Niedawno na łamach naszego portalu pisaliśmy o próbie zawłaszczenia powszechnego określenia przez spółkę Sensho, organizatora wydarzenia Ningyo. Zwracaliśmy na to uwagę w artykule „Targ japoński na wyłączność – organizatorzy dostali wezwania przedsądowe”. Sprawa jednak w międzyczasie zdążyła eskalować i wzbogacić się o nowe informacje. Do naszej redakcji trafiła pełna korespondencja mailowa pomiędzy wspomnianą spółką a organizatorami NiuConu, a także najnowsze oświadczenia obu stron. Warto przyjrzeć się bliżej, jak przebiegała ta komunikacja, dlaczego sprawa ujrzała światło dzienne dopiero po roku oraz jak na zarzuty odpowiadają sami zainteresowani.
Groźby, brak podstaw prawnych i próby wywarcia presji
Z udostępnionych materiałów wynika, że pod koniec maja 2025 roku do organizatorów NiuConu wystosowano wezwanie przedsądowe. W piśmie grożono powództwem cywilnym oraz zgłoszeniem naruszenia do UOKiK, opierając się wyłącznie na fakcie zgłoszenia znaku do Urzędu Patentowego.
Reprezentujący markę Ningyo Jakub Lużyński pisał w nim:
Szanowni Państwo, niniejszym wzywam do natychmiastowego zaprzestania używania oznaczenia „Targ Japoński” w ramach promowanego przez Państwa wydarzenia [...] Oznaczenie „Targ Japoński” jest od ponad 3 lat wykorzystywane wyłącznie w ramach cyklu wydarzeń organizowanych przez naszą firmę i posiada ugruntowaną rozpoznawalność oraz reputację rynkową.
W odpowiedzi poproszono o numer zgłoszenia, a po jego otrzymaniu wskazano na błędną interpretację przepisów ze strony wzywającego. Samo zgłoszenie znaku towarowego nie daje bowiem aktywnej ochrony prawnej przed jego oficjalną rejestracją. Organizatorzy NiuConu punktowali:
Mylnie interpretuje Pan postanowienia z art. 13 ust. 1 Ustawy Prawo własności przemysłowej. [...] Ochrona idzie wstecz od momentu zgłoszenia, ale dopiero po uzyskaniu ochrony. [...] Oznacza to więc, że samo rozpoczęcie procedury nie daje Panu prawa do żądania zaprzestania naruszeń, gdyż na ten moment nie można mówić o naruszeniach.
Zamiast merytorycznej dyskusji, w kolejnych wiadomościach ze strony Ningyo zarzucono NiuConowi wręcz celowe działanie na szkodę spółki:
Pasożytowanie na sukcesie i wprowadzanie w błąd odbiorców [...] Zwracam również uwagę, że Państwa wydarzenie (...) w jawny sposób korzysta z wypracowanej przez nas renomy i rozpoznawalności, posługując się nazwą „Targ Japoński” tuż po naszej obecności w tej samej lokalizacji.
Co więcej, w korespondencji biznesowej poruszono temat jednego z prelegentów NiuConu, co stanowiło wyraźną próbę wywarcia dodatkowej presji:
Z niepokojem przyjmuję informację, że w programie Państwa wydarzenia występuje osoba, wobec której – zgodnie z posiadanymi informacjami – toczy się postępowanie dotyczące wprowadzania klientów w błąd przy sprzedaży replik japońskich mieczy.
Wymiana zdań zakończyła się twardym stanowiskiem NiuConu, w którym odrzucono roszczenia w całości jako bezpodstawne i zapowiedziano złożenie oficjalnego sprzeciwu do Urzędu Patentowego.
Pełną dokumentację mailową, udostępniamy za zgodą organizatora głównego Niuconu – Sebastiana „Abu” Pastuszka w związku z najnowszym oświadczeniem ze strony Ningyo:
Korespondencja między Ningyo a Niuconem.
Dlaczego sprawę nagłośniono dopiero po roku i kto w tym pomógł?
Padło też oskarżenie i pytanie, dlaczego maile i wezwania przedsądowe opublikowano dopiero teraz. Z udostępnionych nam materiałów wynika, że nie był to celowy atak tuż przed kolejną edycją Ningyo, ale finał długiej i skomplikowanej batalii prawnej.
Działania rozpoczęto natychmiast po otrzymaniu wezwania. Cały proces wymagał czasu, przygotowania dokumentacji oraz zgromadzenia odpowiednich argumentów. Zebranie materiałów do walki ze zgłoszeniem znaku towarowego oraz przygotowanie oficjalnych uwag dla Urzędu Patentowego było możliwe dzięki merytorycznemu wsparciu trzech osób: radcy prawnego Sebastiana Płacheckiego, Macieja Wiesława Pitali (znanego w środowisku jako Toudi) oraz Rogera Waszkiewicza (prezesa zarządu stowarzyszenia Animatsuri).
Jak czytamy w najnowszym oświadczeniu NiuConu:
Po prawie roku oraz po zgłoszeniu wielu uwag bezpośrednio do Urzędu Patentowego jest ostateczna decyzja o odmowie udzielenia spółce Sensho sp. z o.o. prawa ochronnego na znak towarowy, jakim rzekomo miało być wyrażenie "Targ japoński", dlatego pozwoliliśmy sobie na udostępnienie wszelkich informacji w sprawie, aby bronić całej kultury konwentów w Polsce.
Organizatorzy NiuConu wyrazili w nim również głęboki sprzeciw wobec tego typu praktyk, nazywając je niedopuszczalnymi w środowisku, które od zawsze opierało się na dzieleniu pasją i wzajemnym wsparciu.
Dwie twarze Ningyo. Brak przeprosin i niespójna narracja
Reakcja organizatorów Ningyo na doniesienia wywołała równie duże kontrowersje. Jeszcze 1 czerwca, tuż po wydarzeniu we Wrocławiu, opublikowano na ich profilu pełen entuzjazmu wpis:
Wspaniałym Odwiedzającym – za Waszą ciekawość, uśmiechy i frekwencję, która przerosła nasze najśmielsze oczekiwania.
Jednak zaledwie trzy dni później, 4 czerwca, w oficjalnym oświadczeniu wydanym w odpowiedzi na lawinę krytyki, ton uległ drastycznej zmianie. W zestawieniu z relacjami uczestników o pustkach na wrocławskim wydarzeniu, słowa organizatorów brzmią jak przyznanie się do znacznie słabszego zainteresowania ostatnią edycją:
Za szczególnie wymowne uważamy również wybiórcze przedstawianie danych dotyczących naszych wydarzeń. W publicznej dyskusji szeroko komentowana jest frekwencja ostatniej edycji, natomiast pomijane są wcześniejsze wydarzenia, w tym bardzo udana edycja łódzka, której frekwencja przewyższała liczbę uczestników wydarzeń przywoływanych obecnie przez część komentujących...
W swoim oświadczeniu Ningyo próbowało również znormalizować wysyłanie pism przedsądowych:
Warto również podkreślić, że wezwania przedsądowe i formalna korespondencja prawna są standardowym elementem prowadzenia działalności gospodarczej. [...] Sam fakt wysłania takiego pisma nie powinien być przedstawiany jako działanie naganne.
Należy jednak jasno podkreślić, że w środowisku fandomowym takie metody uchodzą za wysoce niesportowe i drastycznie odbiegają od przyjętych standardów komunikacji. Co najbardziej uderzające, w całej publikacji zabrakło słowa przepraszam. Komunikacja nadal opiera się na przeświadczeniu o słuszności swoich działań. Pełne treści obu postów znajdziecie na końcu tego artykułu.
Szersza skala problemu i potwierdzenie ze strony Fundacji Fantazja
Warto odnotować, że problem prób blokowania konkurencji nie dotyczył wyłącznie NiuConu. W kuluarach wspomina się, że podobne pisma miały trafić do inicjatyw takich jak Samurai Weekend czy Japonia Centralna.
Pojawiły się również głosy o niepokojącej próbie przejęcia nazwy Azja Market. Te informacje nie są już tylko plotkami – zostały oficjalnie potwierdzone. W komentarzu pod naszym pierwszym artykułem Fundacja Fantazja napisała wprost:
Żeby było zabawniej, ten sam "organizator" próbował (dość nieudolnie) użyć nazwy jednego z naszych wydarzeń, jako swojego i to z pełną tego świadomością. Nie spodziewał się tylko, że zaprzyjaźnieni wystawcy nam przekażą tę informację i plan mu nie wypalił.
Zarzuty organizatorów Ningyo o sztucznym angażowaniu społeczności w spór biznesowy wydają się w tym świetle całkowicie chybione. Społeczność zaangażowała się sama. Wobec bezprecedensowej próby monopolizacji powszechnego określenia i agresywnych ruchów wobec innych twórców, organizatorzy, wystawcy i uczestnicy zjednoczyli się we wspólnym wysiłku. Sytuacja ta udowadnia, że polski fandom konwentowy potrafi solidarnie stanąć w obronie wypracowanych przez lata wartości.
Społeczność ważniejsza niż monopol
Próba zawłaszczenia nazwy „Targ Japoński” ostatecznie zakończyła się fiaskiem, jednak cała sytuacja pozostawiła po sobie wyraźny niesmak. Zamiast zdrowej konkurencji, opartej na jakości tworzonych wydarzeń i atrakcjach dla uczestników, byliśmy świadkami niepokojących działań opartych na wysyłaniu pism przedsądowych i próbach monopolizacji powszechnego określenia. Środowisko konwentowe nie zawsze się ze sobą zgadzało, szczególnie między fandomami fantastyki oraz popkultury japońskiej. Jednak w tej sytuacji reakcja większości środowiska konwentowego na każdym szczeblu organizacyjnym jest spójna – nie ma zgody na próby monopolizacji i komunikację opierającą się na groźbach.
A co Wy o tym wszystkim myślicie? Uważacie, że takie spory o znaki towarowe i prawne przepychanki staną się w przyszłości normą przy organizacji kolejnych festiwali, czy to tylko jednorazowy incydent, który ostatecznie zniechęci innych do podobnych działań? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach na naszych profilach w mediach społecznościowych.
Oświadczenia ze strony Ningyo
1 czerwca, 11:12
🌸 Wrocław, byliście niesamowici! Dziękujemy za ten wspaniały weekend! 🇯🇵✨
Emocje powoli opadają, a my wciąż nie możemy wyjść z podziwu. Nasza wrocławska edycja NINGYO – Festiwalu Kultury Japońskiej właśnie przeszła do historii, a to wszystko dzięki WAM!
Hala Stulecia przez całe dwa dni tętniła życiem, niesamowitą energią i zapachem azjatyckiego street foodu. Dziękujemy każdemu, kto stworzył to wydarzenie razem z nami:
🫶 Wspaniałym Odwiedzającym – za Waszą ciekawość, uśmiechy i frekwencję, która przerosła nasze najśmielsze oczekiwania.
🎨 Wystawcom i Twórcom – za przepiękne stoiska, najwyższej jakości rzemiosło i dzielenie się prawdziwą pasją do Japonii.
🎭 Cosplayerom, Graczom, Wojownikom i Prelegentom – za niezapomniane show na scenach i ogromną dawkę wiedzy!
Stworzyliście klimat, którego nie da się podrobić. Teraz chwilę odpoczywamy, ładujemy baterie i zabieramy się za przygotowywanie potężnej fotorelacji. Śledźcie nasz profil, by wypatrywać się na zdjęciach!
Do zobaczenia na kolejnych edycjach! Arigatou gozaimasu! 🙏❤️
4 czerwca, 22:51
Stanowisko NINGYO
W ostatnich dniach w internecie pojawiło się wiele publikacji dotyczących naszej firmy oraz wydarzeń organizowanych pod marką NINGYO. Ze względu na liczne pytania od uczestników, wystawców i partnerów chcielibyśmy przedstawić kilka istotnych faktów.Sprawa będąca przedmiotem dyskusji dotyczy korespondencji prowadzonej pomiędzy przedsiębiorcami około rok temu. Niestety została ona przedstawiona publicznie bez pełnego kontekstu oraz bez wskazania przyczyn, które doprowadziły do jej wysłania.
Chcemy jasno podkreślić, że powodem skierowania formalnego pisma nie była próba zakazania komukolwiek organizowania wydarzeń związanych z kulturą Japonii.
Przez wiele lat marka NiuCon funkcjonowała przede wszystkim jako konwent i wydarzenie związane z fantastyką, mangą oraz anime. Dotychczasowa formuła NiuConu zakończyła się w 2018 roku. Po kilkuletniej przerwie marka wróciła na rynek w 2023 roku w formule targowej jako Targi Hobbystyczne NiuCon, obejmujące szeroko rozumiane środowiska hobbystyczne, popkulturę, fantastykę, mangę, anime, gry, rękodzieło i podobne obszary. Dopiero później wydarzenie zaczęło być komunikowane w formule bezpośrednio związanej z Japonią, pod nazwą NiuCon Targ Japoński / Targ Japoński NiuCon.
Z naszej perspektywy istota problemu nie polegała na samym istnieniu konkurencyjnego wydarzenia ani na tym, że inny podmiot również organizuje wydarzenia związane z kulturą Japonii. Problemem był całokształt okoliczności: przejście z wcześniejszej formuły konwentowo-hobbystycznej do komunikacji bardzo zbliżonej do naszej, użycie nazwy opartej na określeniu „Targ Japoński”, podobna formuła wydarzenia, częściowo pokrywający się profil wystawców i odbiorców oraz organizacja wydarzeń w tej samej lokalizacji, w której wcześniej odbywały się nasze edycje NINGYO Targ Japoński. Dla uczestnika lub wystawcy najważniejszym elementem komunikatu często nie jest nazwa organizatora, lecz właśnie hasło „Targ Japoński”, miejsce wydarzenia i jego charakter. W naszej ocenie taka sytuacja mogła realnie prowadzić do mylenia wydarzeń i organizatorów.
W praktyce zaczęło to prowadzić do realnego mylenia wydarzeń przez uczestników, wystawców i partnerów. Otrzymywaliśmy wiadomości, zapytania oraz komentarze dotyczące wydarzeń organizowanych przez inny podmiot, co powodowało chaos komunikacyjny i nieporozumienia.
To właśnie w tym kontekście została skierowana formalna korespondencja. Nie chodziło o ograniczanie konkurencji, lecz o ochronę przed sytuacją, która mogła wprowadzać odbiorców w błąd oraz negatywnie wpływać na markę budowaną przez nas od 2023 roku. Jest to okoliczność, o której większość publikacji komentujących sprawę nie wspomina.
Warto również podkreślić, że wezwania przedsądowe i formalna korespondencja prawna są standardowym elementem prowadzenia działalności gospodarczej. Firmy korzystają z takich narzędzi każdego dnia w celu wyjaśniania sporów, ochrony swoich interesów oraz zabezpieczania swoich marek. Sam fakt wysłania takiego pisma nie powinien być przedstawiany jako działanie naganne.
Zaskakuje nas, że po upływie około roku korespondencja ta została opublikowana tuż przed jednym z naszych największych wydarzeń, a następnie rozpowszechniona przez kolejne profile i organizacje. Początkowo nie odnieśliśmy się do sprawy publicznie, uznając ją za próbę zwrócenia na siebie uwagi kosztem marki, którą od kilku lat konsekwentnie budujemy. W czasie, gdy publikacje zaczęły się pojawiać, byliśmy skupieni przede wszystkim na organizacji wydarzenia i jego uczestnikach.
Z czasem jednak do rozpowszechniania tej narracji zaczęły dołączać kolejne profile, organizacje i osoby związane ze środowiskiem, a sama dyskusja zaczęła wykraczać poza przedstawienie faktów i kontekstu.
Nie możemy również pominąć sposobu, w jaki część publikacji branżowych przedstawiła tę sprawę. Z naszej wiedzy wynika, że przed opublikowaniem materiałów nie zwrócono się do nas z prośbą o komentarz, nie poproszono nas o stanowisko i nie dano nam możliwości przedstawienia naszej perspektywy. W efekcie odbiorcy otrzymali przekaz oparty niemal wyłącznie na jednej stronie sporu, bez wyjaśnienia, dlaczego formalna korespondencja została w ogóle wysłana i jakie realne problemy komunikacyjne poprzedzały tę sytuację.
W naszej ocenie trudno uznać taki sposób relacjonowania sprawy za rzetelny i neutralny. Jeżeli publikacja dotycząca sporu pomiędzy przedsiębiorcami powstaje bez kontaktu z jedną ze stron, a następnie jest szeroko rozpowszechniana tuż przed jej dużym wydarzeniem, może to sprawiać wrażenie działania wymierzonego bezpośrednio w konkretnego organizatora. Tym bardziej niepokoi nas sytuacja, w której media, profile i osoby związane ze środowiskiem nie ograniczają się do informowania, lecz wzmacniają jednostronną narrację, prowadząc do presji społecznej, negatywnych komentarzy oraz realnych konsekwencji biznesowych.
Za szczególnie wymowne uważamy również wybiórcze przedstawianie danych dotyczących naszych wydarzeń. W publicznej dyskusji szeroko komentowana jest frekwencja ostatniej edycji, natomiast pomijane są wcześniejsze wydarzenia, w tym bardzo udana edycja łódzka, której frekwencja przewyższała liczbę uczestników wydarzeń przywoływanych obecnie przez część komentujących jako przykład sukcesu organizacyjnego.
Niepokoi nas również angażowanie społeczności uczestników i obserwatorów w spór pomiędzy przedsiębiorcami. Społeczności budowane wokół wydarzeń powinny służyć wymianie zainteresowań i integracji ludzi o podobnych pasjach, a nie być wykorzystywane do wywierania presji na inne podmioty działające na rynku.
Wierzymy, że rynek wydarzeń powinien opierać się na konkurencji jakości, pomysłów i doświadczeń uczestników. Spory pomiędzy przedsiębiorcami powinny być rozwiązywane w oparciu o fakty, dialog i obowiązujące procedury, a nie poprzez publiczne kampanie prowadzone w mediach społecznościowych.
Mimo obecnej sytuacji pozostajemy skupieni na tym, co robimy od początku — organizowaniu wydarzeń dla rodzin, pasjonatów kultury japońskiej oraz wszystkich osób, które chcą wspólnie tworzyć tę społeczność.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom, wystawcom i partnerom za okazane wsparcie.
Zespół NINGYO

Podobne artykuły
















