Manga i anime

  • Recenzja mangi: Junji Ito - „Ślepa Uliczka”

    slepa uliczka

    Ślepa Uliczka

    JPF

    Autor: Junji Ito
    Wydawnictwo: JPF
    Ilość tomów: 1
    Cena okładkowa: 44,99 zł

     

    „Ślepa uliczka” to zbiór jedenastu opowiadań Junjiego Ito utrzymanych w klimacie grozy i horroru. Nie są one ze sobą w żaden sposób powiązane. Tytuł całego tomiku to tytuł pierwszej w kolejności historii.

    Nie chcę wam psuć radości z czytania, więc nie będę opiswać wszystkich rozdziałów, ale przybliżę trzy, które najbardziej przypadły mi do gustu. Pierwsze, moim zdaniem najlepsze, to „Pozwolenie”. Chłopak przez wiele lat prosi ojca swojej dziewczyny o pozwolenie na ślub z ukochaną. Cały czas słyszy tę samą odpowiedź – kategoryczne nie. Świetna, intrygująca historia z równie dobrym zakończeniem. Drugie, tak samo ciekawe opowiadanie, to „Pleśń”. Jak sama nazwa wskazuje, należy do tych mniej strasznych, a raczej obrzydliwych. Mężczyzna wraca do swojego domu, który na czas nieobecności wynajmował innej rodzinie. Gdy wchodzi do środka, jest przerażony. Bałagan i zgnilizna – te dwa słowa najlepiej opisują to, co tam zastaje. Szybko okazuje się, że samo sprzątanie nie wystarczy. Trzecia i zarazem najdłuższa opowieść to „Miasto bez ulic”. Dziewczyna czuje się prześladowana przez domowników, więc postanawia wyprowadzić się z domu i pojechać do swojej cioci. Gdy dociera na miejsce, okazuje się, że nie ma tam już ulic – powstały budynki, które łączą się ze sobą, i żeby dojść dalej, trzeba przejść przez kilka domów.

    Już na samym początku można zauważyć, że Junji Ito nie stara się w żaden sposób wyróżniać swoich bohaterów. Wszystkie postacie są rysowane w ten sam sposób – tak, że po przeczytaniu kilku opowiadań nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie, jak wyglądali bohaterowie danej historii. Nie rzucają się w oczy i są do siebie podobni. Nie traktuję tego jako minus, ponieważ najważniejsza tutaj jest treść, a nie bohaterowie sami w sobie. Poza tym jak zwykle zachwycałam się kreską, świetną mimiką twarzy i szczegółowym tłem.

    Wydawnictwo JPF, które wydaje w Polsce mangi Junjiego Ito, jak zwykle stanęło na wysokości zadania. Strony są numerowane, a na początku znajduje się spis treści, więc z łatwością można odnaleźć konrektny rozdział. Świetna jakość druku i papieru, bardzo dobre i dopasowane do sytuacji tłumaczenie i przede wszystkim to, co zachęciło mnie do sięgnięcia po ten tom – okładka. Sama nie jestem w stanie powiedzieć, co tak bardzo przyciągnęło moją uwagę. Może tajemnicze postacie w dolnej części, a może kolorystyka? Tego nie wiem, ale jedno wiem na pewno: „Ślepa uliczka” to tytuł, po który warto sięgnąć. Nawet jeśli nie jesteście fanami horroru i grozy, może tutaj znajdziecie coś dla siebie. Ja znalazłam i szczerze pokochałam tę mangę.

  • Konwent rar. czyli relacja z Tsuru Japan Festival 2017

    Wiele słyszałam o konwencie w Rybniku, jednak odrzucała mnie odległość, fatalne połączenia (dzięki blabla!) i oczywiście koszta dojazdu, bo niestety, ale jak jest się dinozaurem, to nie ma się zniżek. W tym roku wreszcie dałam się namówić na ten event.

  • Recenzja mangi: Junji Ito - „Gyo - Odór śmierci”

    gyo odor smierci

    Gyo - Odór śmierci

    JPF

    Autor: Junji Ito
    Wydawnictwo: JPF
    Ilość tomów: 1
    Cena okładkowa: 44,99 zł


    Na wstępie muszę was ostrzeć – „Gyo” to nie jest manga dla ludzi, którzy nie przepadają za horrorami i przesadną obrzydliwością. Jeśli nie możecie znieść smrodu i robactwa, to lepiej uciekajcie jak najdalej od tego tytułu. Natomiast jeśli jest zupełnie przeciwnie i szukacie dobrej pozycji z gatunku horroru, to ta manga was nie zawiedzie. Junji Ito to bardzo specyficzny mangaka i czytając jego historie nieraz zastanawiałam się, skąd ten człowiek bierze pomysły i co sie dzieje w jego głowie.
    Para młodych Japończyków – Tadashi i Kaori – spędzają wakacje na Okinawie. W pewnym momencie dziewczyna zaczyna czuć straszny smród. Na początku ani ona, ani jej towarzysz nie zdają sobie sprawy, że pochodzi on od dziwacznego stworzenia – ryby z odnóżami. Kiedy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli i coraz więcej śmierdzących stworzeń pojawia się na wyspie, Okinawa pogrąża się w chaosie. Tadashi i Kaori uciekają z wyspy i wracają do Tokio. Gdy wydaje im się, że są już bezpieczni, dziewczyna znów czuje ten okropny odór. Cały kraj zalewa fala ohydnych stworzeń.
    „Gyo” to tytuł przepełniony obrzydliwością i myślę, że to najlepsze określenie. Przez pierwszą połowę świetnie się czytało, wydarzenia wciągały i odrzucały zarazem. W drugiej połowie zaczęło robić się już trochę zbyt irracjonalnie, autora chyba za bardzo poniosła wyobraźnia, bo w moim odczuciu całość zaczęła tracić sens. Zakończenie też wypadło bardzo przeciętnie wobec tego, jak obiecująco zaczynał się ten tytuł.
    Inną kwestią jest rysunek – i tu nie mam żadnych zastrzeżeń. Świetne kadry, bardzo dobrze rozrysowane postacie, robactwo i wszelkie szczegóły. Jest kilka kadrów, które zajmują całe dwie strony i są fenomenalne. Czasem zanim przeszłam do następnej strony zatrzymywałam się na niektórych ujęciach i dokładnie się im przyglądałam. W dodatku wydawnictwo JPF, które wydaje mangi Junjiego Ito na polskim rynku, świetnie się spisało jeśli chodzi o jakość druku – kartki są śnieżnobiałe, a tusz czarny jak smoła, co tylko wspomaga i tak wspaniałą kreskę Junjiego. Obwoluta również jest genialna, mroczna i ze świetnie dopasowaną czcionką tytułową.
    „Gyo” to nie jest tytuł idealny pod każdym względem, ale opisana historia jest wciągająca i bardzo dobrze przedstawiona. Nie wzbudza strachu, raczej obrzydzenie, więc jeśli wam to nie przeszkadza, to warto się z nią zapoznać.

  • Recenzja mangi: Mihara Mitsukazu - „Duchowe Bliźnięta”

    duchowe bliznietaa

    Duchowe Bliźnięta

    waneko

    Autor: Mihara Mitsukazu
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 1
    Cena okładkowa: 27,99 zł


    Zapewne większość z was słyszała takie określenia, jak bratnia czy pokrewna dusza. Czasem ludzi, którzy wiele dla nas znaczą, trakujemy jak rodzinę. Najbliższych przyjaciół określamy jako swoich braci lub siostry. Niektórzy wierzą, że każdy ma gdzieś na świecie drugą połowę swojej duszy.

    Na początku „Duchowe bliźnięta” wydają się chaotycznym zbiorem kilku niepowiązanych ze sobą historii. Pierwsze rozdziały czyta się z trudem, bo bardzo łatwo zgubić wątek, a postacie drugoplanowe nie są zbyt wyraziste. Dwoje dzieci ginie tego samego dnia, w tym samym czasie i w dwóch zupełnie różnych miejscach na świecie. Ich dusze powracają do naszego świata i szukają swoich wspomnień. Alex i Rise towarzyszą bohaterom krótkich historii w poszukiwaniu bratnich dusz, a w międzyczasie powoli odkrywają prawdę o sobie. W połowie lektury z wielu historii pozostają tylko dwie, Haruhi i Theo, i to właśnie dzięki nim tytułowe Duchowe Bliźnięta spotykają się i poznają prawdę o swojej śmierci.

    „Duchowe bliźnięta” to nie jest lekki i przyjemny tytuł do poczytania przed pójściem spać. Manga przeznaczona jest dla dorosłego czytelnika, pojawiają się w niej motywy morderstwa, gwałtu, a także dziecięcej prostytucji. Historie w niej przedstawione nie są przyjemne, są w większości dramatyczne, w dodatku bardzo wciągające. Gdy wszystkie wątki zaczęły mi się układać w jedną całość, nie mogłam się od mangi oderwać. Nie wiedziałam też, jakiego zakończenia mogę się spodziewać, i obawiałam się, że zniszczy całą przyjemność z lektury. Na szczęście tak się nie stało. Po ostatniej stronie czułam tę satysfakcję, że właśnie skończyłam czytać coś naprawdę dobrego.

    Wydawnictwo Waneko, które wydało w Polsce „Duchowe bliźnięta”, świetnie poradziło sobie z tym tytułem. Polska wersja jest o wiele grubsza niż standardowy tom – w przeciwieństwie do orginału wydanego w dwóch częściach w naszym kraju manga ukazała się jako jednotomówka. Przypadła mi do gustu również obwoluta, która jest bardzo stonowana i minimalistyczna.

    Szczerze mówiąc, nie bardzo wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej mandze. Po przeczytaniu jej wiem, że wybranie tego tytułu to była dobra decyzja. Jeśli szukacie czegoś poważniejszego, czegoś, co was wciągnie, zaciekawi, wzbudzi wiele emocji, to „Duchowe bliźnięta” sątytułem, po który powinniście sięgnąć.

  • Poniedziałkowy Flash Konwentowy #52

    Cześć i czołem! Serdecznie witamy Was w kolejnym Poniedziałkowym Flashu Konwentowym! Usiądźcie więc wygodnie z kubkiem ciepłej herbatki i poznajcie bliżej propozycje na najbliższy tydzień. Tym razem mamy ich pięć: Tsuru Japan Festival, Gratislavia XVII, Elgacon, Bebok VIII i Overcon 2017.

  • Relacja z konwentu AnimeCon Halloween 2017 - I edycja już za nami

    AnimeCon Halloween 2017 był pierwszym konwentem, który zdecydowałem się odwiedzić po krótkiej przerwie. Miał on miejsce 27-29 października w Poznaniu. Już od samego początku, tzn. od momentu, w którym Anime24.pl ogłosiło, że tworzy konwent, pojawiało się wiele niejasności co do niego, można powiedzieć nawet, że impreza owiana była nutką tajemnicy. W końcu jednak się odbyła, ale czy można na pewno stwierdzić, że była udana? Już podczas jej trwania pojawiła się fala krytyki, a oczywiście gdzie krytyka, tam i obrońcy. Chcecie wiedzieć, jak było naprawdę? Bez koloryzowania? W takim razie zapraszam do poniższej relacji, postaram się Wam przybliżyć przebieg konwentu.

  • Relacja z konwentu: AnimeCon Halloween 2017

    Konwent z duchami, wampirami i innymi potworami...

    W dniach 27-29 października odbyła się w Poznaniu pierwsza edycja konwentu AnimeCon Halloween. Event zorganizowany został przez anime24.pl - rozpoznawalny w Polsce portal dla miłośników popkultury japońskiej. Głównym motywem, ze względu na datę, był mrok związany z duchami, wampirami, czarownicami. AnimeCon odbył się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich znanych z Pyrkonu czy PGA.

  • Animecon Halloween - zmiany i info na ostatnią chwilę

    Organizatorzy konwentu Animecon Halloween w Poznaniu długo milczeli. Nie podali żadnych informacji poza datą i miastem. Nic więc dziwnego, że kiedy nieco ponad miesiąc przed wydarzeniem zaczęto promocję, zadziało się bardzo dużo w krótkim czasie. Niestety, nie wpłynęło to zbyt dobrze na PR imprezy, co można zauważyć po ilości hejtu i krytyki względem organizacji. Nie pomogły nawet konkursy ze świetnymi nagrodami (laptopy za 6000 zł...). Zaistniał problem ze znalezieniem wielu konkretnych informacji, ponieważ wszystko było ogłaszane za pomocą Facebooka i nie ma właściwie strony www wydarzenia, która zawierałaby w jednym miejscu najważniejsze dane.

    Podsumujmy. W krótkim czasie ogłoszono adres imprezy i zgłoszenia na wystawców, helperów czy konkurs cosplay. Następnie zmieniono miejsce - wydarzenie, zamiast w szkole, odbędzie się na halach MTP znanych z Pyrkonów czy PGA, a zaledwie wczoraj przedłużono czas trwania o piątek (od godziny 19:00). I to jest pierwsza nowość, którą chcemy Wam przekazać.

    Pojawiały się także pytania o program atrakcji konwentu.

    A Wy? Czy wybieracie się na Animecon? Pamiętajcie, że jest to pierwsza edycja oraz debiut grupy Anime24, więc może warto jednak dać im szansę ;-)?

    Logo konwentu Animecon Halloween

  • Poniedziałkowy Flash Konwentowy #50

    To już 50. wydanie Poniedziałkowego Flasha Konwentowego. Cieszymy się, że przez tyle tygodni mogliśmy polecać Wam kierunki wypraw i to nie tylko tych konwentowych. Obiecujemy, że tak prędko się nie poddamy! A teraz do rzeczy, czyli na co warto się wybrać w nadchodzący, ostatni weekend października? Tym razem padło na wiejący grozą AnimeCon Halloween.

  • AnimeCon zmienia lokalizację

    Jak już informowaliśmy, pierwsza w historii konwentów edycja AnimeConHalloween odbędzie się w Poznaniu. Jednak zmieniła się jej lokalizacja.

    Organizatorzy pierwotnie zaanonsowali, że konwent odbędzie się w szkole na Wichrowym Wzgórzu, ale po namowach fanów oraz wewnętrznych rozmowach zdecydowali się przenieść imprezę na Międzynarodowe Targi Poznańskie. Jest to niewątpliwie skok w górę, zarówno pod względem prestiżu lokalizacji, jak i jej rozmiarów. Tym bardziej warto więc zawitać do Poznania!

  • Recenzja mangi: Kumichi Yoshizuki - „Dar trzech króli”

    dar trzech kroli

    Dar trzech króli

    waneko

    Autor: Kumichi Yoshizuki
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 1
    Cena okładkowa: 19,99 zł

    „Dar trzech króli” to historia o niezwykłej miłości dwójki młodych ludzi: Akari i Daichiego. Ona – wiecznie zapatrzona w niebo, zafascynowana gwiazdami, uwielbiana przez wszystkich i zwana dziewczyną zbyt piękną na astronoma. On – zupełne przeciwieństwo, jego wzrok zawsze był skierowany ku ziemi, interesowała go geologia. Od dzieciństwa byli nierozłączni i mimo przeciwieństw zakochali się w sobie. Złożyli obietnicę, że będą ze sobą już na zawsze. Jednak rozdzieliła ich śmierć.

    Piękna opowieść, w której Daichi pięć lat po śmierci swojej ukochanej wspina się na górę, na której zginęła Akari. Wspomnienia o miłości jego życia zaczynają zanikać. Ona zaś obserwuje go z miejsca zwanego Niebem i stara się za wszelką cenę uniemożliwić mu wejście na szczyt, przepełniona pragnieniem, by w końcu o niej zapomniał i żył własnym życiem. Opowieść o trudnej wędrówce Daichiego, którą obserwujemy zarówno z perspektywy Ziemi, jak i Nieba, przeplatana jest wspomnieniami.

    Po przeczytaniu kilku pierwszych stron nie byłam specjalnie przekonana do tej historii. Im dłużej czytałam, tym bardziej uświadamiałam sobie, jak błędne było moje pierwsze wrażenie. Świetnie poprowadzona narracja sprawia, że wydaje się, jakby uczucia i pragnienia Daichiego były naszymi własnymi i kibicujemy mu, by dotarł na szczyt, na spotkanie z Akari. Niesamowita historia to nie jedyna zaleta tej mangi. Postacie są bardzo wyraziste, a tła bardzo szczegółowo narysowane.

    „Dar Trzech Króli” to kolejna jednotomówka od wydawnictwa Waneko. Jest to chyba jedna z lepszych pozycji na polskiej scenie mangowej. Obwoluta jest bardzo ładna i świetnie oddaje klimat tej historii. Nie jest to zwykły romans, lecz doskonała historia zarówno z elementami humorystycznymi, jak i dramatycznymi, a także z bardzo dobrze przemyślanym zakończeniem.

  • Recenzja mangi: Kaoru Inai - „Niesamowite opowieści pana Shiranui”

    niesamowite opo pana shiranui

    Niesamowite opowieści pana Shiranui

    waneko

    Autor: Kaoru Inai
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 1
    Cena okładkowa: 19,99 zł

    Pan Shiranui sam o sobie mówi, że jest badaczem tajemniczych opowieści i historii ludowych. Pojawia się znikąd i podróżuje po świecie w poszukiwaniu nowych legend.

    Ciężko napisać coś więcej o „Niesamowitych opowieściach pana Shiranui”. Tomik zawiera siedem krótkich historii grozy. Jedna jest dłuższa i zajmuje dwa rozdziały. Legendy nie są może straszne, ale potrafią wywołać uczucie niepokoju. Nie będę opisywać tutaj każdej z nich, bo nie ma to najmniejszego sensu i odbierze wam przyjemność z czytania, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po ten tytuł. 

    Postać pana Shiranui przewija się zwykle w tle, a główną rolę odgrywają bohaterowie danej opowieści. Nie są to wyraziste postacie i nie ma w tym nic dziwnego, skoro ich chwila sławy trwa zaledwie kilka stron, jednak doskonale prowadzą nas przez opowiadaną straszną legendę.

    Na polskiej scenie mangowej nie ma zbyt wielu tytułów z gatunku horroru, dlatego tym bardziej cieszę się, że wydawnictwo Waneko zdecydowało się opublikować „Niesamowite opowieści pana Shiranui”. Niekonwencjonalny sposób prowadzenia historii – siedem odrębnych legend, w których jedyną postacią wspólną jest pan Shiranui – sprawia, że manga jest jeszcze ciekawsza. Prócz bardzo dobrej narracji jest też świetnie narysowana. Szkoda, że jest to tylko jednotomówka, bo naprawdę przyjemnie się czyta i z chęcią zobaczyłabym w takim wydaniu więcej historii. 

    Myślę, że z czystym sumieniem mogę tę mangę polecić każdemu. Sama przeczytałam ją już dwa razy i wiem, że sięgnę po nią jeszcze nie raz.

    Pan Shiranui sam o sobie mówi, że jest badaczem tajemniczych opowieści i historii ludowych. Pojawia się znikąd i podróżuje po świecie w poszukiwaniu nowych legend.

    Ciężko napisać coś więcej o „Niesamowitych opowieściach pana Shiranui”. Tomik zawiera siedem krótkich historii grozy. Jedna jest dłuższa i zajmuje dwa rozdziały. Legendy nie są może straszne, ale potrafią wywołać uczucie niepokoju. Nie będę opisywać tutaj każdej z nich, bo nie ma to najmniejszego sensu i odbierze wam przyjemność z czytania, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po ten tytuł.

    Postać pana Shiranui przewija się zwykle w tle, a główną rolę odgrywają bohaterowie danej opowieści. Nie są to wyraziste postacie i nie ma w tym nic dziwnego, skoro ich chwila sławy trwa zaledwie kilka stron, jednak doskonale prowadzą nas przez opowiadaną straszną legendę.

    Na polskiej scenie mangowej nie ma zbyt wielu tytułów z gatunku horroru, dlatego tym bardziej cieszę się, że wydawnictwo Waneko zdecydowało się opublikować „Niesamowite opowieści pana Shiranui”. Niekonwencjonalny sposób prowadzenia historii – siedem odrębnych legend, w których jedyną postacią wspólną jest pan Shiranui – sprawia, że manga jest jeszcze ciekawsza. Prócz bardzo dobrej narracji, jest też świetnie narysowana. Szkoda, że jest to tylko jednotomówka, bo naprawdę przyjemnie się czyta i z chęcią zobaczyłabym w takim wydaniu więcej historii.

    Myślę, że z czystym sumieniem mogę tę mangę polecić każdemu. Sama przeczytałam ją już dwa razy i wiem, że sięgnę po nią jeszcze nie raz.

  • Poniedziałkowy Flash Konwentowy #47

    Ładną mamy jesień, prawda? Cóż, ta piękna pora roku ma niestety swoje minusy, a jednym z nich jest duża szansa na złapanie przeziębienia. Chorzy czy nie i tak przygotujcie się na kolejną odsłonę Poniedziałkowego Flasha Konwentowego, w którym będzie dziś mocno przekrojowo. I poznańsko. W tym tygodniu mamy dla Was: Mantikorę, Warszawskie Targi Fantastyki, Poznań Game Arena, Japanicon, Comics Wars, Larp Now! i PlanSówki.

  • Recenzja mangi: Scarlet Beriko - „Czwarty: Tatsuyuki Oyamato”

    czwarty tatsuyuki oyamato

    Czwarty: Tatsuyuki Oyamato

    waneko

    Autor: Scarlet Beriko
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 1
    Cena okładkowa: 19,99 zł

    „Czwarty: Tatsuyuki Oyamato” to manga z gatunku yaoi przeznaczona dla dorosłego czytelnika, więc jeśli nie interesują was bardzo bliskie relacje męsko-męskie, możecie spokojnie zapomnieć o tym tytule.

    W rejonie Kanto rządzi grupa przestępcza Oyamato, a tytułowy Tatsuyuki jest jej czwartym w kolejności liderem, jednak wcale nie jest zainteresowany tym stanowiskiem. Jedyną rzeczą, o której ostatnio myśli, jest zawód miłosny. Młodszy lider, Asoda, postanawia wysłać go do prefektury Fukuoka, by załatwił tam pewne sprawy. Załamany Tatsuyuki, zamiast zająć się przydzielonym mu zadaniem, woli wlewać w siebie ogromne ilości alkoholu, aż w końcu zasypia w parku. Odnajduje go pewien młodzieniec, który – wydaję się – skądś zna młodego Oyamato.

    Muszę przyznać, że ten tytuł nie powalił mnie na kolana. Jest bardzo dużo scen seksu, momentami bardzo fetyszystycznego i podchodzącego pod gwałt. Sama historia nie jest specjalnie wciągająca, porywająca czy zaskakująca. Czasami nawet zbyt przekoloryzowana. Wprowadzony później „czarny charakter” jest dla mnie bez sensu, a cała opowieść byłaby lepsza bez tego wątku. Zachowanie dwójki głównych bohaterów jest również trochę przesadzone i irracjonalne, ale czego ja wymagam od tytułu z gatunku yaoi? Przecież chcemy patrzeć głównie na ładnie narysowanych chłopców! I to zdecydowanie zapewnia nam ta manga. Co jak co, ale bohaterowie są świetnie narysowani i nie ma żadnych zgrzytów anatomicznych.

    Polską edycją mangi zajęło się wydawnictwo Waneko. Obwoluta jest... bardzo poprawna, nie przyciąga specjalnie wzroku (o ile można tak powiedzieć o obwolucie, gdzie jeden mężczyzna wkłada drugiemu pistolet w majtki). Na okładce, jak to często bywa, znajduje się humorystyczny komiks. Do całości nie mam żadnych zastrzeżeń, a wręcz wyrażam podziw dla kreatywności tłumaczki przy redagowaniu onomatopei podczas stosunku.

    „Czwarty:Tatsuyuki Oyamato” to nie jest tytuł, który spodoba się każdemu. Jeśli jednak bardzo kręci was miłość męsko-męska i nie przeszkadzają wam brutalne sceny seksu, to śmiało, bierzcie się za tę mangę!

  • Recenzja mangi: Tetsuya Tashiro - „Akame ga kill”

    akame ga kill

    Akame ga kill

    waneko

    Autor: Tetsuya Tashiro, Takahiro
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 1+
    Cena okładkowa: 21,99 zł

    Tatsumi, młody chłopak doskonale władający mieczem, wyrusza wraz z przyjaciółmi do stolicy, by zarobić tam pieniądze i uratować przymierającą głodem rodzinną wioskę. Brzmi dość schematycznie, prawda? Na szczęście to tylko wrażenie, bo „Akame ga kill” to coś więcej.
    Niestety, nie wszystko jest tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać. Na samym początku swojej przygody Tatsumi zostaje okradziony ze wszystkich oszczędności. Wstąpienie do wojska też nie obyło się bez problemów. Kiedy w końcu za sprawą pewnej dobrodusznej dziewczyny Tatsumi odnalazł promyk nadziei, sytuacja jak zwykle obróciła się przeciwko niemu. Rezydencja dziewczyny, która postanowiła wyciągnąć do niego pomocną dłoń, została zaatakowana przez grupę „Night raid”, a ludzie znajdujący się na terenie posiadłości zamordowani z rąk jej członków.
    Koniec końców, Tatsumi postanawia dołączyć do zgrupowania zabójców. Tam także poznajemy tytułową Akamę, świetną zabójczynię, którą w pierwszym tomie niespecjalnie zachwyca – jak z resztą cały pierwszy tom. Wiadomo, jak to jest: najgorzej jest zacząć historię – trzeba wprowadzić czytelnika w klimat. Pierwszy wolumin to głównie chodzenie na zakupy i zbieranie składników na obiad. Akcji nie ma zbyt wiele, lecz to mnie nie zraziło. Myślę, że większość z was kojarzy tę mangę dzięki ekranizacji anime. „Akame ga kill” jeszcze nie pokazało, na co stać ten tytuł, dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, zwłaszcza że manga w pewnym momencie obiera inny tor niż anime.
    Polskim wydaniem zajęło się wydawnictwo Waneko i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona. Obwoluta prezentuje się bardzo ładnie i mam nadzieję, że dalej będzie utrzymywana w takim klimacie – czarne tło i jeden bohater. Na okładce pierwszego tomu znajduje się oczywiście sama Akame. Pod obwolutą umieszczono „Dziennik Tatsumiego”, czyli krótki, humorystyczny komiks z godzinowym planem dnia bohatera.
    „Akame ga kill” to manga, którą zdecydowanie warto poznać. Pierwszy tom może i nie jest bardzo przekonujący, ale całość zapowiada się bardzo obiecująco. Jeśli szukacie czegoś dobrego, a nie mieliście jeszcze przyjemności obcować z tym tytułem – nie macie na co czekać!

  • Recenzja mangi: Yuji Iwahara - „Dimension W”

    dimension w

    Dimension W

    waneko

    Autor: Yuji Iwahara
    Wydawnictwo: Waneko
    Ilość tomów: 12
    Cena okładkowa: 19,99 zł

    Jest rok 2072, ludzkość spełniła wreszcie swoje największe marzenie i odnalazła niewyczerpane źródło energii. Koniec z problemami dotyczącymi zaopatrzenia w prąd oraz wyczerpaniem surowców potrzebnych do jego produkcji. Wszystko dzięki międzywymiarowym induktorom energii elektromagnetycznej, zwanym ogniwami. Jednak, jak to w życiu bywa, wraz z tym odkryciem na rynku pojawiły się również nielegalne ogniwa, których używanie może mieć niebezpieczne skutki dla całego ludzkiego wymiaru. Odnajdywaniem takich przypadków zajmują się tzw. zbieracze. Jednym z nich jest Kyouma Mabuchi, który podczas misji spotyka na swojej drodze tajemniczego androida – Mirę. Zdarzenie to pociąga za sobą wiele konsekwencji i jest powiązane z tajemniczym wymiarem W, który zaopatruje ludzkość w energię.

    Przyznam, iż nie zaliczam się do grona fanów science fiction. Oczywiście zdarzyło mi się obejrzeć jakieś filmy, czy przeczytać trochę książek z tego gatunku, ale te całe historie z robotami, statkami kosmicznymi, innymi wymiarami itp. nigdy jakoś szczególnie mnie nie porwały. Dlatego sięgając po tę pozycję liczyłam, że zmieni ona mój sposób patrzenia na tego typu historie.

    Wątek fabularny „Dimension W” jest dość interesujący. Akcja jest dokładnie przemyślana i uporządkowana. Autor naprawdę dobrze opisał wszystkie wymiary i zjawiska, jakie w nich zachodzą, nic nie dziej się bez przyczyny. Fabuła z czasem ze zwykłej opowieści science fiction przeradza się w ciekawą opowieść kryminalną, a nawet momentami nabiera cech grozy. A wszystko to jest idealnie ze sobą splecione i ściśle powiązane z innymi wymiarami oraz tym, jaki wpływ mają one na to, co nazywamy naszą  rzeczywistością.  

    Jeśli chodzi o kreskę, to nie jest ona może zbyt szczegółowa czy bardzo dopracowana, jednak wygląd postaci jest naprawdę różnorodny. Są one intrygujące, ciekawe. Co najważniejsze, nie cierpią na „syndrom tej samej twarzy”. Dzięki temu historia staje się bardziej przyjazna dla odbiorcy.

    Bohaterowie mangi również są bardzo zróżnicowani. Mamy tutaj całą gamę postaci, zaczynając od naukowców, przedstawicieli wymiarów bezpieczeństwa, aż po roboty czy wiecznie rozrabiające dzieciaki. Kyouma Mabuchi – główny bohater serii – jest postacią, która na pewno wzbudzi zainteresowanie czytelnika. Jest bowiem dość ekscentryczny, a także jest zagorzałym przeciwnikiem najnowszej technologii, w tym także ogniw. Używa wyłącznie przestarzałego sprzętu działającego na baterie. Wszystkie inne rzeczy zasilane nową technologią budzą w nim odrazę. Dlaczego zatem pracuje jako zbieracz i ryzykuje swoje życie, aby odnaleźć nielegalne ogniwa, skoro aż tak ich nienawidzi? Jak na ironię losu jego partnerka, która pomaga mu w prowadzeniu poszukiwań, jest androidem. W dodatku jedynym w swoim rodzaju, ponieważ zdaje się, że posiada własną świadomość, a także uczucia. Nie ma drugiego robota tak podobnego do istoty ludzkiej, jak ona. Cała ta sytuacja, związana ze współpracą tej dwójki jest bardzo groteskowa i wprowadza wiele wątków humorystycznych. Tworzą oni dość nietypowy
    i ciekawy duet.

    Tajemniczą sprawą jest również relacja łącząca Kyoumę z Albertem Schummanem – kierownikiem biura kontroli wymiaru. Nie zapominajmy też o intrygującej postaci Losera, przestępcy, który kocha rozgłos na swój temat, poluje na cenne eksponaty, ale jeszcze nigdy nie udało mu się niczego ukraść. W jaki sposób jego drogi skrzyżują się z Kyoumą?

    Żadnej z tych postaci nie da nazwać się bezbarwną czy nijaką. Wszystkie te ciekawe i różnorodne osobowości wrzucone do jednej mangi sprawiają, że jej fabuła nabiera pewnego smaczku, a czytelnik nie skupia się tylko i wyłącznie na losie głównych bohaterów, ale również rzeczach dotyczących postaci pobocznych.

    Manga porusza również wiele ważnych tematów i problemów, z którymi możliwe, że w przyszłości będą musiały zmierzyć się i nasze pokolenia. Czy świat zarządzany i kontrolowany na każdym kroku przez komputery to dobry pomysł? A co, jeśli ktoś przejmie nad nimi kontrolę? Gdzie leży granica między człowiekiem a robotem? Czy androidy zasługują na to, aby traktować je na równi z ludźmi?

    Jaka jest moja opinia na temat mangi? Po przeczytaniu siedmiu tomów z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że fabuła mi się podoba i jeśli tylko będę miała okazję, chętnie przeczytam dalsze przygody bohaterów. Co prawda opisywanie wzajemnego przenikania się wymiarów czy objaśnianie budowy robotów bywa dla mnie trochę nużące, ale myślę, że fanom science fiction przypadnie do gustu. Niestety manga nie była na tyle porywająca, aby rozbudzić we mnie zainteresowanie tym gatunkiem, jednak wszystkich gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją.

  • Tsuru Japan Festival - zbiór informacji, rozwiewamy wątpliwości!

    Niewiele brakowało, by tegoroczny Tsuru Japan Festival w ogóle się nie odbył. Po bardzo udanym Mochiconie w Bytomiu wydawać by się mogło, że nic nie stoi na przeszkodzie by i główna impreza firmy Tsuru odbyła się w tej samej szkole. Niestety, okazało się, że konwent – mimo niewiarygodnej frekwencji – przyniósł straty i TJF stoi pod dużym znakiem zapytania. Na szczęście organizacja postanowiła zaryzykować i podała wreszcie niezbedne informacje.

    Po kolei. Konwent będzie trwał dwa dni: 11-12 listopada i odbędzie się ponownie w Rybniku (w tej samej lokalizacji co poprzednie edycje). Cena wejściówki w przedpłatach w systemie Ramiel wynosi obecnie promocyjne 45 zł, od października wzrośnie do 50 zł. Na miejscu trzeba będzie zapłacić całe 10 zł więcej (względem obecnej ceny promocyjnej), czyli 55 zł za oba dni. Liczba wejściówek ograniczona jest do 1600, więc warto się pospieszyć!

    Logo konwentu mangi i anime Tsuru Japan Festival

  • Program Lotusu już do wglądu!

    Wrzesień niczym pociąg pędzi pełną parą, a wraz z wrześniem na stację wtacza się Podkarpacki Festiwal Kultury Japońskiej Lotus – Jesień 2017. Rzecz dziać się będzie w Rzeszowie dopiero w najbliższy weekend, ale niecierpliwym i żądnym informacji już dzisiaj uchylić możemy rąbka tajemnicy dotyczącej programu (jeżeli „rąbkiem” nazwać możemy pełny i finalny plan konwentu).

  • Relacja z konwentu: Asucon - Remake po latach

    Remaki obarczone są dużo większą odpowiedzialnością niż nowe twory. Na przykład w przypadku gier czy filmów automatycznie porównujemy dzieło do pierwowzoru. W jeszcze gorszej sytuacji są twórcy, którzy próbują wskrzesić coś, co wcześniej było dobre. I dokładnie w takim położeniu znalazła się organizacja Asuconu, przywracając do życia konwent po trzech latach nieobecności (ostatni, piętnasty Asucon odbył się w 2014 roku w Katowicach). Nie można też zapominać, że w fandomie naprawdę wiele się zmieniło przez ten czas i większość imprez ewoluowała, dostosowując się do nowych warunków. Jak więc połączyć stare z nowym i sprawić, żeby był to wciąż dobry konwent, na który warto się wybrać? Czy Śląskiemu Klubowi Fantastyki powiodła się ta misja?

  • Poniedziałkowy Flash Konwentowy #43 - Środa Edition

    Pierwszy weekend roku szkolnego to pięć różnych wydarzeń w pięciu częściach Polski. Tarcon 2017, Asucon 2017, Pilkon 2017, LemCon 2017 i Festiwal Fantastyki „Twierdza” 2017 – każdy z nich proponuje gościom coś zupełnie innego. Zajrzyjmy zatem za kulisy tych konwentów.