Fantastyka

  • Poniedziałkowy Flash Konwentowy #15

    DUOkon, KoKon 2017 i RozGRYFki 2017 to trzy kolejne propozycje, jakie przygotowaliśmy dla Was na nadchodzący tydzień, a konkretnie weekend. Nie przedłużając zatem dłużej, zapraszamy po szczegóły do naszego Poniedziałkowego Flasha Konwentowego.

  • Program ósmej edycji Fantasmagorii

    A wieczorową porą mamy dla Was jeszcze program atrakcji nadchodzącego konwentu Fantasmagoria. Ósma edycja trwać będzie 3 dni, a w związku z tym i grono atrakcji się powiększyło. Sala prelekcyjna, warsztatowa i larpowa będą mocno zajęte od rana do wieczora, a jakby tego było mało, czekają Was jeszcze spotkania z gośćmi, sesje RPG i inne ciekawe atrakcje. Nie wahajcie się zatem i rzućcie okiem na szczegóły.

  • Patronat medialny nad powieścią "Biała"

    “Biała” to pierwsza z serii książek o mieszkańcach Heliasu. Jest to również debiut młodej autorki Dominiki Olbrych, która wcześniej dwukrotnie triumfowała w ogólnopolskim  konkursie literackim Gai Kołodziej SCRIBO ERGO SUM. Napawa nas to niemałą dumą, a to dlatego, iż objęliśmy owe wydanie naszym patronatem medialnym.

    biala2

    Sama powieść opowiada o losach tytułowej Białej. Dziewczyny o imieniu Simia, która z pomocą strażników musi zmierzyć się z siłami Złych i pomóc mieszkańcom Heliasu, przy okazji poznając prawdę o sobie samej. Nie zdradzamy jednak więcej, bo tego dowiecie się z naszej recenzji, a ta już wkrótce pojawi się na stronie. Gdybyście jednak sami chcieli poznać losy Białej, macie taką możliwość, bowiem książka już od 23 stycznia dostępna jest w sprzedaży, a to za sprawą Wydawnictwa Oficynka

    biala1

  • Recenzja książki: Paweł Majka - „Człowiek obiecany”

    czlowiek obiecany

    Paweł Majka - „Człowiek obiecany”

    insignis Autor: Paweł Majka
    Wydawnictwo: Insignis
    Liczba stron: 400
    Cena okładkowa: 39,99 zł

    Apokalipsa dotarła do Polski. Wiadomo już, że ludzie przetrwali w Krakowie i Wrocławiu, a o ich losach przeczytać możemy w powieściach Roberta J. Szmidta oraz Pawła Majki. Dziś na tapet weźmiemy drugiego pana i jego książkę o tytule „Człowiek obiecany”, będącą bezpośrednią kontynuacją „Dzielnicy obiecanej”.

    Akcja „Człowieka obiecanego” toczy się w nieco szerszym terenie niż poprzedniczka - skupiona głównie na Nowej Hucie. Tym razem zwiedzimy także kilka innych dzielnic (w tym Śródmieście) oraz… tereny wokół klasztoru w Tyńcu. Już od pierwszych stron widać spory wpływ, który wywarł Król i jego armia maszerujące przez Kraków. Większość miasta jest wyludniona. Zarówno potwory, jak i ludzie niechętnie pokazują się teraz na powierzchni. Przynajmniej ta garstka, która zdołała przetrwać.

    Z początku trudno zauważyć, co jest głównym wątkiem. Skaczemy między samozwańczym królem frakcji Konopków (Szurniętym Stachem) i jego poszukiwaniami ukochanej, kapitanem Maciejem Pitalą ze Straży Wewnętrznej Kombinatu, posłanym za zbiegłą kobietą oraz duchem o imieniu Halny, szukającym starych towarzyszy broni. Mimo całkowicie odrębnych celów wyruszają razem, każdy z nadzieją na wykonanie własnych zamierzeń.

    Czytając powieść, nie nudziłem się ani przez chwilę. Dosłownie porwała mnie w wir akcji i za każdym razem, kiedy zmieniało się miejsce i bohaterowie, z zapartym tchem brnąłem przez kolejne strony, żeby powrócić do poprzedniego wątku. Problem w tym, że ten kolejny ciąg akcji wciągnął mnie tak samo jak poprzedni i znów nie mogłem się doczekać poznania dalszych losów innych bohaterów książki. Sprawiło to, że całość pochłonąłem w zaledwie półtora dnia, licząc czas na pracę, odrobinę snu i załatwienie spraw osobistych. Gdybym miał wolny dzień, zamknąłbym „Człowieka obiecanego” kilka godzin po otwarciu.

    Przejdźmy do konkretów. Każda postać ma swój indywidualny, wyraźny charakter. A są to osoby tak różne, że nie sposób je ze sobą pomylić. Jesteśmy w stanie polubić, znienawidzić czy po prostu zrozumieć każdą z nich. Autor nie sugeruje, kto jest zły, dobry czy neutralny. Tutaj nawet najgorszy wróg może się okazać miłosiernym wybawcą, a przyjaciel jest w stanie niespodziewanie wbić ci nóż w plecy. Akcja powieści jest nieprzewidywalna i arcyciekawa, a sama fabuła całkiem logiczna i spójna. Ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Odkrywamy też dzieje Krakowa na przełomie lat 2013 i 2014, kiedy to zaczęła się zagłada, i dowiadujemy się wiele o samym Królu, potworze (smoku) z Wawelu czy o samym Tyńcu i jego obecnych mieszkańcach. Paweł Majka idealnie mieszał proporcje między akcją, historią i odkrywanymi tajemnicami teraźniejszości, doprawiając to szczyptą nieprzewidywalności wydarzeń aż do samego końca. A jest na co czekać, bo zakończenie wciska w fotel/łóżko/kanapę/murek czy gdziekolwiek indziej czytacie książkę.

    Jest to dla mnie odkrycie i jednocześnie jedna z najlepszych powieści w Uniwersum Metro 2033, jaką miałem okazję czytać (a czytałem wszystkie jakie wyszły w języku polskim) i polecę ją każdemu, kto zapyta o warte przeczytania książki osadzone w tym właśnie świecie. Stanowi ona świetną przeciwwagę dla niezbyt dobrej „Dzielnicy obiecanej” - stanowiącej pierwszy tom krakowskiej dylogii. O dziwo, zyskuje ona nieco po wyjaśnieniach z kontynuacji, choć nie na tyle, by zatrzeć złe wrażenie. Jednak dla takiego arcydzieła warto przecierpieć gorszą poprzedniczkę.

  • Patronat medialny nad Krzyżakonem

    A gdyby tak połączyć Krzyżaków i smoki? No ba! Będzie to możliwe dzięki konwentowi Krzyżakon, nad którym z nieukrywaną radością objęliśmy swój patronat medialny. Pierwsza edycja imprezy odbędzie się w dniach 24-25 czerwca w Malborku. Póki co nie wiemy jeszcze za dużo, ale sam fakt, że organizatorzy współpracują  z Urzędem Miasta i Muzeum Zamkowym daje podstawę przypuszczać, że będzie się działo.

  • Ruszyła przedsprzedaż biletów na Pyrkon

    Od wczoraj możecie już zaopatrzyć się w przedsprzedażowe bilety na kwietniowy Pyrkon! Przedsprzedaż trwać będzie do 26 marca włącznie i w jej ramach możecie nabyć jedynie karnet 3-dniowy. Daje on Wam jednak kilka ciekawych profitów, jak choćby osobne wejście lub możliwość wcześniejszej wymiany na identyfikatory. Ponadto, kupując bilety już teraz dostaniecie specjalny kod, który umożliwi Wam wcześniejszą rejestrację na dwa wybrane punkty programu. Ta jednak będzie możliwa dopiero po zamknięciu przedsprzedaży. Wejściówki możecie kupić za pośrednictwem serwisu Eventim, jak również w punktach stacjonarnych, jak EMPiK, Media Markt, Saturn czy Media Ekspert.

  • Poniedziałkowy Flash Konwentowy #14

    Przedostatni poniedziałek stycznia trwa w najlepsze,  pora zatem sprawdzić najbliższe dni. A co dzieje się w tym tygodniu? Tego dowiecie się z naszego Poniedziałkowego Flasha Konwentowego.

  • Zostań częścią Pyrkonu

    Pam, pam, pam...na stronie Pyrkonu dostępny jest już formularz zgłoszeniowy punktów programu. Jeżeli zatem chcecie zostać częścią największego tego typu wydarzenia w Polsce, a do tego dostąpić sławy i chwały po wsze czasy, koniecznie zajrzyjcie pod poniższy link, który dla Waszej wygody odsyła prosto do strony z formularzem. Macie czas do 5 marca, a sam festiwal odbędzie się w dniach 28-30 kwietnia. To tak gwoli przypomnienia.

  • Recenzja książki: Paweł Kornew - „Przeklęty metal"

    przeklety metal

    Paweł Kornew - „Przeklęty metal”

    papierowy ksiezycAutor: Paweł Kornew
    Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
    Liczba stron: 505
    Cena okładkowa: 43,90zł

    Osobom siedzącym po uszy w fantastyce i science fiction nie trzeba chyba przedstawiać Pawła Kornewa. Rosyjski pisarz, autor cyklu „Przygranicze”, w swej nowej serii porzuca tematykę post- apo na rzecz mrocznego fantasy. „Przeklęty metal” to pierwszy tom przygód Sebastiana Marta, samozwańczego egzorcysty-amatora, uchodzącego wśród ludu za eksperta w swoim fachu.

    Akcja od samego początku porywa, intryguje, sprawia, że chce się czytać dalej. Powieść jest pod tym względem trochę nierówna: pierwsze 100-150 stron jest świetne, środkowa część nie wciąga już aż tak bardzo, dopiero zakończenie znów podnosi poziom całości – choć i ono nadchodzi nieco zbyt szybko. Całe szczęście, autor ma wyjątkowo lekkie pióro i nawet mniej ciekawe fragmenty są opisane w specyficzny sposób.

    Świat wykreowany przez Kornewa również do nudnych nie należy. Sięgając po motyw walki z demonami, autor od razu zaskarbił sobie moją sympatię. W „Przeklętym metalu” na porządku dziennym są bowiem opętania i ataki złych mocy. Do walki z siłami piekieł stają dwie organizacje mające jeden cel – oczyszczenie krainy z demonów – który jednak starają się osiągnąć na dwa zupełnie różne sposoby. Podczas gdy egzorcyści opętanych wypędzają złe duchy z ich ciał, egzekutorzy bez skrupułów pozbawiają delikwentów życia. Natomiast nasz główny bohater nie należy oficjalnie do żadnego z ugrupowań. Choć przedstawia się jako egzorcysta, całą swoją wiedzę czerpie z książek, a nie z treningu pod okiem mistrzów. Walka z demonami to też nie jedyny konflikt, jaki poznamy na kartach powieści. Tłem dla wydarzeń jest bowiem wielka wojna pomiędzy rywalizującymi królestwami, zbierająca krwawe żniwo również wśród niewinnych. Całe okrucieństwo i brutalność stron walczących będzie dane nam poznać poprzez relacje bohaterów pobocznych.

    Powieść charakteryzuje wielowątkowość i złożoność fabuły. Historię obserwujemy na zmianę z perspektywy kilku bohaterów, różniących się pochodzeniem, statusem społecznym i miejscem akcji rozgrywających się wydarzeń. Każdy z nich ma inaczej prowadzoną narrację, co niestety wprowadza do lektury straszny chaos. Momentami ciężko połapać się, co właściwie się dzieje. Zwłaszcza, że narracja co kilka rozdziałów przeskakuje z trzecio- do pierwszoosobowej i odwrotnie. W wielu opiniach na temat tej książki pojawia się stwierdzenie, że autor powinien umieścić na końcu jakiś spis postaci, drzewo genealogiczne lub chociażby mapę. I nie sposób się z tym nie zgodzić – takie rozwiązanie znacznie ułatwiłoby czytelnikowi zorientowanie się, kto jest kim.

    Werdykt ostateczny? Raczej polecam. Nie jest to może arcydzieło literatury, ale mimo wad warto „Przeklęty metal” przeczytać.

  • KoKon pod patronatem

    Nastał wieczór i w związku z tym pora na kolejny patronat. Krótko i na temat. Z nieukrywaną radością informujemy, iż objęliśmy nim KoKon, czyli jedyny tego typu konwent fantastyczny w Koninie. A ten już niebawem, bo w dniach 4-5 lutego. I jak zapewniają organizatorzy, tegoroczna edycja przewiduje jeszcze więcej atrakcji niż poprzednia. Dlatego z całą pewnością jest to wydarzenie warte uwagi.

  • Ruszyła zbiórka funduszy na polskie tłumaczenie I AM ZOMBIE

    Teraz również Wy możecie wspomóc opisany przez nas niedawno projekt dotyczący gry I AM ZOMBIE i jej tłumaczenia na język polski. Dziś bowiem oficjalnie ruszyła zbiórka funduszy na ten cel potrzebnych. Odbywa się ona za pośrednictwem platformy wspieram.to i prowadzona jest przez Lynx Games, które wcześniej wydało tytuł na polskim rynku w języku angielskim. Gorąco zachęcamy Was do wejścia w poniższy link i dołożenia swojej cegiełki do tego zacnego projektu. Dla dodatkowej zachęty zdradzimy, iż na stronie zbiórki możecie obejrzeć polski teaser gry, a także wysłuchać kilku słów od samego jej autora - Marka Rein-Hagena. Akcja potrwa przez 45 dni, nie zastanawiajcie się więc za długo!

  • Fantasmagoria VIII i patronat

    Bardzo miły mamy dzisiaj dzień, bo oto nasz smok spotkał się z orłem gnieźnieńskim, dzięki czemu możemy teraz ogłosić Wam kolejny patronat. Tym razem nad VIII edycją konwentu Fantasmagoria, który odbędzie się między 17 a 19 lutego. Niech jednak nazwa Was nie zwiedzie, bowiem poza fantastyką, swoje miejsce znajdą tam też fani mangi i anime, a także innych rzeczy nie do końca z tego świata. Zaiste, jest to godny powód, by odwiedzić naszą pierwszą stolicę.

  • Kregulcowe Dni 2017 pod patronatem

    A teraz pora na kolejny patronat. Patronat nad wydarzeniem, które niewątpliwie zaspokoi fantastyczne apetyty wszystkich gości, którzy zechcą zjawić się w mieście zwanym Jastrzębie-Zdrój w dniu 11 lutego. Ba, nawet dla amatorów orientu nie zabraknie atrakcji. Konwent ten nosi nazwę Kregulcowe Dni, i mimo iż krótki, z pewnością będzie on powodem niejednej opowieści. Nie zwlekajcie zatem i w odpowiednim czasie udajcie się na południe.

  • Patronat medialny na festiwalem Gostkon

    A wieczorową porą wracamy do patronatów. I z nieukrywaną radością chcemy Was poinformować, iż objęliśmy swoim patronatem medialnym IV edycję festiwalu Gostkon, który w tym roku odbędzie się w dniach 24-25 czerwca, w Gostyniu. Gratka dla wszystkich miłośników fantastyki i nie tylko, bo czeka Was m.in. Ogólnopolski Konkurs Cosplay. To jak, widzimy się?

  • Recenzja książki: Tullio Avoledo - „Korzenie Niebios”

    korzenie niebios

    Tullio Avoledo - „Korzenie Niebios”

    insignis Autor: Tullio Avoledo
    Wydawnictwo: Insignis
    Liczba stron: 608
    Cena okładkowa: 39,99 zł

    W ostatniej recenzji książki osadzonej w świecie uniwersum Metro 2033 wspomniałem o mnogości gatunków literackich i imponującej rozpiętości tematów oferowanych przez tę serię. Mimo to, kolejnej powieści z serii, z akcją umiejscowioną we Włoszech, a dokładniej, w ruinach Rzymu, a później w drodze do Wenecji, udało się mnie zaskoczyć. Motywem przewodnim jest bowiem wiara. Nie tylko w boga chrześcijańskiego, ale także innych, w tym zupełnie zapomnianych. 20 lat po nuklearnej zagładzie, wyjdą oni ze swoich kryjówek, by opanować umysły śmiertelników i sprawić, żeby ci znów uwierzyli.

    Głównym bohaterem jest ojciec John Daniels, będący jednocześnie przedstawicielem Kongregacji Nauki Wiary, znanej wcześniej jako Święta Inkwizycja. Dostaje on niezwykle ważną misję od kardynała Albaniego. Musi udać się do Wenecji i odszukać kardynała patriarchę, który rzekomo przetrwał katastrofę. Tylko on może objąć urząd papieża, co byłoby silną kartą przetargową dla słabnącej władzy Kościoła Katolickiego w podziemiach Watykanu i pozwoliłoby od nowa rozpalić płomień wiary w mieszkańcach. Oficjalnie treścią zadania jest zniszczenie ogniska herezji i właśnie dlatego zostaje tam wysłany ojciec Daniels wraz z drużyną doświadczonej w bojach Gwardii Watykańskiej.

    Brzmi to niezbyt zachęcająco? Już pierwsze kilkadziesiąt stron trąci totalnym brakiem logiki, a fabuła jest szyta tak grubymi nićmi, że cała misja i otoczka w postaci życia w katakumbach brzmią wręcz absurdalnie głupio i nienaturalnie. Dla przykładu: Społeczeństwem rządzą dwie grupy. Mafijne rodziny zgarniające większość bogactw, żyjące w bogatszej części krypt i rządzące twardą ręką oraz wspólnota kościoła, nie mająca nic poza Gwardią Watykańską, która pracuje także dla rodzin, a jednak wciąż kościelni opływają w bogactwa, nie robiąc dla wspólnoty absolutnie nic. Oczywiście układ jest nieco bardziej skomplikowany i wyjaśnienie go, zajęłoby spory akapit, jednak wcale nie nadałoby mu prawdopodobieństwa, a wręcz obnażyłoby niemożliwość funkcjonowania podobnej struktury. Na domiar złego, około połowy książki zajmują rozważania ojca Danielsa nad sensem wiary oraz jego rosnącymi wątpliwościami, co nie przeszkadza mu przymykać oczu na zjawiska i zachowania, które powinien otwarcie tępić. Przez kolejne strony brnie się ciężko i nie pomaga w tym bardzo mała czcionka - przy jednoczesnej opasłości tego tomu przygód postapokaliptycznej społeczności.
    Czytając „Korzenie niebios”, niejednokrotnie gubiłem się w akcji i zapominałem o tym, co właściwie dzieje się wokół i gdzie są bohaterowie powieści. A to wszystko przez wspomniane rozważania i dyskusje teologiczne, które ciągną się niemiłosiernie przez wiele kolejnych stron. Dodatkowo książka opiewa w błędy logiczne i czytając ją, zacząłem podejrzewać, że i sam autor miał momenty, w których gubił się w tym co sam napisał. Tekst jest też bardzo nierówny. Tak, jakby Tulio Avoledo przelewał na kolejne kartki swoje aktualne nastroje, co powoduje duże zaburzenia klimatu budowanego przez powieść. Nagłe, nie mające podstaw zrywy, bezpodstawne roztkliwianie się nad czyimś losem, by za chwilę zignorować śmierć przyjaciół i przejść nad tym niemal obojętnie to dopiero początek. Wszyscy bohaterowie wykazują podobny brak stabilności i nie byłoby w tym może nic złego, gdyby nie wcześniejsza kreacja części z nich na bezdusznych i nieczułych rębajłów, którzy ni z tego ni z owego wszyscy naraz się poddają i płaczą, by za chwilę, bez żadnego wyjaśnienia, znów przemienić się w killerów bez serca i zapomnieć, że jeszcze przed chwilą chcieli porzucić całą misję.

    Istniało też kilka wątków pobocznych, które były ucinane bardzo szybko i wydawałoby się, że nie mają prawa już wrócić i przepadły wraz z przedmiotami silnie z nimi powiązanymi, żeby nagle pojawić się znów i wywrzeć silny wpływ na bieg wydarzeń. Problem w tym, że wspomniany przedmiot został utracony dużo wcześniej i „znaleziono” go również bez wyjaśnienia, a całość była tak przedstawiona, jakby wcale się nie zgubił.

    Zupełnie nie potrafiłem się wczuć w głównego bohatera. Jego postępowanie, przemyślenia czy przekładanie tych drugich na zupełnie odwrotne czyny, sprawiało, że już sam nie wiedziałem czy to na pewno jego myśli, czy też może autor chciał coś przedstawić czytelnikowi. Apogeum tego zjawiska zostało osiągnięte pod koniec książki, kiedy wbrew wszelkiej logice i wszystkiemu co zostało dotąd napisane, nasz ojciec doznał pełnego nawrócenia i płomyk jego wiary został rozniecony na nowo…

    „Korzenie niebios” zmęczyły mnie. To opasłe tomisko, w którym akcji jest tyle, że zanim się człowiek obudzi po usypiających filozoficznych rozważaniach autora, to te zdążą wrócić. Wycieczka do postapokaliptycznych Włoch okazała się dla mnie nudna i niezbyt ciekawa.

  • Program Drugiej Rudy Mithrilu

    Poruszanie się w krasnoludzkich kopalniach może być wielce kłopotliwe. Łatwo zgubić się wśród tylu pokrętnych tuneli i korytarzy, przez co wiele rzeczy może nam umknąć. Nie martwcie się jednak, przyjaciele, bo na pewno nie przydarzy się Wam to w czasie trwania konwentu Druga Ruda Mithrilu "W kopalniach Morii", a to za sprawą oficjalnego planu atrakcji, z którym możecie zapoznać się tutaj.

  • Patronat medialny nad Kreskonem

    Po dwóch latach przerwy do kalendarza polskich konwentów wraca Kreskon. Jest to zaiste świetna informacja dla wszystkich fanów fantastyki, w tym i dla nas. A dla nas także dlatego, iż objęliśmy tegoroczną edycję Kreskonu naszym patronatem medialnym. Póki co możemy przybliżyć Wam datę, 18-20 sierpnia, ale już wkrótce możecie spodziewać się dalszych szczegółów.

  • Poniedziałkowy Flash Konwentowy #12

    Niby tak zimno, a w piersiach zatyka i trudno czasem złapać oddech. Zwłaszcza dzisiaj, na początku tygodnia. Dlatego proponujemy Wam zrobić sobie krótką przerwę od zimowego powietrza i zajrzeć do naszego Poniedziałkowego Flasha Konwentowego, edycja mrożona.

  • Brodnicon pod patronatem

    Jest takie miasto co zwie się Brodnica. Miasto to ma za sobą ponad 700 lat historii i w tym roku dołącza do niej kolejne wydarzenie - Brodnicon. Z nazwy jest to konwent fantastyczny, ale niech Was to nie zwiedzie, bowiem będzie też science-fiction, manga, anime...nawet gry będą! Dlatego jest nam bardzo miło poinformować, iż objęliśmy Brodnicon naszym patronatem medialnym. Nawet mróz nie zatrzyma naszego smoka.

  • Recenzja książki: Daniel Nogal - „Betelowa Rebelia: Spisek”

    betelowa rebelia spisekDaniel Nogal - „Betelowa Rebelia: Spisek”

    genius creationsAutor: Daniel Nogal
    Wydawnictwo: Genius Creations
    Liczba stron: 379
    Cena okładkowa: 34,99 zł

     Tytułowa Betelia to tropikalny tyłek świata, wylęgania przemytników, piratów i awanturników, jedna z licznych kolonii wielkiego imperium – Regalium. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że to nudne miejsce - to także jeden z terenów spornych wojny Regalium z innym mocarstwem, Septium. Różnych tarć zresztą dzieje się tu cała masa - jak choćby ciągłe zmagania o wpływy pomiędzy tajemniczą Lożą Mechanistów i spółką bankową należącą do bezwzględnego rodu Rotów, a od niedawna także wojna o wyznawców wśród tubylczego ludu Nag, prowadzona przy udziale kapłanów zapomnianej religii tejże nacji i misjonarzy Stworzyciela Świata. A to dopiero początek. Oto bowiem pewna grupa ambitnych idealistów, niezadowolona z rządów lokalnego gubernatora i z warunków narzucanych przez Regalium, postanawia jeszcze mocniej namieszać na lokalnej arenie – organizując powstanie. Tak z grubsza przedstawia się tło nowej powieści Daniela Nogala, autora „Malajskiego Excalibura" – oto „Betelowa Rebelia: Spisek".

    Pierwszy tom „Betelowej Rebelii" czyta się lekko i przyjemnie. Styl autora jest płynny i łatwy w odbiorze, opisy dawkowane umiejętnie, a dynamika właściwie stopniowana. Jest co stopniować, gdyż, czego można z łatwością się domyślić po lekturze poprzedniego akapitu, w „Spisku" dzieje się bardzo dużo i bardzo szybko. Mamy do czynienia z całą plejadą bohaterów, których wątki istnieją niezależnie od siebie, a narracja dość często pomiędzy nimi przeskakuje. Oprócz tytułowego już buntu i wszystkiego, co z nim związane, obserwujemy coś w deseń wyprawy archeologicznej do ruin starożytnych świątyń Nag, knowania Loży i nie mniej enigmatyczne działania Banku Rotów. Tuż obok dzieją się perypetie misjonarza Archibalda, którego życiową ambicją jest nawrócenie ludzi-gadów na jedyną słuszną wiarę w Stworzyciela, losy ambitnej reporterki z lokalnego dziennika, a przede wszystkim – dzieje Angusa, hazardzisty, najemnika i lokalnego awanturnika, który, przyjmując zlecenie od dziwnego typka spotkanego w karczmie, nieświadomie bierze udział w buncie i ląduje w samym środku wydarzeń. To ten ostatni aspiruje do miana głównego bohatera powieści, ale i nie do końca można tak o nim powiedzieć.

    To dlatego, że bohaterów jest całe mrowie – muszę jednak powiedzieć, że oprócz wspomnianego wcześniej Angusa, który jeszcze całkiem nieźle się bronił jako typ prostego chłopa z biednej dzielnicy, charakternika o złotym sercu, żaden z nich kompletnie nie zapadł mi w pamięć ani szczególnie nie poruszył. Wspomniana reporterka, Marta Brus, jest stuprocentowo sztampową bohaterką z powieści tego typu. Cała reszta - jak Archibald - zarysowana jest tak skąpo, że ciężko powiedzieć o nich cokolwiek oprócz tego, że w ogóle są. Tempo akcji narzucone przez autora jest dość karkołomne, jednak przy całym szeregu protagonistów, którzy nie za bardzo wyróżniają się na tle ogółu, można bardzo łatwo zgubić orientację w tym, kto, co i przeciwko komu planuje. Samo natężenie różnych wątków poruszonych w tak niedużej objętości tekstu sprawia równocześnie, że wielu z nich nie jest dane porządnie się rozwinąć. „Spisek" jest pierwszym tomem zapowiadającej się serii i rozumiem, że autorowi chodziło o możliwie najszersze zarysowanie Betelii i wojujących o nią stronnictw – trudno jednak pozbyć się wrażenia, że w porównaniu ze szczegółową kreacją świata, proporcjonalnie mało starań włożono tu w opowiadanie zajmującej historii.

    Kreacja świata przedstawionego nie jest szczególnie wyjątkowa – ot, dość klasyczny kolonialny steampunk z niezwykłymi wynalazkami epoki (maszyny na wydobywany spod ziemi smoczy olej, łodzie podwodne, rewolwery) i odrobiną egzotyki. Dostajemy w nim całą masę grup o niejasnych dążeniach (próbowano tu popłynąć trochę na fali powszechnej fascynacji Illuminatami i teoriami spiskowymi z udziałem rodziny Rothschildów – nie bardzo skutecznie jednak. Dwie enigmatyczne organizacje naraz to ciut za dużo i zamiast atmosfery tajemnicy dostajemy po prostu dezorientację), kopię Imperium Brytyjskiego z początków dziewiętnastego wieku i stawiających jej czoła rewolucjonistów oraz paru innych graczy – ale chociaż żaden z nich nie ustaje w wysiłkach, aby ostatecznie wyszło na jego, po czytelniku spływa to niczym woda po kaczce. Część wątków kompletnie się ze sobą nie łączy – jak choćby wyprawa archeologiczna z pierwszych paru stron powieści, kończąca się nagle i nieoczekiwanie, do której nie nawiązuje kompletnie nic i nikt w dalszej części książki. Po co, dlaczego tak?

    Nie znaczy to, że pierwsza część „Betelowej Rebelii" jest książką złą. Czytając ją, bawiłem się całkiem nieźle, myślę też, że po kolejnej odsłonie tej serii możemy spodziewać się już nieco więcej. Liczę, że chociaż wtedy bohaterom będzie dane trochę się rozwinąć, a różne niewyjaśnione wydarzenia nabiorą wreszcie jakiegoś sensu. Powieści Daniela Nogala można dać szansę – nie jest to arcydzieło w ramach swojego gatunku, ale pozostaje sympatyczną lekturą na jedno popołudnie.