda jak standard...
- Koncert za koncertem...
- K‑Pop Dance Contest - poziom wyższy niż się spodziewałem
- Deszcz, food trucki i anime pod chmurką – czyli outdoor trochę walczył o życie
- Siedem sal i dziesiątki punktów programu
- Podsumowanie – Magnificon zaczyna wyglądać światowo
Abstrakt relacji i najważniejsze punkty
![]()
Magnificon EXPO 2026 po raz kolejny pokazał, że coraz mocniej dystansuje polską konkurencję i zaczyna przypominać pełnoprawne targi popkultury z europejskim rozmachem. Kilka scen, ogrom atrakcji, międzynarodowi goście, koncerty zagranicznych artystów, wysoki poziom cosplayu i dopracowana oprawa wydarzenia sprawiły, że EXPO Kraków przez trzy dni żyło mangą, anime i szeroko pojętą azjatycką popkulturą. Nie obyło się jednak bez problemów – przede wszystkim z pogodą, hałasem przy hali wystawców, obecnością merchu z AI i mocno przesadzonymi cenami w strefie gastro. Mimo to był to jeden z najmocniejszych i najlepiej zorganizowanych konwentów mangowych w Polsce.
Plusy:
+ Dobry poziom organizacyjny całego wydarzenia,
+ Profesjonalnie wyglądający merch, identyfikatory i branding imprezy,
+ Smycze, materiałowe opaski i solidne identyfikatory dla wszystkich uczestników,
+ Ogrom atrakcji i szeroki program wydarzenia,
+ Międzynarodowi goście cosplayowi i muzyczni,
+ Bardzo wysoki poziom konkursów cosplay,
+ Eliminacje do międzynarodowych konkursów E2C i GICOF,
+ Widoczni uczestnicy z zagranicy i międzynarodowy klimat wydarzenia,
+ Jedna z najbardziej reprezentatywnych imprez mangowych w Polsce.
Minusy:
- Pogoda praktycznie zabiła potencjał strefy outdoorowej,
- Nadal jest głośno przy stoiskach wystawców przez bliskość sceny,
- Ceny w strefie gastro momentami absurdalnie wysokie względem jakości,
- Za mało miejsc siedzących do spokojnego zjedzenia posiłku,
- Dopuszczenie stoiska z merchem opartym na grafikach generowanych przez AI, mimo że coraz więcej konwentów walczy z tym zjawiskiem,
- Niespójny podział stoisk między strefą +18 a standardową halą wystawców.
Cena niemała, ale przynajmniej ident się błyszczy...
Pierwsze pozytywne zaskoczenie pojawiało się już przy akredytacji. Każdy uczestnik bez wyjątku otrzymywał kolorową smycz tegorocznej edycji, materiałową opaskę na rękę oraz duży identyfikator z metalicznymi akcentami. Sam identyfikator był dodatkowo usztywniony i sprawiał wrażenie znacznie bardziej wytrzymałego niż standardowe kartoniki znane z większości wydarzeń. W czasach, kiedy część konwentów rezygnuje nawet ze smyczy i identyfikatora, traktując je jako dodatek premium albo dodatkowo płatny gadżet, taki zestaw robi naprawdę dobre wrażenie. Szczególnie dla kolekcjonerów, którzy później wieszają te identy na ścianach albo trzymają je w pudełkach jako pamiątkę po kolejnych edycjach.
Gry muzyczne, gastronomia i planszówki, czyli czym witał nas konwent na starcie
Już zaraz za akredytacją czekała na uczestników znana już mieszanka cukru i azjatyckich słodkości. Yoppo Bubble Tea, Bubble Waffle, Taiyaki House czy Yamamoto Matcha działały od początku wydarzenia, a od soboty, prawdopodobnie ze względu na deszcz, dołączył do nich również Good Lood. Trudno było przejść obok tego wszystkiego obojętnie, szczególnie że zapachy skutecznie atakowały uczestników, jeszcze zanim zdążyli dobrze wejść na teren imprezy.
Po prawej stronie od wejścia znalazły się sale panelowe oraz strefa gier muzycznych i rytmicznych. DDR, UltraStar, Rock Band i kilka innych stanowisk były praktycznie stale oblegane. Tego typu atrakcje mają już na każdym konwencie mangowym status niemal obowiązkowego elementu programu. Po drugiej stronie korytarza swoje miejsce znalazły planszówki obsługiwane przez Klub Fantastyki Kregulec, gdzie można było na spokojnie usiąść i odpocząć od tłumów, hałasu oraz ciągłego chodzenia między atrakcjami.
Hala Dunaj – konwenty, wystawy, gry i wszystko pomiędzy
Mniejsza hala EXPO, czyli Hala Dunaj, ponownie została przeznaczona na bardziej rozrywkowe i interaktywne aktywności. Znaleźć można było tutaj między innymi Lorcanę, czyli kolekcjonerską grę karcianą Disneya, która od pewnego czasu coraz mocniej zaznacza swoją obecność wśród najpopularniejszych gier TCG. Obok działała strefa gamingowa z konsolami i przeróżnymi grami – od Tekkena po Hollow Knighta czy Hadesa 2. Nie brakowało również klasycznych automatów arcade, które przyciągały zarówno starszych uczestników pamiętających tego typu maszyny z salonów gier, jak i młodszych, którzy mogli zobaczyć je pierwszy raz w życiu.
Sporo miejsca zajmowały również różnego rodzaju projekty i wioski tematyczne. Królestwo Nauki inspirowane Dr. Stone, projekty związane z Genshin Impact czy chińskie geje Danmei Project, przyciągały fanów konkretnych serii i klimatów. W hali można było zobaczyć także wystawę itasha, czyli sportowych samochodów oklejonych motywami z anime i gier. Między tym wszystkim znalazło się miejsce dla różnych inicjatyw fandomowych i organizacji – od Pyrkonu, przez Hikari i Fantasy & Magic Con, po Drużynę Odkrywców.
Cosplayowi goście, miniscena i naparzanie się mieczami świetlnymi
Hala Dunaj była też miejscem bardziej interaktywnych atrakcji. Pojawili się tam znani goście cosplayowi z Polski i zagranicy, między innymi Maul Cosplay, Margaret czy Prince de Guzman. Można było zdobyć autograf, zrobić sobie zdjęcie albo zwyczajnie chwilę porozmawiać.
Nie brakowało także atrakcji bardziej „ruchowych”. Strefa walk na miecze świetlne pozwalała nie tylko pooglądać pojedynki, ale też samemu spróbować swoich sił i nauczyć się podstaw. Obok działała Shibuya Stage – mniejsza scena, na której regularnie odbywały się pokazy, konkursy i prelekcje. Jedną z ciekawszych atrakcji był Cosplay Parade. Uczestnicy mogli zgłosić się przez kod QR, wejść na scenę w swoim stroju i zaprezentować go przy wybranym podkładzie muzycznym. Niby prosta atrakcja, ale świetnie angażowała społeczność i dawała okazję do pokazania cosplayu również osobom, które nie startowały jeszcze w dużych konkursach, a chciałyby spróbować swoich sił.
A co tutaj zjeść, czyli azjatyckie smaki w strefie gastro
Oprócz standardowej restauracji EXPO Kraków na piętrze dostępna była również osobna strefa gastronomiczna w Hali Dunaj. Dominowały oczywiście smaki azjatyckie. Rameny, onigiri, sushi, mochi, dango, corn dogi czy makarony. Problem polegał jednak na tym, że organizatorzy nie przewidzieli zbyt dużej liczby miejsc siedzących. Część przestrzeni zajmowała wystawa samochodów, przez co momentami trudno było znaleźć miejsce, żeby spokojnie usiąść i coś zjeść.
I tutaj dochodzimy też do jednego z większych minusów całego wydarzenia. Ceny w strefie gastro były momentami absurdalnie wysokie względem jakości i wielkości porcji. Tym bardziej, że dosłownie obok EXPO znajduje się galeria handlowa, a kawałek dalej Kaufland. Trudno więc nie porównywać tych cen do normalnych restauracji czy sklepów znajdujących się kilka minut spacerem od konwentu.
![]()
Przypinki, kubki, maskotki, herbaty, krowy i artyści – czyli co działo się w hali wystawców
Blisko 150 stoisk to liczba, która robi wrażenie, i realnie było to widać po skali hali wystawców. Dominował oczywiście merch związany z mangą i anime, szczególnie na stoiskach artystów, gdzie można było kupić własnoręcznie rysowane grafiki, naklejki czy printy. Nie brakowało jednak również ogromnych stoisk z bardziej mainstreamowym merchem – kubkami, poduszkami, ubraniami, podkładkami czy figurkami związanymi z grami, filmami, serialami i animacjami.
Między tym wszystkim przewijały się uszka, gotyckie stylizacje, skórzane elementy garderoby, świece zapachowe, herbaty, rękodzieło, karty kolekcjonerskie takie jak Magic: The Gathering, Pokémon czy Lorcana, a także mangi i maskotki.
Niestety nie obyło się również bez rzeczy, które od dłuższego czasu budzą coraz większe kontrowersje na konwentach. Na części stoisk można było znaleźć produkty z Aliexpress lub innych tego typu platform, sprzedawane później po wielokrotnie wyższych cenach. Jeszcze bardziej kontrowersyjnie wypadało jednak stoisko otwarcie sprzedające merch z grafikami generowanymi przez AI. Co prawda wystawca posiadał kartkę informującą o wykorzystaniu sztucznej inteligencji przy tworzeniu grafik, ale sam fakt dopuszczenia takiego stoiska przez organizatorów może dziwić, szczególnie że coraz więcej konwentów zaczyna walczyć z tym zjawiskiem i odrzucać wystawców sprzedających tego typu produkty.
Jedyny większy problem tej hali pozostaje od lat praktycznie ten sam – hałas. Wystawców od sceny głównej nadal oddziela właściwie tylko kotara, więc momentami trudno było spokojnie porozmawiać albo skupić się na oglądaniu produktów w strefie bliższej scenie głównej.
Strefa +18 i nieco większa jej różnorodność
Strefa +18 tym razem była nieco lepiej zróżnicowana niż podczas poprzednich edycji. Nadal dominował tam merch queerowy i furry, ale dało się zauważyć większą różnorodność pod względem dobrania grupy odbiorców.
Nie zabrakło również cosplayerek. Swoje stanowiska miały Purin oraz Mikomi Hokina, z którymi można było chwilę porozmawiać, zrobić wspólne zdjęcie albo kupić printy z ich fotografiami.
Jednocześnie ponownie pojawił się problem pewnej niespójności organizacyjnej. Jedno ze stoisk znajdujących się w strefie +18 spokojnie mogłoby funkcjonować poza nią, szczególnie kiedy na normalnej hali wystawców bez większego problemu można było znaleźć grafiki czy gadżety z mocno roznegliżowanymi albo praktycznie nagimi postaciami. Przez to momentami trudno było zrozumieć, według jakiego klucza część wystawców trafiała właśnie do tej wydzielonej strefy.
Shinjuku Stage – trzy dni dużych atrakcji na scenie głównej
Scena główna ponownie była jednym z najmocniejszych punktów całego wydarzenia. Organizatorzy przygotowali kilkanaście godzin programu – od koncertów zagranicznych artystów, przez trzy konkursy cosplay, aż po K‑Pop Dance Contest i projekcję filmu anime Milky☆Subway.
Prowadzenie sceny, oprawa techniczna i ogólny poziom organizacyjny stały na naprawdę wysokim poziomie. Widać było doświadczenie organizatorów oraz to, że Magnificon od dawna próbuje funkcjonować bardziej jako profesjonalne targi popkultury azjatyckiej niż klasyczny konwent.
Cosplay na Magnificonie EXPO 2026, gdzie debiut wygląda jak standard...
Już sama liczba konkursów cosplay na Magnificonach robi wrażenie (lub wywołuje przerażenie, jeżeli spojrzy się na to, ile godzin trzeba poświęcić, żeby uczestniczyć we wszystkich trzech). W piątek odbywał się cosplay debiut, w sobotę standardowy konkurs cosplay, a później również eliminacje do międzynarodowych konkursów E2C i GICOF.
![]()
Europa Cosplay Cup oraz GICOF to międzynarodowe konkursy cosplayowe, do których eliminacje odbywały się właśnie podczas Magnificonu EXPO 2026. Europa Cosplay Cup, czyli E2C, organizowany jest we Francji, a jego finały odbywają się podczas Toulouse Game Show. Konkurs skupia reprezentantów różnych krajów Europy i mocno stawia zarówno na jakość wykonania kostiumów, jak i na sceniczne show. Z kolei GICOF to konkurs nastawiony na widowiskowe występy i reprezentowanie swoich krajów na dużej scenie cosplayowej. Dla wielu uczestników możliwość startu w takich eliminacjach jest jednym z najważniejszych punktów całego sezonu, bo oprócz samego prestiżu daje też szansę występu przed międzynarodową publicznością i jury.
Poziom konkursów był naprawdę wysoki. Debiut momentami wyglądał jak standard na innych konwentach. Standard podnosił poprzeczkę jeszcze bardziej, a eliminacje do konkursów międzynarodowych były na światowym poziomie. Stroje, choreografie, efekty specjalne i poziom wykonania sprawiały, że sędziowie zdecydowanie nie mieli łatwego zadania przy wyborze reprezentantów.
Reprezentantami Polski w eliminacjach GICOF zostali Cele i Niccup ze strojami z gry Genshin Impact. Tytuł runner-upów, czyli rezerwowych reprezentantów konkursu, zdobyli Fukari i Yoshi ze strojami z serii anime Gachiakuta. W przypadku Europa Cosplay Cup zwyciężył Helper ze strojem z gry Clair Obscur: Expedition 33, natomiast runner-upem została Lui ze strojem z gry Dragon Age: The Veilguard.
Życzymy im powodzenia i sukcesów na zagranicznych scenach!
Koncert za koncertem...
Na scenie pojawili się Baby Beard (dawniej Ladybeard), Kaz & Ted, Maki Otsuki oraz Lotus Juice. Większość koncertów przyciągała aktywną publiczność wyposażoną w light sticki, a momentami słychać było wspólne śpiewanie tekstów razem z artystami.
Część wykonawców występowała więcej niż raz. Kaz & Ted pojawiali się na scenie w różnych konfiguracjach aż cztery razy, dzięki czemu uczestnicy mieli kilka okazji, żeby zobaczyć ich występy.
K‑Pop Dance Contest - poziom wyższy niż się spodziewałem
K‑Pop Dance Contest ponownie przyciągnął sporą publiczność. Kilkanaście grup prezentowało swoje układy choreograficzne, a poziom był bardzo wysoki. Niektóre zespoły liczyły po kilka osób, inne nawet kilkanaście, przez co scena momentami była dosłownie wypełniona tańczącymi uczestnikami.
I trzeba przyznać jedno – oglądało się to po prostu dobrze. Synchronizacja, energia i przygotowanie grup robiły ogromne wrażenie nawet na osobach, które na co dzień niespecjalnie interesują się K‑Popem.
Deszcz, food trucki i anime pod chmurką – czyli outdoor trochę walczył o życie
Nowością tegorocznej edycji była dodatkowa strefa outdoorowa znajdująca się obok budynku EXPO. Pełniła głównie rolę dodatkowej strefy gastro z food truckami, ale znalazła się tam również scena zewnętrzna z transmisjami z głównej sceny, dodatkowymi atrakcjami oraz projekcją filmu anime Sword of the Stranger.
Niestety pogoda kompletnie nie współpracowała z organizatorami. Przez praktycznie cały weekend było wietrznie, padało i temperatura oscylowała w okolicach 10 stopni. Nic więc dziwnego, że zainteresowanie strefą outdoorową było raczej umiarkowane.
Na szczęście organizatorzy przewidzieli duży namiot nad strefą gastronomiczną, dzięki czemu przynajmniej dało się spokojnie zjeść bez konieczności doprawiania jedzenia deszczówką.
Siedem sal i dziesiątki punktów programu
Poza głównymi scenami uczestnicy mieli do dyspozycji siedem standardowych sal panelowych. Odbywały się tam prelekcje, konkursy, quizy, panele dyskusyjne i warsztaty. Tematyka była bardzo szeroka – od historii Japonii i anime, przez gry, cosplay i popkulturę, aż po bardziej niszowe tematy fandomowe.
To zdecydowanie dobra decyzja, że mimo rozwoju imprezy organizatorzy nadal nie rezygnują z mocno konwentowego charakteru atrakcji.
Podsumowanie – Magnificon zaczyna wyglądać światowo
Magnificon EXPO 2026 był jednym z tych konwentów, na których praktycznie cały czas coś się działo i trudno było narzekać na brak atrakcji. Co ważne, coraz wyraźniej widać też uczestników z zagranicy, co przy obecnej skali i jakości wydarzenia wcale nie powinno dziwić.
Moim zdaniem jest to obecnie najlepiej zorganizowana i najbardziej reprezentatywna impreza mangowa w Polsce. Zarówno pod względem budowania marki, oprawy wizualnej, prowadzenia głównych atrakcji, jak i samego rozmachu wydarzenia widać tutaj doświadczenie oraz pomysł na rozwój. I szczerze mówiąc, część polskich konwentów mogłaby się od Magnificonu sporo nauczyć.
![]()
Oczywiście nie znaczy to, że wszystko było idealne. Pogoda mocno ograniczyła potencjał strefy outdoorowej, hala wystawców nadal cierpi przez hałas dobiegający ze sceny głównej, a ceny w strefie gastro momentami potrafiły skutecznie sprowadzić uczestników na ziemię. Do tego dochodziły jeszcze dość dziwne decyzje dotyczące części stoisk +18 oraz obecność merchu tworzonego przy pomocy AI, z którym coraz więcej konwentów zaczyna już otwarcie walczyć.
Poza tym jednak bawiłem się po prostu świetnie i jako uczestnik miałem poczucie, że organizatorzy faktycznie dowieźli wydarzenie na poziomie, którego coraz trudniej szukać na polskich konwentach.












