This is yet another generally annoying popup, but the European Union made it compulsory for us to inform you about using and eating your cookies. We do it so we can greatly increase your comfort of browsing, and the overall page functionality (also because we're starving and we love cookies). Thus, according to the Cookie Policy, you can now officially feel informed, dear reader.

  • Relacja z konwentu Ryucon Open Air - Festyn mangowy?

    Krakowski konwent mangi i anime/popkultury japońskiej Ryucon Open Air odbył się w weekend 11-12 września. Była to pierwsza edycja po rocznej przerwie spowodowanej pandemią i jednocześnie pierwsza organizowana praktycznie w całości pod gołym niebem, w formie, którą określałem wielokrotnie jako „mangowy festyn”. Ba! Poprawcie mnie, jeżeli coś przeoczyłem, ale był to chyba pierwszy taki konwent mangowy w naszym kraju. Czy więc taka forma ma szansę w porównaniu ze standardowymi, szkolnymi imprezami? A może właśnie powinna wyprzeć te odbywające się w zamkniętych przestrzeniach? No i najważniejsze, czy da się zorganizować sprawnie działający konwent w miesiąc? Sprawdziliśmy to!

  • Ryucon Open Air z programem atrakcji

    Znamy już wstępny plan atrakcji jutrzejszego Ryucon Open Air. Mogą się one jeszcze delikatnie zmienić, jednak większość  powinna zostać tak, jak w rozpisce dostępnej >TUTAJ<.

    Baner konwentu mangi i anime Ryucon Open Air w Krakowie

  • Recenzja mangi: „Gdy zapłaczą cykady - Księga dryfującej bawełny" - Autorzy: Ryukishi07, Yutori Houjyou

    Tytuł mangi

    Gdy zapłaczą cykady - Księga dryfującej bawełny

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Ryukishi07, Yutori Houjyou
    Gatunek: kryminał, tajemnica, psychologiczne, dramat, horror
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 15
    Cena okładkowa: 27,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 2 tomów

    To uczucie, kiedy bierzesz do ręki kolejny tomik „Cykad” i nastawiasz się na taką samą atmosferę i podobną historię, a dostajesz cosplay, bliźniaczki i romans…

    Drugi w kolejności tom serii „Gdy zapłaczą cykady” jest inny. Nie chodzi tylko o samą historię, która rozgrywa się w tym samym uniwersum, ale rozwija się inaczej. Odczucia podczas czytania są całkowicie inne. Masz tak czasem, że podczas czytania o przygodach tych samych bohaterów, w innych książkach odczuwasz monotonię? Poza różnicami w fabule nie zmienia się absolutnie nic. Tutaj tego nie doświadczymy, ale o różnicach opowiem szerzej w dalszej części.cykady pokojowki

    „Księga dryfującej bawełny” opowiada taką samą historię, jak poprzedni tom, ale robi to inaczej. Pierwsza część mówi o znanej już nam grupie przyjaciół i ich sielskim życiu w wiosce Hinamizawa. Poznajemy jednak nową postać – Shion, która prawdopodobnie jest siostrą bliźniaczką Mion. Drugi tom będzie opierał się głównie na nich. W przeciwieństwie do „Księgi uprowadzenia przez demony”, tutaj jest o wiele więcej romansu, kawiarenek cosplay’owych i tzw. fanservisu. Dlatego sam tom odbiera się całkowicie inaczej.

    cykady koniecDruga część pokazuje nam festiwal i makabryczne wydarzenia tuż po nim. Możecie spodziewać się nowych elementów układanki, na przykład na temat wioski. Nie mogę nic opisać, ale powiem szczerze – końcówka jest niesamowita. Podczas czytania mangi siedziałam na łóżku, zdjęcie obok mówi samo za siebie. Nic ono Wam nie zaspoileruje. Zrozumiecie, co czuję, jak dojdziecie do tego momentu. Poczujecie strach i możliwe, że wzdrygniecie się tak samo jak ja. To jak został poprowadzony kadr i jak gwałtownie kończy się tom pozostawia tylko jedno uczucie – niepokój.

    Wspomniałam na początku, że inaczej postrzegam ten tom, niż poprzedni. Przede wszystkim nie jest aż tak „krawędziowy”. Ma on lżejszą, prostszą fabułę oraz wątek romansu – podobno jedyny tak długi w całej serii. Opowieść nie ma też wielkich zwrotów akcji. Dużo rzeczy jest powiedzianych wprost, co może być wadą i zaletą jednocześnie. Jednak jej dużym plusem jest historia. To ona ostatecznie przekonała mnie do „Księgi dryfującej bawełny”. Jest bardziej klarowna, ma sens. Ale jeśli myślisz, że wszystko rozumiesz, to nagle manga robi sobie z ciebie żarty. Zadaje pytania, na które nie umiesz sobie odpowiedzieć. Daje to poczucie układania puzzli. Początkowo dostajemy pomieszane elementy, układamy z nich krawędzie – to dał nam pierwszy tom, zarys fabularny. Następnie zaczynamy układać kawałek po kawałku. To, ile elementów odkryjesz, zależy tylko od ciebie.

    Na sam koniec rzucę anegdotę, którą wyniosłam z tomiku. Pamiętaj: jeśli dziewczyna patrzy na jakąś rzecz w sklepie błagalnymi oczami – kup jej to. Każda decyzja w naszym życiu ciągnie za sobą konsekwencje. Właśnie tego jesteśmy w stanie dowiedzieć się w „Księdze dryfującej bawełny”.

  • Ryucon Open Air 2021 objęty patronatem

    Już w dniach 11–12 września odbędzie się kolejna edycja krakowskiego konwentu mangi i anime Ryucon. Tym razem w nazwie wydarzenia mamy (nie bez powodu) określenie „Open Air”, co jest spowodowane niecodzienną lokalizacją eventu – to tereny basenu „Wandzianka” przy nowohuckim zalewie. Dużym plusem są urokliwe okoliczne tereny: w ostatnich latach wokół zalewu wybudowano sporo infrastruktury rozrywkowej i odrestaurowano pobliskie tereny parkowe, więc nie brakuje miejsca na sesje zdjęciowe.  Tym bardziej cieszymy się na kolejny rok współpracy na zasadzie patronatu medialnego, jakim Konwenty Południowe objęły wydarzenie!

  • Relacja z konwentu Animatsuri 2021 – Powrót po apokalipsie

    Festiwal Kultury Japońskiej Animatsuri odbył się w zeszły weekend, tj. 13-15 sierpnia, w Warszawskim Centrum Konferencyjno-Szkoleniowym przy ulicy Bobrowieckiej 9. Był to drugi konwent powiązany z tematyką mangi i anime w tym roku, którego liczba uczestników przekroczyła tysiąc. To także pierwsza duża impreza, którą odwiedzili członkowie naszej redakcji po spowodowanej koronawirusem fali odwołań eventów. Jakie są nasze odczucia po tak długiej przerwie od konwentowania? Czy Stowarzyszenie Animatsuri sprostało wymaganiom uczestników głodnych imprezy? I jakie zmiany zaszły przez ostatnie półtora roku? Na te i więcej pytań postaramy się odpowiedzieć w niniejszej relacji.

  • Recenzja mangi: „Gdy zapłaczą cykady - Księga uprowadzenia przez demony" - Autorzy: Ryukishi07, Karin Suzuragi

    Tytuł mangi

    Gdy zapłaczą cykady - Księga uprowadzenia przez demony

    Nazwa Wydawnictwa

    Autorzy: Ryukishi07, Karin Suzuragi
    Gatunek: kryminał, tajemnica, psychologiczne, dramat, horror
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 15
    Cena okładkowa: 27,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 1 tomu.

    Wyobraź sobie następującą sytuację: przeprowadzasz się do małej wioski, w klasie masz same piękności, które jednocześnie lgną do ciebie. Czy to nie cudowny scenariusz?

    W takiej sytuacji znalazł się główny bohater pierwszej części serii „Gdy zapłaczą cykady” – Keiichi Maebara. Tyle że pomiędzy przytulaniem się do obfitych biustów a wdychaniem świeżego, wiejskiego powietrza, dowiedział on się o morderstwie popełnionym w wiosce Hinamizawa. Od tego momentu sielski klimat mangi zaczyna łączyć się z szaleństwem, krwią i flakami.

    Zanim zagłębimy się w mangę, chcę co nieco opowiedzieć o całej serii. Zyskała ona duże grono zwolenników, jednak aby zrozumieć jej fenomen trzeba zdać sobie sprawę z jednego. Zanim stworzono anime i mangę, powstała gra visual novel. Jeśli znasz ten termin, nie krępuj się pominąć ten akapit. Jeśli jednak nie spotkałeś się, drogi czytelniku, z taką nazwą, to najprościej określić ten rodzaj gier jako „interaktywna książka”. Mianowicie jednocześnie czytasz fabułę, oglądasz obrazki oraz masz realny wpływ na zakończenie gry poprzez wybór opcji dialogowych. Podobnie wygląda sprawa z całym uniwersum Fate, gdzie anime rozjeżdża się dlatego, że pokazuje różne alternatywne zakończenia, ba, nawet całe fabuły! 

    Seria „Gdy zapłaczą cykady” jest podzielona na „Księgi pytań” oraz „Księgi odpowiedzi”. „Księga uprowadzenia przez demony” powinna być czytana jako pierwsza. Jest ona odrębną opowieścią, a kolejne części opowiadają alternatywne historie. Jednocześnie czytając dalej, coraz bardziej poznajemy zarówno tajemnicę, która towarzyszy nam od pierwszych stron, jak i bohaterów czy wioskę Hinamizawa.gdy zaplacza cykady1 creepy

    Główna fabuła jest na pierwszy rzut oka prosta. Mamy wioskę, w której każdy się zna, na tyle małą, że cała młodzież, niezależnie od wieku, chodzi do jednej szkoły. Keiichi od razu zaprzyjaźnia się z grupą dziewczyn i tworzy swój mały harem. Jest pięknie, aż do festiwalu Dryfującej Bawełny, gdzie młody chłopak dowiaduje się o serii okrutnych zabójstw, które mają miejsce co roku, w dzień imprezy. Podobno ma to związek z klątwą. Podobno, w tym dniu było słychać płaczące cykady.

    Tom dosłownie „pochłania się” na wstrzymanym oddechu. Podczas czytania miałam swoje podejrzenia, jak to wszystko się rozwinie. Jednak ostatecznie manga zmiotła mnie z planszy zakończeniem. Autorzy fabuły wiedzą, co robią. Nie bez powodu seria nazywana jest często mianem najlepszej w swoim gatunku. Zdecydowanie czuć klimat kryminału. W trakcie czytania chciałam zrobić sobie herbatę, jednak nie znalazłam dobrego momentu i ostatecznie wypiłam ją dopiero po przeczytaniu całości. Tak bardzo wciągnęły mnie poczynania głównego bohatera.

    Cieszę się, że manga nie daje nam odpowiedzi. Pierwsza „Księga pytań” zachęca do sięgania po więcej. Mimo, że historia zdaje się zakończona, to czuję niedosyt. Nadal nie wiem wielu rzeczy. Jest to w moim odczuciu największa zaleta tomu, zaraz obok zwrotów akcji.gdy zaplacza cykady1 dziewczynka

    Z mangą jest jednak pewien problem. Jest ona do bólu „krawędziowa”: zachowania bohaterów są wyolbrzymione, do bólu emocjonalne. Jednym słowem: cringe. Serię można porównać do „Mirai Nikki”. Główny bohater jest lękowy, co chwilę kuli się z płaczem, a kobiety w jego otoczeniu są z jednej strony miłe, a z drugiej bardzo creepy. Jeśli lubisz trzymanie w napięciu i nie przeszkadza tobie „krawędziowość” serii, to na pewno spodoba ci się ten tytuł. Jednak mimo ciekawej fabuły, ja osobiście czułam momentami niesmak i cringe całą sobą. Mimo to nie żałuję przeczytania tomiku i na pewno zabiorę się za kolejne.

    Samo wydanie jest w wersji 2w1, a więc w jednym woluminie dostaniemy obie części historii. Bardzo lubię takie wygodne rozwiązania. Na samym początku mangi zobaczymy również wiele ładnych, kolorowych ilustracji.gdy zaplacza cykady1 oczy

    Kreska osobiście nie przypadła mi do gustu. Mam mylne wrażenie, jakbym czytała mangę shoujo przez wielkość oczu bohaterek. Przy czytaniu odczuwałam niepokój spowodowany chaotycznymi rysunkami. Jednak patrząc na tematykę mangi i jej klimat, nie uważam tego za wadę.

    Manga jest warta uwagi, choćby dlatego, że odbiła się echem po całym gatunku. Jej popularność i oceny na różnych stronach (choćby myanimelist.net) wskazują na to, że podoba się ona wielu osobom. Ja podchodzę do niej z dystansem i myślę, że najbardziej spodoba się ona osobom w wieku nastoletnim. Pierwszy tom nie zawiera dużo przemocy, nie jest też straszny. Jednak znajduje się na nim ograniczenie 16+, warto o tym pamiętać.

    Cała historia czytała się bardzo szybko i ostatecznie moja ocena tytułu jest pozytywna. Nie mogę doczekać się, aż odkryję kolejne elementy układanki. Polecam jednak podejść do serii ze świadomością tego, że wielu bohaterów ma tu wyraźne problemy psychiczne, albo… została uprowadzona przez demony.

  • Recenzja mangi: Atsushi Ohkubo - „Fire Force”

    Tytuł mangi

    Fire Force (tomy 6-10)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Atsushi Ohkubo
    Gatunek: akcja, przygoda, fantasy, ecchi
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 10+
    Cena okładkowa: 21,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 10 tomów

    Shinra Kusakabe dołącza do Ósmego Oddziału Specjalnych Sił Przeciwpożarowych, aby oczyścić swoje imię, zostać bohaterem i odkryć tajemnicę pożaru sprzed kilkunastu lat, w którym zginęła jego matka. Na początku historii każdy oddział odpowiedzialny był za swoją dzielnicę. Jednostki zbierały informacje na temat zjawiska samozapłonu oraz Płomiennych, ale nie dzieliły się nimi z pozostałymi. Teraz Shinra wraz ze swoim oddziałem próbuje dotrzeć do tych odkryć i nawiązać współpracę z pozostałymi strażakami, by wspólnymi siłami rozwiązać zagadkę samozapłonu, ale także walczyć ramię z ramię z tajną organizacją zarządzaną przez niejakiego Ewangelistę.

    fireforce6 1„Ósemka” zdobywa kolejnego sojusznika – oddział siódmy, który odpowiedzialny jest za bezpieczeństwo dzielnicy Asakusa. „Siódemka” jest zdecydowanie moim faworytem spośród wszystkich drużyn – ich styl walki znacząco różni się od pozostałych. Kapitan jednostki, Benimaru Shinmon, do starć z Płomiennymi używa matoi, rodzaju flagi, która w okresie Edo służyła do informowania mieszkańców o pożarze. Dzięki swoim ognistym umiejętnościom może manipulować ruchem matoi, a nawet latać na nich. Bez wątpienia jest jednym z najsilniejszych bohaterów w tej historii.

    Co więcej, do oddziału ósmego dołączają kolejni członkowie. Pierwszym z nich jest Victor Licht – pracownik badawczy, który skrywa mroczną tajemnicę, a jego intencje nie są do końca znane. fireforce6 2Później szeregi strażaków zasila również Vulcan, wybitny mechanik, który z całego serca nienawidzi SSP, jednak by pokonać wspólnego wroga, musi połączyć siły z „ósemką”. Nowi bohaterowie idealnie uzupełniają braki kadrowe w jednostce, dzięki czemu badania nad Płomiennymi na pewno nabiorą tempa.

    W dalszych rozdziałach poznajemy lepiej głównych antagonistów i całą organizację Ewangelisty. W dziesiątym tomie Shinra staje do walki z kapitanem jednej z frakcji podlegających wrogowi, jednak ich starcie przebiega zupełnie inaczej niż typowa walka z największym przeciwnikiem. Żeby jednak dowiedzieć się, dlaczego tak wygląda, musicie już sami sięgnąć po mangę.

    W porównaniu z pięcioma pierwszymi tomami akcja wcale nie zwalnia tempa. Każdy rozdział jest przepełniony walką lub nowymi odkryciami. Poznajemy też wielu nowych bohaterów, którzy tak samo jak ci poznani wcześniej są bardzo barwni zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. Nie brakuje również sporej dawki humoru, która przełamuje drastyczność niektórych scen. Historia rozwija się w bardzo ciekawy sposób, ciężko przewidzieć, co tak naprawdę wydarzy się później i jak potoczą się losy naszych bohaterów.

    fireforce6 3Polskie wydanie również utrzymuje bardzo wysoki poziom. Dwie pierwsze strony każdego tomiku poświęcone są dotychczas poznanym bohaterom (co zważając na ich liczbę jest bardzo przydatne!) oraz krótkie streszczenie wydarzeń z poprzednich rozdziałów. Na końcu umieszczone są krótkie, zabawne historyjki, których głównym bohaterem jest sam autor, Atsushi Ohkubo. Co więcej, do każdego wolumenu otrzymujemy kartę z bohaterem z okładki, na której znajdują się bardziej szczegółowe, często humorystyczne informacje. Takich kart możecie użyć na przykład do zaznaczenia ulubionych scen z danego tomiku!

    Po lekturze dziesięciu tomów tego tytułu mogę was zapewnić, że jest to historia nietypowa, nieprzewidywalna i zdecydowanie wciągająca! Jeśli przepadacie za mangami pełnymi akcji, sięgnijcie koniecznie po „Fire Force”. 

  • Recenzja mangi: Atsushi Ohkubo - „Fire Force”

    Tytuł mangi

    Fire Force (tomy 1-5)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Atsushi Ohkubo
    Gatunek: akcja, dramat, fantasy, komedia, ecchi
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 10+
    Cena okładkowa: 21,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 5 tomów

    Śmierć ma wiele twarzy. Choroba, samobójstwo, starość… Lecz w świecie stworzonym przez Atsushiego Ohkubo ludzie najbardziej obawiają się śmierci spowodowanej samozapłonem. Kiedy ofiara samozapłonu stanie w ogniu, zamienia się w Płomiennego – potwora, który w większości przypadków traci zmysły i niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze. Jest to zjawisko, które dotyka niewinne osoby, a ludzkość nie wie, co je wywołuje, kiedy może nadejść oraz jak je powstrzymać. Nikt nie potrafi również wyjaśnić faktu, że niektórzy rodzą się z umiejętnościami kontrolowania bądź wzniecania ognia.

    Shinra Kusakabe kilkanaście lat temu stracił w pożarze mamę i młodszego brata. Wielu ludzi uważa, że to on zaprószył ogień poprzez brak kontroli nad swoimi płomiennymi umiejętnościami. W dodatku chłopak ma pewien nietypowy tik – w stresujących sytuacjach na jego twarzy pojawia się nienaturalnie szeroki uśmiech, który często wywołuje u innych uczucie wstrętu. Z tego powodu szybko został okrzyknięty „demonem”. Jednak Shinra postanawia walczyć z tym okrutnym przezwiskiem i dołącza do Specjalnych Sił Przeciwpożarowych, aby stać się bohaterem, ale także dowiedzieć się prawdy o pożarze sprzed kilkunastu lat.

    fireforce 2Przez pięć pierwszych tomów możemy bliżej poznać naszych bohaterów i dowiedzieć się sporo o działaniach Specjalnych Sił Przeciwpożarowych, które, jak się okazuje, nie są zwykłymi jednostkami do gaszenia pożarów. Prócz ratowania ludzi i uwalniania dusz Płomiennych, Oddział Ósmy stara się zbadać zjawisko samozapłonu oraz znaleźć wroga, który stoi za tymi okrutnymi przemianami. Historia nie zwalnia ani na sekundę i w każdym rozdziale otrzymujemy sporą porcję akcji. Praktycznie nie ma strony, na której nie byłoby scen walki lub wybuchów.

    Jednak nie samymi efektami specjalnymi człowiek żyje, ważne są też postaci – prawie każda z nich wprowadza nowy element humorystyczny. Bohaterowie są tak barwni, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru, że ciężko ich ze sobą pomylić. Jest to dość ważne, ponieważ z każdym kolejnym tomem poznajemy coraz więcej członków oddziałów Specjalnych Sił Przeciwpożarowych. Uważam też, że dzięki takiej różnorodności bohaterów każdy bez problemu znajdzie kilka postaci, które pokocha od pierwszego wejrzenia!

    fireforce 1Kreska w mandze jest bardzo dokładna. Widać na pierwszy rzut oka, że postacie rysowane są z wielką starannością. Autor, Atsushi Ohkubo, przywiązuje bardzo dużą uwagę do szczegółów – nie tylko do twarzy i ubrań postaci, ale także tła. Co kilka stron pojawiają się rysunki budynków, które są tak dokładne, że mogłyby niemal uchodzić za szkice prawdziwych budowli.

    Polska wersja mangi wydawana jest przez wydawnictwo Waneko. Muszę przyznać, że tomiki są bardzo starannie wykonane. Tłumaczenie jest zwięzłe, skomplikowane nazwy własne przełożono bez zgrzytu. Na pierwszy rzut oka obwoluty wydają się dość proste. Tło jest matowe, jednak przedstawione na nich postaci pokryto błyszczącą powłoką, co dodaje im pewnej elegancji.

    „Fire force” to ciekawy tytuł, który na początku wydaje się dość oklepany, jednak z każdym rozdziałem coraz bardziej wyłamuje się ze schematu. Gdybym miała wskazać jakąś wadę, to byłaby to zapewne przesadna seksualizacja damskich bohaterek. Jednak jeśli nie przeszkadza Wam pojawiający się niekiedy wymuszony fan service, to zdecydowanie sięgnijcie po ten tytuł!  

  • Nyskon powraca pod patronatem Konwentów Południowych

    Wreszcie doczekaliśmy się informacji o tegorocznym Nyskonie (na naszej liście konwentów widnieje on już od pewnego czasu) i możemy przekazać Wam więcej informacji. Konwent fantastyczny w malowniczej Nysie, organizowany poprzednio na terenach tamtejszej Twierdzy Herman Krzysztof, tym razem odbędzie się w Reducie Króliczej, gdzie odbyła się pierwsza edycja konwentu. Planowana data wydarzenia to 13–15 sierpnia.

  • Recenzja mangi: Koyoharu Gotouge - „Miecz zabójcy demonów” (tomy 5-8)

    Tytuł mangi

    Miecz zabójcy demonów (tomy 5-8)

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Koyoharu Gotouge
    Gatunek: akcja, przygoda, fantasy, komedia
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 8+
    Cena okładkowa: 22,99 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 8 tomów

    Tanjirou Kamado zdał egzamin na Zabójcę Demonów. Razem z poznanymi po drodze Zenitsu i Inosuke wyrusza na kolejną misję. Podczas starcia z demonami na górze Natagumo mają miejsce dwa ważne dla fabuły wydarzenia. Po pierwsze, jeden z Filarów dowiaduje się o istnieniu Nezuko. Filary to dziewięć najwybitniejszych jednostek wśród wszystkich Zabójców Demonów, które posiadają wielką siłę i wyjątkowe umiejętności. Głównym zadaniem Zabójców jest eliminowanie demonów, a ochrona tych istot uznawana jest za zdradę. Tanjirou wraz z siostrą zostają sprowadzeni do głównej siedziby, gdzie poznają pozostałe Filary oraz stojącego na czele organizacji Mistrza. Ta grupa najpotężniejszych wojowników ma duży wpływ na dalszy bieg historii oraz rozwój głównego bohatera.

    kimetsunoyaiba2 1

    Drugim ważnym wydarzeniem było odkrycie przez Tanjirou drzemiącej w nim mocy ognia. Jest to technika, o której niewiele wiadomo, nawet najpotężniejsi z Filarów o niej nie słyszeli. Chłopak musi ją opanować, aby ochronić swoją siostrę i pokonać najpotężniejszego z demonów. Dzięki temu historia staje się ciekawsza. Ponadto, oprócz obserwowania standardowych misji oraz dalszego rozwoju fizycznego Tanjirou, będziemy mogli dowiedzieć się więcej o jego rodzinie.

    Za spory atut tego tytułu możemy uznać również to, że widzimy nie tylko stopniowy kimetsunoyaiba2 2rozwój głównego bohatera, ale też jego siostry oraz dwóch towarzyszących mu Zabójców – Zenitsu i Inosuke. Wraz z doskonaleniem umiejętności i zdobywaniem doświadczenia w walce zmienia się ich zachowanie oraz podejście do rzeczywistości. Możemy obserwować, jak bohaterowie dorastają i mężnieją, nie są już parą głupków, których poznaliśmy w pierwszych tomach.

    W dalszych rozdziałach pojawia się również główny antagonista, Kibutsuji. Powoli odsłaniane są kolejne otaczające go tajemnice, jednak nadal nie poznajemy jego głównego motywu działania czy zamiarów.

    Dla osób, które oglądały anime, szczególnie ciekawe będą zapewne wydarzenia z tomu siódmego i ósmego. Rozdziały z tych tomików zostały zekranizowane później w formie filmu animowanego, więc jeśli nie mieliście jeszcze okazji go oglądać, warto sięgnąć po te dwa wolumeny. Zakończenie ostatniego z recenzowanych tomów pozostawia czytelnika w oczekiwaniu na dalsze, zapewne pełne przygód losy bohaterów.

    Jeśli chodzi o polskie wydanie, to mogę z czystym sumieniem powtórzyć to, co stwierdziłam w poprzednich recenzjach tej mangi: Waneko bardzo dobrze poradziło sobie zarówno z tłumaczeniem, jak i oprawą graficzną. Wszystkie okładki przedstawiają postacie, które odgrywają najważniejszą rolę w danym tomiku, i są czarująco kolorowe.

    W każdym tomie na początku znajduje się krótkie podsumowanie ostatnich wydarzeń oraz opisy postaci. Natomiast na końcu zwykle pojawiają się dodatkowe, humorystyczne kadry. Autor, Koyoharu Gotouge, stworzył również rysunki postaci w alternatywnym świecie, w którym wszyscy uczęszczają do szkoły. Każda z nich otrzymała dodatkowy rysunek oraz krótki opis, czym by się zajmowała. Jest to ciekawy dodatek od autora.

    Akcja w kolejnych tomach jest coraz ciekawsza oraz bardziej rozbudowana. Zdecydowanie historia dopiero nabiera rozpędu. Jeśli podobały Wam się poprzednie tomy, te również spełnią Wasze oczekiwania. 

  • Recenzja mangi: Gaga Akutami - „Jujutsu Kaisen”

    Tytuł mangi

     Jujutsu Kaisen

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Gege Akutami
    Gatunek: dark fantasy, przygoda
    Wydawnictwo: Waneko
    Liczba tomów: 2+
    Cena okładkowa: 21,90 zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 1 tomu

    Dziesięć tysięcy osób rocznie znika w niewyjaśnionych okolicznościach w samej tylko Japonii. Za ich zniknięcie lub śmierć odpowiedzialne są klątwy. Gromadzą się one w miejscach, w których kumulują się najgorsze ludzkie emocje, takie jak strach, ból czy gniew. Tylko niewielka liczba ludzi jest w stanie dostrzec klątwy gołym okiem. Zaklinacze Jujutsu codziennie walczą, by zmniejszyć wyrządzane przez nie szkody i ratować ludzkie życie.

    jujutsuYuuji Itadori jest zwykłym licealistą, który wyróżnia się jedynie swoją nadzwyczają siłą i zdolnościami fizycznymi. Od dwóch miesięcy należy do klubu okultystycznego, w którym wraz z dwojgiem znajomych zajmuje się zjawiskami nadprzyrodzonymi. Spokojne życie Itadori’ego zmienia się diametralnie, gdy jego znajomi znajdują się w śmiertelnym niebezpiezbieczeństwie. Jedynym sposobem na uratowanie ich jest pozyskanie przeklętej energii poprzez zjedzenie przeklętego przedmiotu rangi specjalnej, palca Sukuny Dwulicego. Itadori staje się naczyniem dla najgroźniejszej istniejącej klątwy.

    „Jujutsu Kaisen” zostało zekranizowane na początku 2021 roku i nie bez powodu szybko okrzyknięto je najlepszym anime roku. Jest to tytuł przeznaczony dla starszego odbiorcy, w którym brutalność oraz śmierć umiejętnie przeplatają się z rozkwitem przyjaźni i humorem. Mangę czyta się nadzwyczaj przyjemnie. „Jujutsu Kaisen” oferuje nam sceny, które rozbawią do łez, a także akcję, która nie pozwoli nam oderwać wzroku. Zdecydowanym atutem tego tytułu jest także kreska. Każdy szczegół został narysowany z niesamowitą dokładnością i precyzją. Dodatkowym plusem jest to, że wszystkie postacie są na swój sposób wyjątkowe. Bohaterowie są świetnie zaprojektowani nie tylko pod względem artystycznym. Każdy z nich ma wyjątkową osobowość, charakter oraz przeszłość, które pozwalają lepiej ich zapamiętać. 

    jujutsu2Za polskie tłumaczenie odpowiada wydawnictwo Waneko. Tytuł pozostał w oryginalnym brzmieniu, prawdopodobnie na życzenie autora, Gege Akutami. W samej mandze przewija się wiele nawiązań do popkultury, szczególnie japońskiej, które zostały wyjaśnione w przypisach, co trzeba uznać za duży plus. Jedyne, czego mi zabrakło, to wyjaśnienie nazwy szkoły Technikum Jujutsu. Dla czytelnika, który nie jest obeznany z językiem japońskim, słowo „jujutsu” (jap. czarnoksięstwo, magia) nie niesie żadnego znaczenia, dlatego uważam, że warto byłoby dodać takie wyjaśnienie. „Jujutsu Kaisen” nie jest pozycją łatwą do tłumaczenia, ale Waneko poradziło sobie z nim bardzo dobrze. 

    Po przeczytaniu jednego tomu mogę powiedzieć, że jest to tytuł, z którym warto się zapoznać i śledzić kolejne wydania. Wyróżnia go nie tylko bardzo ładna oprawa graficzna, ale także niesztampowa historia, która pewnie jeszcze nieraz zaskoczy czytelnika. 

  • Recenzja mangi: Tatsuya Endo - „Spy x Family”

    Tytuł mangi

    Spy x Family

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Tatsuya Endo
    Gatunek: akcja, komedia
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 5+
    Cena okładkowa: 22,99zł

    Recenzja została napisana po przeczytaniu 4 tomów

    On jest szpiegiem, jego żona płatną zabójczynią, a ich córka posiada nadprzyrodzone zdolności. Brzmi ciekawie? Jeśli tak, to czytajcie dalej, bo – zapewniam – warto.
    Dwa sąsiadujące ze sobą kraje, Westalis i Ostania, oficjalnie żyją w zgodzie, jednak sytuacja polityczna jest bardzo napięta i najmniejsze potknięcie może doprowadzić do wojny. „Zaćmienie” to kryptonim jednego z najlepszych szpiegów Westalis. Do wykonania kolejnej misji, a w związku z tym dokonania kolejnego kroku w stronę zaprowadzenia pokoju na świecie, zmuszony jest w tydzień zdobyć rodzinę. Z sierocińca o dość wątpliwej reputacji adoptuje dziewczynkę, która posiada zdolność czytania w myślach. Na swojej drodze spotyka również młodą kobietę, która akurat poszukuje partnera na spotkanie towarzyskie. Skrywa ona jednak pewną tajemnicę. Jest wybitną zabójczynią znaną jako Cierniowa Księżniczka, która pod osłoną nocy z zimną krwią morduje kolejne cele. I tak, zupełnym przypadkiem, te trzy obce sobie osoby zaczynają zabawę w dom. Każde z nich posiada sekret, którego nie zna reszta.
    Wątkiem przewodnim mangi jest operacja Strix, podczas której Zaćmienie musi zbliżyć się do wysoko postawionego człowieka, Desmonda. Mężczyzna pojawia się publicznie tylko na spotkaniach związanych ze szkołą jego syna. By wykonać misję, szpieg musi zinfiltrować szkołę, czyli wysłać swoją przyszywaną córkę Anyę do elitarnej Akademii Eden. Przy okazji możemy śledzić losy tej niezwykłej rodzinny i ich nieustannych prób ukrycia prawdy przed resztą domowników.
    Całość utrzymana jest w klimacie komedii, co wiecej, bardzo dobrze przedstawionej komedii. Elementy humorystyczne nie są wciskane na siłę, naturalnie wplatają się w historię. Ponadto akcja jest prowadzona dość wartko, przedstawiono wiele scen akcji i walki, dzięki czemu nie sposób się nudzić podczas lektury. Innymi słowy, „Spy x Family” to świetna historia, od której trudno będzie wam się oderwać i na pewno nieraz wybuchniecie śmiechem podczas czytania.
    Sama historia nie jest jedynym atutem tego tytułu. Przypadła mi do gustu również kreska. Wszystkie postacie są ładnie narysowane, a każdy bohater posiada unikalny wygląd. Większość kadrów ma puste tło, ale przy zawrotnym tempie akcji nie mogę uznać tego za minus.
    Po przeczytaniu czterech tomów jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczy się historia naszych bohaterów. Śledząc losy tej nietypowej rodziny, możemy zauważyć, że mimowolnie zbliżają się do siebie. Jak długo będą trwać w kłamstwie? Czy zdradzą swoje sekrety? Czy po wykonaniu misji rozstaną się? Niestety, odpowiedź na te i wiele innych pytań dostaniemy dopiero w następnych tomach, jednak jestem pewna, że warto na nie czekać. Rzadko zdarzają się historie, które są aż tak angażujące i ciekawe, więc z całego serca polecam wam ten tytuł. Na pewno się nie zawiedziecie!

     

     

  • Konwent Animatsuri 2021 ze zmienioną datą

    Ponownie już Stowarzyszenie Animatsuri było zmuszone do zmiany planów względem swojego flagowego konwentu o tej samej nazwie. Animatsuri miał odbyć się w lipcu, jednak ze względu na przełożenie Pyrkonu na zbliżony termin podjęto decyzję o zmianie daty na 13-15 sierpnia tego roku. Liczymy, że konwent się odbędzie, gdyż będzie to prawdopodobnie pierwsza duża impreza mangowa w roku 2021.

    Festiwal mangi i anime Animatsuri w Warszawie

  • Magnificon 2020 z nową datą!

    Kilka tygodni temu MiOhi zapowiedziało Magnificon 2020, który miał odbyć się w krakowskim EXPO. Mimo zapewnień organizatorów o bezpieczeństwie imprezy i zachowaniu środków ostrożności w jej trakcie, zorganizowanie trzydniowego konwentu w środku pandemii budziło wątpliwości. Nie powinna więc nikogo dziwić decyzja o przełożeniu Magnificonu na inny termin. Dziwi natomiast, że decyzję o przeniesieniu podjęto zaledwie 2 tygodnie przed startem imprezy, kiedy większość zainteresowanych zdążyła zaplanować urlop oraz zarezerwować miejsca w hotelach czy bilety na transport.

    Obecnie konwent planowany jest na 11-13 grudnia. Możemy się jedynie zastanawiać, czy taka zmiana na pewno jest lepszym pomysłem, wszak sezon jesienno-zimowy sprzyja zachorowaniom na grypę i przeziębieniom.

    Banner Magnificonu

  • Recenzja mangi: Masashi Kishimoto, Takashi Yano - „Prawdziwa historia Itachiego”

    Tytuł mangi

    Prawdziwa historia Itachiego

    Nazwa Wydawnictwa

    Autor: Masashi Kishimoto, Takashi Yano
    Wydawnictwo: J.P.F.
    Ilość tomów: 2+
    Cena okładkowa: 24,90 zł

    Itachi jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych bohaterów z uniwersum „Naruto” i zawsze uważałam, że jego postać nie została w pełni ukazana. Gdy oglądałam „Naruto” kilka lub kilkanaście lat temu,drażniło mnie to, że wielokrotnie przewijały się te same sceny z jego udziałem, a nigdy tak naprawdę nie dowiedzieliśmy się czegoś więcej. Nowelka „Prawdziwa historia Itachiego” doczekała się swojej ekranizacji pod koniec emisji anime „Naruto: Shippuuden”, lecz jeśli nie dotrwaliście do tych odcinków, to teraz możecie bliżej przyjrzeć się temu bohaterowi.
    Historia Itachiego została podzielona na części i przedstawiona w dwóch tomikach– „Księdze Blasku” i „Księdze Mroku”. Pierwsza z nich rozpoczyna się w momencie, kiedy Itachi ma zaledwie cztery lata, a jego ojciec, Fugaku, przewodniczący klanu Uchiha, zabiera go na pole bitwy rozgrywającej się pod koniec Trzeciej Wielkiej Wojny Shinobi. Patrząc na niezliczoną liczbę martwych oraz rannych ludzi, mały Itachi uświadamia sobie ogrom okrucieństwa, jaki wojna sprowadza na ludzkość. W jego sercu kiełkuje marzenie o tym, by raz na zawsze złożyć broń.Aby osiągnąć ten cel, postanawia stać się najsilniejszym shinobi na świecie. Od tego momentu towarzyszymy Itachiemu w jego treningach. Młody Uchiha jest bardzo uzdolniony, więc w zaledwie kilka miesięcy kończy Akademię, następnie w bardzo młodym wieku zdaje testy na genina i chunina, aż wreszcie trafia do Anbu, czyli sił specjalnych podlegających bezpośrednio Hokage. W międzyczasie na świat przychodzi jego brat Sasuke, którego Itachi kocha najbardziej na świecie. Młody Uchiha zdobywa również dwoje przyjaciół – Shisuia, który podobnie jak Itachi jest niezwykle uzdolniony i pomaga mu w treningach, oraz Izumi, swoją rówieśniczkę. Tomik kończy się, gdy Itachi otrzymuje misję specjalną, którą musi wykonać, aby zostać pełnoprawnym członkiem Anbu. W tym momencie chłopak nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak pełna mroku będzie ścieżka jego życia.
    W „Księdze Mroku” młody Uchiha decyduje się wykonać z pomocą swojego przyjaciela Shisuia poleconą mu misję. Od tego momentu przynależy już do elitarnej formacji Liścia. Niestety, nastroje w klanie stają się coraz bardziej napięte i jego członkowie zaczynają naciskać na jak najszybsze przeprowadzenie rewolucji, która według nich przywróci dawną chwałę rodu Uchiha. Władze wioski, tak samo jak Itachi, są świadome tego, że jeśli do przewrotu dojdzie, wybuchnie kolejna wojna. W tym momencie Itachi zostaje postawiony przed trudnym wyborem:stanąć po stronie swoich pobratymców czy osady. Myślę, że wszystkie osoby zainteresowane tym tomikiem wiedzą, jakiego wyboru dokonał.
    Miałam pewne obawy przed przystąpieniem do lektury„Prawdziwej historii Itachiego”. Język japoński jest bardzo trudny do tłumaczenia, zwłaszcza w przypadku dłuższych tekstów ciągłych. Co więcej,jest również bardzo specyficzny, przez co nieumiejętny przekład będzie bardzo dziwne dla polskiego odbiorcy. Na szczęście wydawnictwo JPF całkiem dobrze poradziło sobie z tym problemem. Może to kwestia przyzwyczajenia do tego typu tekstów, ale czytało mi się całkiem przyjemnie. Niestety, wkradło się kilka błędów, głównie w tomiku „Księga Blasku”. Po pierwsze, raziła niekonsekwencja. Pełna nazwa osady zawsze była tłumaczona, ale w przypadku, gdy pojawiało się samo słowo „Konoha”, to czasem zostawiono je w oryginale, a czasem był to po prostu „Liść”. Drugą rzeczą są błędy interpunkcyjne, głównie spacje zostawione przed przecinkami. W jednym miejscu zdanie zostało ucięte, przez co całość wyszła bardzo niezręcznie. W drugim tomiku natomiast pojawiły się błędy drukarskie –niektóre strony były zadrukowane słabiej niż pozostałe, ale podejrzewam, że to kwestia egzemplarza.
    Jeśli lubicie uniwersum „Naruto”, to myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić Wam tę pozycję. Dla mnie była taką podróżą w przeszłość i stanowiła miłe przypomnienie, dlaczego losy niektórych bohaterów potoczyły się w ten, a nie inny sposób.

     

  • Oświadczenie twórców w sprawie Animatsuri

    Na stronie festiwalu Animatsuri ukazało się właśnie oficjalne oświadczenie od Stowarzyszenia Animatsuri dotyczące organizacji wydarzenia. Twórcy już na starcie nawiązują do faktu, iż większość konwentów zaplanowanych na sezon letni została odwołana w związku z zagrożeniem epidemicznym. Nie znaczy to jednak, że ich event podzieli ten los. Rozważają bowiem zorganizowanie konwentu w niezmienionym terminie, dostosowując jednak jego formę do panującej sytuacji. Proponują zrezygnowanie ze strefy noclegowej i wprowadzenie rygoru sanitarnego w trakcie trwania imprezy.

    Organizatorzy zdają sobie sprawę, że wprowadzenie takich obostrzeń oraz ogólnie panująca atmosfera obawy o zdrowie może przyczynić się do obniżonej frekwencji, ta zaś do problemów finansowych festiwalu, dlatego też twórcom wydarzenia zależy na odzewie ze strony potencjalnych uczestników – czy chcą, by konwent w ogóle się odbył, i gorąco zachęcają do kontaktu poprzez Facebooka lub formularz na ich stronie internetowej.

    Przez zaistniałe okoliczności start rezerwacji, zgłoszeń wystawców i atrakcji przesunie się o tydzień. Jeśli więc zostanie podjęta decyzja o kontynuowaniu prac nad organizacją konwentu, rozpoczną się one 1 maja.

  • Kwarantankon - konwent online pod patronatem głównym KP!

    Wszystkie imprezy popkulturalne w marcu zostały odwołane i nie ostało się już nic. Żadnego konwentu, na który możemy pojechać. Ale czy na pewno? Fandom się nie poddaje! Dziś gruchnęła wieść o najnowszym konwencie online – Kwarantankonie, który odbędzie się w dniach 21 marca do 4 kwietnia 2020 roku! Ale chwileczkę, co na takim konwencie będzie się działo? Właściwie wszystko, co na takim normalnym, w tym stoiska wystawców online ze specjalnymi ofertami i obniżonymi cenami specjalnie na potrzeby Kwarantankonu! Zapowiadane są też konkursy, w których do wygrania będzie między innymi asortyment znany z imprez mangi i anime czy fantastyki, nie zabraknie wywiadów, prelekcji i socjalu tworzonego przez poprzez specjalne grupy tematyczne na Facebooku (tak, będzie sleeproom!).

  • Warsaw Comic Con przeniesiony na listopad, inne imprezy odwołane [AKTUALIZACJA]

    Kolejna aktualizacja wydarzeń z naszego kalendarium, tym razem znów dotycząca niemałego eventu – Warsaw Comic Con został przesunięty na 20-22 listopada. Ponadto również na listopad przeniesiono CarcosaCon, a dokładnie na 5-7 listopada z imprezą otwierającą 4 listopada.

    Do odwołanych konwentów dołączyło Warszawskie Chibimatsuri 9 od Stowarzyszenia Animatsuri oraz 9. Międzynarodowe Targi Książki w Białymstoku, chociaż w przypadku tych ostatnich mówi się o nowym, jeszcze nieokreślonym terminie.

    AKTUALIZACJA – godz. 14:36

    Przesunięto także Gdańskie Targi Książki na 13-15 listopada, zawieszono Prusakon (nie wiadomo jeszcze, czy odbędzie się 30 maja) i przesunięto Science Game Jam 2020 na nieznaną obecnie datę.

    Warsaw Comic Con 2020

  • Koronawirus w Rybniku – co z Aiconem? [AKTUALIZACJA]

    Dziś zawieszono zajęcia w trzech rybnickich szkołach ze względu na pojawienie się koronawirusa (COVID-19) w tym mieście. W niedzielę 8 marca poinformowano o dwójce chorych – kobiecie i mężczyźnie, którzy pochodzą z Rybnika. Małżeństwo przebywa obecnie w raciborskim szpitalu. Mężczyzna był na nartach we Włoszech. W związku z zaistniałą sytuacją zebrał się sztab kryzysowy, a władze trzech szkół zdecydowały się odwołać zajęcia i przeprowadzić pełną dezynfekcję budynków. Są to:

  • Jak nie reagować na kryzysy - analiza przypadku MiOhi

    Mokon, Love i Japanicon. Ostatnia nazwa pewnie jest znana czytelnikom, jednak dwie pierwsze będą pamiętali tylko ci, którzy swoją przygodę z konwentami zaczęli przynajmniej w 2015 lub 2016 roku, bo właśnie wtedy odbyły się ostatnie edycje tych wydarzeń – Mokon 6 oraz Love Anime!. W 2019 roku zabrakło także Japaniconu, organizowanego nieprzerwanie od dziewięciu lat. Spośród organizowanych przez MiOhi konwentów, został jedynie Magnificon, który najprawdopodobniej odbędzie się w czerwcu, ale i o nim nie mówi się ostatnio za dobrze i tegoroczna edycja może okazać się niezadowalająca. Co właściwie się stało? Dlaczego tyle negatywnych opinii zaczęło pojawiać się w internecie na temat firmy organizującej powyższe eventy? I przede wszystkim: czego może to nauczyć inne grupy robiące konwenty?

    magnificon